Jesteś tu pierwszy raz i nie wiesz od czego zacząć? Kliknij Tutaj

Piramida zdrowego oczyszczania


detox

Znamy chyba wszyscy piramidę zdrowego żywienia. W 2016 roku zaszła w niej rewolucyjna zmiana: została poprawiona aby być w zgodzie z najnowszymi ustaleniami badaczy i w jej podstawie zamiast produktów zbożowych znalazły się wreszcie właściwe produkty, czyli warzywa i owoce. Trochę długo zajęło naukowcom dotarcie do tej prawdy (znanej od pokoleń i opisywanej w starych świętych księgach), ale cieszmy się, że się to w ogóle stało. 😉

Nawet jednak jeśli odżywiamy się zdrowo unikając pokarmów szkodliwych, a spożywając te korzystne – zazwyczaj przynajmniej raz lub dwa w roku warto zdecydować się na okres dłuższej diety oczyszczającej w takiej lub innej formie. Przy czym innymi prawami rządzi się zdrowe odżywianie, a innymi zdrowe oczyszczanie. Stąd też użyteczna będzie znajomość praw związanych z oczyszczaniem, a tu obowiązuje całkiem inna piramida – tym razem piramida zdrowego oczyszczania, którą dzisiaj przedstawię czytelnikom.

Wiedza ta przyda się każdemu z nas (chyba, że jesteśmy kobietą ciężarną lub karmiącą, wtedy oczyszczanie jest raczej niewskazane). Nawet bowiem jeśli jesteśmy przewlekle zdrowi, to żyjemy w tak zanieczyszczonym środowisku (a i grzeszki dietetyczne się zdarzają nawet w najlepszej rodzinie), że profilaktyczne wewnętrzne sprzątanie jest każdemu z nas równie potrzebne co wiosenne porządki w domu czy ogrodzie.

(więcej…)

15 rzeczy niezbędnych w zdrowej kuchni


ikonka warzywa

W co warto zaopatrzyć swoją kuchnię aby żywić się zdrowo?

Zawartość lodówki i kuchennych szafek w wielu domach wygląda tak, że gdyby wyciągnąć stamtąd wszystkie pokarmy przetworzone oraz odzwierzęce to… powiałoby smętną pustką. Tak niestety żywi się większość społeczeństwa.

Sama niegdyś do tej większości należałam: moja lodówka przypominała kostnicę (a gdy nie było w niej nic odzwierzęcego stwierdzałam zdegustowana, iż „nie ma w tym domu nic do jedzenia”), a po szafkach walało się mnóstwo przetworzonych śmieci, tony słodyczy i wszelkiego sortu pakowanej „żywności”, która pożywieniem wcale nie jest (bo też i niczego pożywnego w niej nie ma), choć znakomicie je udaje.

Jak wygląda dzisiaj moja zawartość mojej lodówki i szafek? Nie do porównania – całkowicie inaczej!

Oto podstawowa lista kuchennych zapasów czyli 15 niezbędnych rzeczy, bez których nie wyobrażam sobie już dzisiaj szykowania zdrowych posiłków – dlatego zawsze mam je w swojej kuchni. (więcej…)

5 strategii na zachowanie jasności umysłu w każdym wieku


mózg

Często mawia się, że jest nam dzisiaj dużo lepiej niż naszym przodkom, ponieważ żyjemy dłużej. Jest to prawda, ale tylko częściowo. Z pewnością średnia wieku dzięki zmniejszeniu śmiertelności noworodków i niemowląt wydłużyła się, co nam znacznie poprawia statystyczną długość życia wyliczaną dla całej populacji. Choroby zakaźne będące niegdyś postrachem przestały być groźne dzięki odkryciu antybiotyków, lecz za to głównymi sprawcami śmierci stały się obecnie choroby przewlekłe (głównie serca i układu krążenia oraz nowotworowe) – związane z panującą cywilizacją i stylem życia, wynikające z nieprawidłowego odżywiania, używek, stresu i niedostatku aktywności fizycznej.

Co zatem z jakością tego przedłużonego życia, szczególnie w jego ostatnich dekadach? Nie umiemy starzeć się ładnie, czyli zdrowo i z godnością (a nawet – czemu nie? – z radością), zachowując sprawność zarówno ciała jak i umysłu. Można powiedzieć, że może i żyjemy obecnie dłużej, ale i jakby dłużej przy tym umieramy. Niedołęstwo fizyczne, zaćma w oczach, sterta leków na nocnej szafce i mniej lub bardziej zaawansowane otępienie umysłowe (demencja) uważane jest „w pewnym wieku” za całkowicie normalne i w zasadzie nieuniknione. Czyżby? (więcej…)

Dieta odżywcza – czyli jaka?


warzywa-lisciowe

Wychowałam się w tradycyjnej polskiej rodzinie, w której odkąd sięgam pamięcią królowały na stole mięsa, ryby oraz nabiał, mleko było uważane za wybitnie zdrową rzecz (szczególnie dla dzieci) i takoż masło oraz jaja. Pieczywo, makarony i ryż jadaliśmy zawsze oczyszczone – białe. Warzywa były w zasadzie na drugim planie: określane były mianem „przystawki”. Czasem występowały w roli ozdoby na talerzu albo na kanapce. Oczywiście były też w zupie – gotowanej obowiązkowo na tłustej mięsnej wkładce i zagęszczanej zasmażką z białej mąki. Zamiast owoców na ozdobnej paterze stały zawsze w dużym pokoju cukierki – mieliśmy jako dzieci wolny i niczym nie ograniczony dostęp do słodyczy, a dodatkowo w niedzielę po mszy szło się do cukierni lub piekło się ciasto. Wszyscy mieliśmy nadwagę, ale gdy tylko udawało mi się zrzucić parę kilo (już jako nastolatce) to zaraz słyszałam od babci, że „coś źle wyglądam, taka zmarnowana i wybiedzona”. Często chorowaliśmy i łapaliśmy rzecz jasna wszyscy sezonowe infekcje każdego roku, ale było to postrzegane jako coś normalnego – w razie czego dostawaliśmy antybiotyki. Normalka.

Jeśli dziecko u nas w domu marudziło nad obiadem, to słyszało od mamy i taty to, co nadal tysiące polskich dzieci od swoich rodziców usłyszy: „to zjedz tylko mięsko, a surówkę i ziemniaki zostaw”. Bo mityczne „mięsko” miało dawać siłę i od niego się rosło i było zdrowym. Tak mówiła mama, a mama jak mówi, to przecież chyba wie? Nie wiedziała. Dostała nagłego rozległego zawału serca i odeszła zupełnie niepotrzebną i przyspieszoną śmiercią z tego świata – będąc w wieku, w którym mniej więcej ja teraz jestem.

Najśmieszniejsze jest to (choć dzisiaj jest to raczej śmiech przez łzy), że wszyscy rzecz jasna od zawsze uważaliśmy, że przecież „dobrze się odżywiamy” (a dodam, że były to lata siedemdziesiąte, osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku, kiedy jeszcze nie było na talerzach Polaków tyle żywności przetworzonej i naszpikowanej chemikaliami co teraz).

Co więc tak naprawdę znaczy dobrze się odżywiać? (więcej…)

6 dietetycznych filarów odporności czyli G-BOMBS


szczjg

Jak być odpornym na choroby? Prawidłowo się odżywiać przede wszystkim. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Żyjemy bowiem w czasach, w których jesteśmy bombardowani sprzecznymi informacji na temat tego jak powinno wyglądać zdrowe żywienie. Czy jednak z dotychczasowych ustaleń naukowych można wywnioskować co jest naprawdę dla człowieka zdrowe, a co jest tylko marketingowym chwytem? Co naprawdę wzmacnia naszą odporność chroniąc przed rakiem i innymi groźnymi chorobami cywilizacyjnymi, a co nie bardzo? Okazuje się, że tak. I warto to wiedzieć, ponieważ zdarza się, że chcemy owszem dokonać zmiany naszych nawyków żywieniowych, lecz miotamy się pomiędzy różnymi, sprzecznie brzmiącymi informacjami, przy czym niektóre z nich mogły nawet nie być nigdy zweryfikowane przez badaczy.

Uporządkowania tych informacji pochodzących ze świata nauki podjął się lekarz i żywieniowiec dr Joel Fuhrman, twórca idei nutritarianizmu, który nie tyle jest dietą, ile filozofią i stylem życia. Pogrupował pokarmy najbardziej sprzyjające odporności, zdrowiu i długowieczności  oraz stworzył dla ich łatwego zapamiętania akronim: G-BOMBS. Co się kryje pod tym akronimem? (więcej…)

Jak zbudować zdrowy talerz? Wokół najgęstszych odżywczo pokarmów!


Do funkcjonowania potrzebujemy energii czyli kalorii. Jednak kalorie można zdobyć jedząc pokarmy wartościowe bardziej lub mniej pod kątem wpływu na zdrowie. Od czego zależy czy są wartościowe? Od ilości przypadających na każdą kalorię danego pokarmu mikroskładników odżywczych takich jak 14 witamin, 25 składników mineralnych, błonnik czy ponad tysiąc poznanych do dnia dzisiejszego rozmaitych ochronnych fitozwiązków znajdujących się w roślinach – same w sobie nie zawierają one kalorii, ale bez nich nie bylibyśmy w stanie zdrowo ani długo żyć.

Gdzie znajdziemy najwięcej potrzebnych nam dla zdrowia mikroskładników odżywczych? Spójrzmy na infografikę poniżej. Jest to doskonały drogowskaz do zabawy we własnego dietetycznego guru i opracowania sobie tej naszej własnej, idealnie dopasowanej do naszych potrzeb diety – samodzielnie lub z pomocą dobrego dietetyka.

Cyferki w nawiasach pokazują jaką gęstość odżywczą posiadają poszczególne pokarmy w skali 0-100, bazując na tym co do tej pory ustaliła nauka (np. cyferka zero przy słodyczach oznacza, że ani jedno badanie nie udowodniło, iż słodycze mają jakąkolwiek gęstość odżywczą, mogą działać prozdrowotnie, chronić przed jakąkolwiek chorobą i/lub przedłużać życie, podczas gdy cyferka 100 przy warzywach zielonolistnych oznacza, iż ta grupa pokarmów ma najwięcej naukowo udowodnionych faktów i badań, z których wywnioskowano ich własności budujące nasze dobre zdrowie: chroniące przed rozlicznymi chorobami oraz przedłużające ludzkie życie).

Warto trzymać się w codziennym żywieniu nieprzetworzonych (lub możliwie nisko przetworzonych), naturalnych produktów z wartością co najmniej 20, unikając czerpania kalorii ze zbyt obfitych ilości pokarmów stojących niżej lub traktując je opcjonalnie jako „przyprawę” (np. w sałatce pełnej zielonych i kolorowych warzyw, roślin strączkowych itd.). W każdym wypadku warto sięgać po produkty zawsze najwyższej jakości: świeże i w miarę możności ekologiczne.

Jak nietrudno zauważyć dieta „standardowa” oparta jest na pokarmach przetworzonych o niskim indeksie zaledwie paru punktów: na rafinowanych zbożach (biała mąka), olejach, produktach odzwierzęcych (jajkach, mięsie i nabiale) oraz słodyczach, z traktowanymi zaledwie jako dodatek lub przystawka pokarmami o indeksie wyższym (zielenina, warzywa, owoce, rośliny strączkowe i skrobiowe, pełne ziarno, orzechy i pestki) – takie menu jak już wiemy sprzyja powstawaniu w późniejszym (choć ostatnio coraz wcześniejszym, niestety) wieku przewlekłych chorób i skróceniu życia.

Na frykasy z „dolnej półki” (np. słodycze) można ewentualnie pozwolić sobie okazjonalnie czyli od święta. Jednak swój codzienny talerz zdrowia budujmy zawsze wokół jak najmniej przetworzonych produktów o jak największej gęstości odżywczej (produkuje je natura, nie człowiek) i czerpmy z nich możliwie największą ilość swoich kalorii! 🙂

gęstość odżywcza pokarmówTabelkę opracował dr Joel Fuhrman, autor książki „Jeść by żyć zdrowo”

 

Wyzdrowiej i schudnij jedząc ziemniaki, fasolę, chleb i ryż


skrobia

Mile widziane stało się obecnie rozprawianie na temat szkodliwości margaryn czy tłuszczu trans oraz wypowiadanie w towarzystwie opinii typu „potrzebujemy dobrych tłuszczów”. Nie licz jednak na ożywioną konwersację wspominając to samo o węglowodanach. Kiedy powiesz: „potrzebujemy dobrych węglowodanów” większość osób może w ogóle nie mieć pojęcia o czym mówisz! W umyśle niejednego przeciętnego człowieka węglowodany zostały wszystkie wrzucone do jednego worka jako „rzecz szkodliwa i tucząca” czyli taka, którą warto ograniczać (na rzecz białka i/lub tłuszczu, które  z kolei są postrzegane jako zdrowe i bardzo potrzebne). Prawdziwą furorę robi za to dieta niskowęglowodanowa – zresztą to kolejny już raz w ciągu ostatnich kilku dekad (nic dziwnego – ma naprawdę hojnych oraz wpływowych sponsorów w postaci przemysłu związanego z przetwórstwem zwierząt, produkty odzwierzęce bowiem nie są źródłem węglowodanów, składają się jak wiadomo głównie z białka i tłuszczu).

Ostatnimi czasy stara dieta Atkinsa (niskowęglowodanowa) na której autor zbił fortunę w latach 70-tych (po czym godnie zszedł na zawał ważąc 117 kg przy wzroście 179 cm) została wyciągnięta z trumny, ubrana w nowe szatki oraz nową filozofię i teraz nazywa się na przykład „dieta Paleo” albo „dieta South Beach” albo „dieta Zone” lub jakkolwiek inaczej. Po czym zatem poznać, że dieta jest typu low-carb (niskowęglowodanowa)? Głównie chodzi w niej o to, aby w ramach nowego sposobu na życie czerpać teraz swoje kalorie przede wszystkim z tłuszczu i/lub białka, a drastycznie zmniejszyć (lub w ogóle usunąć) z diety wszelkiego typu węglowodany: produkty skrobiowe, zbożowe, nasiona roślin strączkowych, a nawet owoce, bo te też są „podejrzane” o szkodliwość dla zdrowia.

Nasilone propagowanie diet niskowęglowodanowych spowodowało, że stare, dobre węglowodany (jak np. ziemniaki, czy chleb) pod wpływem licznych oskarżeń o rozmaite bezeceństwa jakby „wyszły z mody”, a ich sprzedaż w ciągu ostatnich kilkunastu lat gwałtownie zaczęła spadać, podczas gdy ludzie zaczęli objadać się białkiem i/lub tłuszczem uważając wszelkiego typu węglowodany za zło wcielone i przyczynę wszelakich nieszczęść.

Czy słusznie jednak jest obawiać się węglowodanów? Czy za twierdzeniami, iż są niebezpieczne, szkodliwe i tuczące stoi nauka, czy też raczej jest to kolejny… mit żywieniowy? (więcej…)

12 trików jak uzdrowić swoją kuchnię z cukru, soli i tłuszczu


cukier sól i tłuszcz

Cukier, sól i tłuszcz – to dodatki w które obfituje współczesna dieta (szczególnie ta przetworzona). Dodatki bardzo wredne, bo uzależniające. Gdy wpadnie się w błędne koło uzależnienia od cukru, soli i tłuszczu – niełatwo jest się z niego wyzwolić: wszystkie spożywane potrawy nie będące  odpowiednio słodkie, słone lub tłuste, po prostu człowiekowi nie smakują, wydając się jałowe i pozbawione smaku. Tylko jedzenie odpowiednio obficie dosmaczone cukrem, solą i tłuszczem jest w stanie wywołać w mózgu osoby uzależnionej uczucie przyjemności, a z czasem chce się więcej i więcej cukru, soli i tłuszczu. Producenci z branży przemysłu spożywczego doskonale o tym wiedzą i dlatego bezlitośnie szprycują produkowaną przez siebie „żywność” właśnie trzema magicznymi składnikami: cukrem, solą i tłuszczem. Genialne rozwiązanie na podniesienie wykresów sprzedaży: śmiesznie tanie, a jakie skuteczne! Doskonale i ze szczegółami opisał to w swojej książce „Cukier, sól i tłuszcz. Jak uzależniają nas koncerny spożywcze” autor Michael Moss, polecam tę książkę każdemu, bardzo pouczająca lektura. A tam gdzie tylko to możliwe producenci jeszcze dodają glutaminian sodu jako syntetyczny nośnik „piątego smaku” zwanego umami

Jednak aby zaadaptować nasze kubki smakowe do nowych warunków i odkryć jaki jest prawdziwy smak naszego jedzenia (bez magicznych dodatków) nie potrzeba wcale wiele czasu, wystarczy zaledwie kilka tygodni! Tyle czasu potrzebuje nasz mózg aby pod wpływem ciągłego powtarzania bodźca stworzyć nową sieć neuronów.  Tak właśnie wyglądają procesy adaptacyjne. (więcej…)


Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress