Jesteś tu pierwszy raz i nie wiesz od czego zacząć? Kliknij Tutaj

Natura natury jest i pozostanie niezmienna


Jakiekolwiek prawo ustanowione przez człowieka może zostać zmienione przez niego w dowolnej chwili.

Jednak żaden człowiek nie jest w stanie (i nigdy nie będzie – ani na jotę, ani na kreseczkę, „dopóki niebo i ziemia nie przeminą”) zmienić praw, które nie zostały ustanowione przez niego. Są one bowiem odwieczne i niezmienne: takie właśnie są prawa jakimi rządzona jest cała przyroda. Te prawa, te niewidzialne siły sprawiają, że np. planety poruszają się po swoich orbitach, że po zimie przychodzi wiosna, że z malutkiego ziarenka wyrasta w sprzyjających warunkach nowa roślina. Według niezmiennych praw jakimi rządzi się natura funkcjonuje dosłownie wszystko co żyje i istnieje we wszechświecie: nie tylko odległe galaktyki ale i wszystkie ziemskie istoty, w tym również nasz własny organizm, każda jego komórka. Za każdym razem gdy chcemy przechytrzyć lub obejść prawa natury wychodzimy na tym (delikatnie mówiąc) jak Zabłocki na mydle i ostatecznie… ponosimy długoterminowo sromotną porażkę.

Możemy zatem jedynie do praw tych pokornie stosować się (tak jak czynią to wszyscy inni ziemscy mieszkańcy) lub… prędzej czy później będziemy cierpieć. Pięknie ujął tę myśl w słowa lekarz, dr Nand K. Sharma.

natura1

10 powodów, dla których warto jeść pestki dyni


Sezon dyniowy właśnie się rozpoczął – w sklepach pojawiły się pierwsze dynie! Warto jeść miąższ z dyni – jest skarbnicą wielu witamin – szczególnie obfituje w karotenoidy. A co z pestkami? Spośród wszystkich nasion i pestek właśnie pestki dyni są jednym z najcenniejszych darów natury. Zaskakują przede wszystkim bogactwem magnezu (sporo jest go zarówno w samych pestkach jak i cienkiej białej błonce otaczającej je od wewnątrz) oraz innych minerałów jak fosforu, manganu, miedzi, potasu, żelaza i… cynku – strażnika naszej odporności! Pestki dyni mogą też pochwalić się wysoką zawartością tryptofanu, aminokwasu będącego prekursorem dla serotoniny – hormonu szczęścia. Jedzenie pestek dyni poprawi humor nawet największemu ponurakowi! 🙂

Smaczne pesteczki zadbają przy okazji o zdrowe serce. Zawierają w sobie bowiem liczne roślinne sterole i stanole (beta-sitosterol, sitostanol, avenasterol, kampesterol, stigmasterol i kampestanol) niezbędne dla prawidłowej regulacji poziomu cholesterolu we krwi, jak również wpływające przy okazji korzystnie na zdrowie prostaty. W badaniach na diabetykach pestki dyni obniżały też poziom cukru. Nie bez znaczenia jest tutaj również zawarty w pestkach dyni błonnik oraz lignany, mające znakomite działanie antyrodnikowe i antyzapalne.

Nie od dziś wiadomo ponadto, że pestki dyni zwalczają pasożyty. Naukowcy postanowili sprawdzić czy w tym ludowym sposobie jest ziarenko prawdy i odkryli jakaż to substancja jest za ten fenomen odpowiedzialna: kurkubitacyna, która poraża układ nerwowy pasożytów. Najwięcej znajdziemy jej w pestkach świeżo wyłuskanych, ponieważ kurkubitacyna znajduje się w największym stężeniu w cienkiej warstwie widocznej błonki, tuż pod powierzchnią pestki (zaleca się zażywać 100-200 pestek na czczo, zmielonych np. z dodatkiem miodu lub melasy, a po kilku godzinach dobrze jest zażyć środek przeczyszczający, np. sól Epsom, w razie potrzeby kurację powtarzać).

Jeśli chodzi o witaminy, to pestki dyni zawierają witaminy z grupy B, wit. A, C, K oraz luteinę i zeaksantynę ważną dla zdrowych oczu (i zwiększającą 3-krotnie przyswajanie żelaza), a poza tym spore ilości silnego antyutleniacza – witaminy E. Jako ciekawostkę podam fakt, że kilka lat temu odkryto w pestkach dyni nowe naturalne izomery witaminy E (oprócz znanych już tokoferoli i tokotrienoli), nazwano je tokomonoenolami: odkryto w pestkach dwie jej formy alfa-tokomonoenol oraz gamma-tokomonoenol. Badacze wskazują, że te izomery witaminy E mogą mieć wyższą biodostępność niż inne formy witaminy E. Jak widzimy nauka idzie do przodu i coraz więcej dowiadujemy się o naszym jedzeniu. Póki co nie znajdziemy tokomonoenoli witaminy E w formie suplementu w aptece, warto więc zajadać się pestkami dyni! 🙂

Jak jeść pestki dyni?

Najlepiej na surowo, ale można też lekko je podprażyć. Badacze dowiedli, że prażenie dłuższe niż 20 minut powoduje niekorzystne zmiany w kwasach tłuszczowych. Wiemy też, że prażenie wykonywane w zbyt wysokiej temperaturze również niszczy strukturę kwasów tłuszczowych. Dlatego prażmy pestki krótko (ok. 10-15 minut), w niezbyt wysokiej temperaturze (piekarnik nagrzany do ok. 100 stopni). Takie delikatnie podprażone, chrupiące pesteczki można trzymać w szczelnym słoiku ok. miesiąca (w lodówce nieco dłużej), posypując sałatki, zupy-krem, kanapki i inne dowolne dania.

Surowe lub lekko podprażone pestki dyni można jadać jako samodzielną przekąskę, dodawać do owsianki lub musli, do koktajlu, do wypieku domowego chleba na zakwasie, nadają się też do zrobienia sosu w rodzaju pesto (do sałatki, do makaronu, jako smarowidło na kanapki, jako dip do warzyw). Aby cieszyć się dyniowym pesto w 3 minuty, wystarczy do blendera dodać i zmiksować razem na gładką pastę: 1/4 szklanki łuskanych pestek (zmielą się na bardziej gładką pastę jeśli namoczymy je na noc), mały ząbek czosnku (lub pół dużego), sok z połówki cytryny, szczyptę soli himalajskiej, garść listków kolendry (lub bazylii lub pietruszki – za każdym razem uzyskamy odmienny smak) oraz opcjonalnie możemy pesto rozrzedzić dodając łyżkę aromatycznego oleju z pestek dyni (lub oliwy jeśli nie mamy). Dla zmiany smaku można zblendować razem również kilka posiekanych suszonych pomidorów.

Smacznego!

pestki-z-dyni

Szparagi: 10 powodów aby je jeść!


Szparagi! Tym sezonowym przysmakiem możemy delektować się jedynie przez kilka, najdalej kilkanaście tygodni w roku, od kwietnia do czerwca. Kto  więc jeszcze w tym sezonie nie kosztował szparagów niech natychmiast po nie sięgnie, ponieważ niedługo się kończą. Można też szparagi mrozić na zimę, ale wiadomo – nic nie zastąpi świeżego warzywa. Korzystajmy póki czas! 🙂

Oto 10 powodów dla których warto  jadać szparagi (zielone, bo białe są mniej wartościowe odżywczo):

szparagi własności zdrowotne

Krzem w pożywieniu: gdzie go znajdziemy?


Bez krzemu nie ma życia! Jak ważny jest dla nas ten mikroelement pisałam tutaj: http://www.akademiawitalnosci.pl/zdrowie-drzemie-w-krzemie/

W diecie przetworzonej, oczyszczonej, rafinowanej i bogatej w pokarmy odzwierzęce – nie znajdziemy wiele krzemu. Aby pozyskać ten cenny pierwiastek musimy jeść prawdziwe jedzenie pochodzenia roślinnego – nieoczyszczone, w stanie naturalnym. Krzem gromadzi się bowiem w roślinach głównie w skórkach i osłonkach nasion (np. ryż biały ma już tylko połowę krzemu jaki posiada ryż pełnoziarnisty). Tam gdzie to możliwe zjadajmy więc dary natury wraz ze skórką, a ich nasiona w postaci pełnoziarnistej.

krzem w produktach spożywczych

Nasze dzieci i cukier


cukier i dzieci

Cukier i magnez


Aby strawić zjadany przez nas cukier organizm „pożycza” m.in. magnez, wapń, chrom i witaminy z grupy B z innych pokarmów lub korzysta ze zgromadzonych wcześniej we własnych tkankach zapasów. Pół biedy gdy jemy np. słodkie owoce, które są bogate w cukry i jednocześnie zawierają sporą dawkę witamin i związków mineralnych. Jednak gdy spożywamy dosładzane cukrem napoje, produkty nabiałowe lub przemysłowo wytworzone obficie napakowane cukrem słodycze – możemy wpędzić się w niedobory, bowiem magnezu tam tyle, co kot napłakał (sam cukier nie zawiera ani pikograma magnezu), zaś do strawienia obecnego w tych produktach cukru pierwiastek ten jest niezbędny: na każdą molekułę cukru organizm potrzebuje do jej strawienia aż 54 molekuły magnezu. Natomiast niedobór magnezu został powiązany z wieloma stanami chorobowymi (i nic dziwnego, bowiem magnez uczestniczy w ponad 300 reakcjach biochemicznych w ustroju), o czym pisałam tutaj [klik].

Zawsze aktualna pozostaje zatem rada dra Andrew Saul’a: cokolwiek ci nie dolega – najpierw odstaw cukier! Warto pamiętać, że przetwory z białej mąki (wypieki, makarony), pokarmy nabiałowe czy mięsne są ubogim źródłem magnezu, znajdziesz go dużo więcej w nieprzetworzonych pokarmach pochodzenia roślinnego: warzywach (głównie zielonolistnych) i owocach, fasolach, brązowym ryżu, kaszach i płatkach z pełnego ziarna, kakao, nasionach i pestkach oraz orzechach i migdałach.cukier

Recepta na epidemię zdrowia


Nie ma dróg na skróty w osiąganiu zdrowia. Wypowiedź dra Andrew Saul’a na ten temat, z którą w pełni się zgadzam. Jeśli chcemy mieć epidemię zdrowia, to musimy stworzyć ją sobie sami – posiłek po posiłku!

P.S. Żałuję jedynie, iż żyjemy w czasach, w których żywność pryskana środkami ochrony roślin jest „normalna” (konwencjonalna), zaś jedzenie wolne od tego typu trucizn jest „organiczne”. Czyli jakby bardziej… luksusowe, również niestety cenowo (jeśli je kupujesz, a nie uprawiasz w swoim ogródku). Nie dalej jak kilkadziesiąt lat temu każde jedzenie było „organiczne” i nie trzeba było płacić za nie fortuny (certyfikaty „organiczności” są kosztowne dla rolnika ekologicznego). Na szczęście jest domowy sposób na usunięcie pozostałości pestycydów z powierzchni „normalnych” warzyw i owoców, o którym pisałam tutaj. Czy działa? Pewnie tak – odzyskałam zdrowie i witalność nie mając przecież na początku dostępu do produktów organicznych i będąc niejako skazana na produkty konwencjonalne. Jak się okazało nie tylko się nimi nie zatrułam, ale wręcz… odtrułam.

Wniosek? Lepiej jeść warzywa i owoce nawet i konwencjonalnie uprawiane (byle dużo, świeże i możliwie najmniej przetworzone) niż żadne! 🙂

asaul

Jaka jest najlepsza broń na stresy?


Jako istoty obdarzone wyjątkową inteligencją nosimy w sobie niezwykły dar: potrafimy świadomie wybierać swoje myśli. Warto ćwiczyć się w tej umiejętności każdego dnia. To najlepsza broń przeciwko stresom, jak stwierdził psycholog i filozof William James. A od siebie dodam, że na pewno najtańsza i nie ma skutków ubocznych z wyjątkiem dobrego samopoczucia! 🙂

najlepsza broń na stresy

 

Nie unikaj słońca (chyba, że chcesz sobie zafundować tych oto 15 chorób)!


Leki nie muszą być z apteki! Słońce, dzięki któremu wyprodukujesz odpowiednią do zapotrzebowania organizmu ilość zbawczej witaminy D (jej receptory mamy rozsiane po całym ustroju) to panaceum zapobiegające powstawaniu wielu groźnych przewlekłych chorób i teraz latem jest całkowicie za darmo – nie musisz płacić za zdrowie ani grosza 🙂 Więcej na temat witaminy D i słońca przeczytasz w artykułach:

Witamina D: brakujący kawałek Twojej układanki zdrowia

Bezpieczne opalanie: jak produkować witaminę D bez szkód

witamina D

 


Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress