Jesteś tu pierwszy raz i nie wiesz od czego zacząć? Kliknij Tutaj

Dieta odżywcza – czyli jaka?


warzywa-lisciowe

Wychowałam się w tradycyjnej polskiej rodzinie, w której odkąd sięgam pamięcią królowały na stole mięsa, ryby oraz nabiał, mleko było uważane za wybitnie zdrową rzecz (szczególnie dla dzieci) i takoż masło oraz jaja. Pieczywo, makarony i ryż jadaliśmy zawsze oczyszczone – białe. Warzywa były w zasadzie na drugim planie: określane były mianem „przystawki”. Czasem występowały w roli ozdoby na talerzu albo na kanapce. Oczywiście były też w zupie – gotowanej obowiązkowo na tłustej mięsnej wkładce i zagęszczanej zasmażką z białej mąki. Zamiast owoców na ozdobnej paterze stały zawsze w dużym pokoju cukierki – mieliśmy jako dzieci wolny i niczym nie ograniczony dostęp do słodyczy, a dodatkowo w niedzielę po mszy szło się do cukierni lub piekło się ciasto. Wszyscy mieliśmy nadwagę, ale gdy tylko udawało mi się zrzucić parę kilo (już jako nastolatce) to zaraz słyszałam od babci, że „coś źle wyglądam, taka zmarnowana i wybiedzona”. Często chorowaliśmy i łapaliśmy rzecz jasna wszyscy sezonowe infekcje każdego roku, ale było to postrzegane jako coś normalnego – w razie czego dostawaliśmy antybiotyki. Normalka.

Jeśli dziecko u nas w domu marudziło nad obiadem, to słyszało od mamy i taty to, co nadal tysiące polskich dzieci od swoich rodziców usłyszy: „to zjedz tylko mięsko, a surówkę i ziemniaki zostaw”. Bo mityczne „mięsko” miało dawać siłę i od niego się rosło i było zdrowym. Tak mówiła mama, a mama jak mówi, to przecież chyba wie? Nie wiedziała. Dostała nagłego rozległego zawału serca i odeszła zupełnie niepotrzebną i przyspieszoną śmiercią z tego świata – będąc w wieku, w którym mniej więcej ja teraz jestem.

Najśmieszniejsze jest to (choć dzisiaj jest to raczej śmiech przez łzy), że wszyscy rzecz jasna od zawsze uważaliśmy, że przecież „dobrze się odżywiamy” (a dodam, że były to lata siedemdziesiąte, osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku, kiedy jeszcze nie było na talerzach Polaków tyle żywności przetworzonej i naszpikowanej chemikaliami co teraz).

Co więc tak naprawdę znaczy dobrze się odżywiać? (więcej…)

Jak dożyć setki w pięknym stylu: lekcje długowieczności z Niebieskich Stref


blue zones

Większość ludzi gdy widzi pełną wigoru i jasności umysłu, zdrową osobę w podeszłym wieku (widok dzisiaj coraz jakby rzadszy), to pierwsza myśl, jaka przychodzi im do głowy to „taka osoba ma po prostu dobre geny”. Czytelnicy tej witryny wiedzą już jednak, że geny to tylko połowa sukcesu – geny same w sobie nie są naszym przeznaczeniem: można „zepsuć” sobie złym stylem życia nawet najlepsze geny i stosunkowo szybko doprowadzić się do przedwczesnej śmierci lub co najmniej niedołęstwa, tak samo jak można „naprawić” sobie geny (ich ekspresję) zmianami stylu życia, tym samym zwiększając swoje szanse na długowieczność. Poruszałam tę kwestię choćby ostatnio, pisząc o badaniach związanych z programem „Spektrum” doktora Dean Ornisha.

Czy rzeczywistość potwierdza to, co mówi nauka? Jak trzeba żyć, jak myśleć, co robić i  jak jeść, aby mieć szansę na osiągnięcie trzycyfrowych urodzin w zdrowiu i jasności umysłu? Poszukiwacz, podróżnik, pisarz i pedagog Dan Buettner zmontował naukowy korpus ekspedycyjny by odwiedzić i opisać Niebieskie Strefy, czyli te zakątki naszego globu, w których mieszkańcy nie tylko swobodnie dożywają do lat stu i więcej, ale też jakość ich życia w późnych latach życia jest bardzo wysoka. I używając określenia „jakość życia” nie chodzi mi bynajmniej o posiadanie ułatwiających życie najnowocześniejszych elektronicznych gadżetów, wygodnych dużych samochodów czy największych plazmowych telewizorów. 😉

Chodzi o tę jakość życia nie związaną z materialnymi przedmiotami. Tę jakość, której nie sposób sobie po prostu kupić, trzeba na nią sobie zapracować od najmłodszych lat.

Dan Buettner wraz z ekipą odwiedził pięć miejsc na czterech kontynentach, w których ludzie żyją najdłużej. Jakie to miejsca? (więcej…)

Najważniejsza rzecz osłabiająca odporność (Twoją i Twoich dzieci)


system odpornosciowy

Na straży naszego zdrowia nie stoją lekarstwa, choć tak się powszechnie sądzi. Nie stoją też lekarze, rząd ani służba zdrowia. Każdy z nas jest w tym zakresie tak naprawdę samowystarczalny. Tak, dobrze czytasz: samowystarczalny! Inteligentna Matka Natura każdego człowieka wyposażyła bowiem w osobistego strażnika. Jest nim Twój system odpornościowy. To stąd bierze się powiedzenie „lekarz leczy, natura uzdrawia” (medicus curat, natura sanat). Zdrowie jest proste, to tylko ludzie czynią je rzeczą skomplikowaną. Nigdy nie dowiesz się jak silne i jak odporne na choroby może być Twoje ciało, dopóki bycie silnym i odpornym nie będzie jedynym wyborem jaki będzie ono miało.

Problem w tym, że większość ludzi nie wie jak dbać o swego ochroniarza! Nie wie jak go właściwie traktować, czym dobrze go karmić oraz ile i kiedy dać mu odpocząć. Ba, większość ludzi nawet nie dopuszcza do siebie myśli, że za losy swojego bodyguarda odpowiedzialność leży właśnie w ich rękach (a część z nich, wstyd powiedzieć, nawet nie zdaje sobie sprawy, że takowego w ogóle ma). (więcej…)

Mleko i jego koślawe pociotki: jak nie dać się zauroczyć profesorskiemu bajaniu


ikonka

Ostatnio powrócił w internecie jak bumerang tekst sprzed paru już ładnych lat (z 2009 r.) zamieszczony swego czasu na portalu Gazety Wyborczej: wywiad o roli tłuszczów dostępny na stronie http://pokazywarka.pl/margaryna/ przeprowadzony z panią profesor Grażyną Cichosz, mówiącą nam czego nie powinniśmy jeść (margaryny). Ale też i co powinniśmy jeść. Okazuje się, że głównie nabiał i to w ilości 3 porcji dziennie. Ponieważ bardzo wiele osób pisze do mnie w tej sprawie pytając co ja o tym artykule myślę i czy podzielam zdanie pani profesor, pozwolę sobie dzisiaj wyrazić moją skromną opinię. (więcej…)

10 mitów na temat zdrowego odżywiania


jedz zdrowo

Chcesz się zdrowo odżywiać, idziesz więc do dietetyka lub lekarza rodzinnego po porady. W 9 przypadkach na 10 wyjdziesz jednak z jego gabinetu otumaniony frazesami. Nie wystarczy już bowiem dzisiaj dietetyk mówiący ludziom np. „pijcie mleko” , tylko potrzebny jest taki, który powie „pijcie jak już to jedynie PRAWDZIWE świeże mleko, nieprzetworzone, od zdrowej zadbanej krowy (a jeszcze lepiej kozy), która pasła się na łące, a nie takiej, która była szybko karmiona paszami pełnymi chemikaliów, pobudzających laktację hormonów i antybiotyków, w oborze bez okien”. Dietetyk przyszłości nie będzie wmawiał nam, iż mięso jest „źródłem zdrowia, siły i niezbędnych aminokwasów, które nigdzie indziej nie występują” skoro mamy badania i dowody, iż jest wręcz przeciwnie. Skoro po tej planecie chodzą ludzie w podeszłym jak na nasze kryteria wieku, idealnie zdrowi i tryskający witalnością, właśnie dzięki temu, że białek zwierzęcych nie biorą do ust i na pewno nie jest to wirtualny fakt, bo ci ludzie istnieją naprawdę, nawet można sobie z nimi pogadać przez internet i oglądać codziennie na youtube.
(więcej…)

Czego nie powie Ci Twój własny dietetyk?


chemikalia

Wciąż walczysz z nadwagą stosując coraz to inną dietę, a kilogramy uparcie wracają? Liczysz kalorie i masz już tego serdecznie dość? Otóż… zrobiono Cię po prostu w konia! Współczesna dietetyka oparta jest od lat 30-tych ubiegłego wieku na pewnej sprytnej półprawdzie, nikt Ci tego nie mówił?  W takim razie z przyjemnością dzisiaj wyjaśnię Ci o co chodzi. Tego nie przeczytasz w Wikipedii. Dowiedz się i przekaż każdemu kogo znasz.

(więcej…)

Mleko migdałowo-kokosowe smaczne i zdrowe


mleko migdałowo-kokosowe

Nie wszyscy pewnie wiedzą, że krowie mleko nie jest biologicznie kompatybilne z ludzkim organizmem. Oficjalnie mleko jest przedstawiane jako samo zdrowie, a firmy mleczarskie fundują szkołom akcje „Szklanka mleka w każdej szkole”, w TV zaś lecą reklamy produktów nabiałowych oraz masowe akcje z udziałem gwiazd  typu „Pij mleko będziesz większy”. Jest to bezczelne wprowadzanie społeczeństwa w błąd.

Krowie mleko jako poporodowa wydzielina  gruczołów mlecznych przeznaczona dla potomstwa zawiera wszystkie hormony jakie krążyły w ciele przemysłowo hodowanego zwierzęcia, antybiotyki jakimi było karmione, a jakość mleka zależy od tego co krowa jadła (naturalny wypas odchodzi dziś niestety do lamusa). Kilka słów nagiej prawdy o tym jak działa na nasz organizm krowie mleko.

(więcej…)

Mit białek zwierzęcych


mit białek

Mit o wyższości białek zwierzęcych nad roślinnymi jest publicznie bardzo uporczywie podtrzymywany (finansowany) przez przemysł mięsny i nabiałowy, niestety nie ma przełożenia na rzeczywistość (vide zatłoczone, przychodnie, nie nadążające leczyć szpitale i tabuny ciężko schorowanych, nawet nie tak całkiem starych ludzi). Przy współpracy systemu edukacyjnego dzieci uczą się o tym w szkole, a przy współpracy mediów ten mit jest ciągle żywy i podsycany!

(więcej…)


Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress