Jesteś tu pierwszy raz i nie wiesz od czego zacząć? Kliknij Tutaj

Uczulenie na słońce: historia Pawła z niacyną w tle


pioro

W artykule na temat stosowania niacyny można było przeczytać między innymi o tym, że jej niedobory mogą odpowiadać za zjawisko powszechnie znane jako „uczulenie na słońce” objawiające się wysypką, bąblami, zaczerwienieniem i swędzeniem pojawiającymi się przy nawet najmniejszym kontakcie z promieniami słonecznymi.

Oczywiście słońce jest konieczne do życia podobnie jak tlen czy woda, więc równie dobrze moglibyśmy mówić o „uczuleniu” na tlen czy czystą wodę. Słońce (dozowane z rozsądkiem) jest zbawienne dla człowieka i niezbędne do zachowania zdrowia. Można by więc twierdzić, że coś takiego jak „uczulenie na słońce” w zasadzie nie istnieje – gdyby nie fakt, że boryka się z tą niemiłą przypadłością tysiące ludzi każdego sezonu. Może pojawić się w rzadkich przypadkach jako efekt pewnych specyficznych chorób (np. porfiria), może to być też wina zażywania niektórych leków lub ziół, stosowania niektórych kosmetyków czy też w końcu (o czym wciąż niewiele osób wie) wskutek przedłużających się witaminowych niedoborów (głównie witamin z grupy B, szczególnie B3, niacyny).

Jednym z objawów niedoboru niacyny są stany zapalne skóry – szczególnie odsłoniętych części ciała, a najgorzej gdy wystawionej na działanie słońca, które tylko pogarsza stan chorego (fotodermatoza). Mało tego: profesor dermatologii Diona L. Damian z uniwersytetu Sydney (Australia) w późniejszym okresie wykazała, iż niacynamid dostarczany doustnie lub transdermalnie potrafi zdecydowanie LEPIEJ niż jakiekolwiek syntetyczne filtry chronić przed nowotworami skóry spowodowanymi promieniowaniem UVA i UVB  – będąc jednocześnie niezastąpiona w leczeniu trądziku, również różowatego, AZS (atopowe zapalenie skóry) oraz zmian starczych na skórze. Pomyślmy tylko: jedna witamina – a tak wiele potrafi!

Swoją historię z uczuleniem na słońce opisał w swoim liście nasz czytelnik Paweł. Udało mu się pozbyć uciążliwego problemu po (bagatela!) 15 latach męczarni! Co mu pomogło? Jak nietrudno się domyśleć – niacyna. (więcej…)

Historia Heleny i jej „Vitamin C Baby”


pioro

Od Heleny dostałam list, w którym opisuje ona korzyści płynące ze stosowania witaminy C w czasie ciąży – dokładnie jak opisywał je dr Fred Klenner MD: krótszy i lżejszy poród, błyskawiczne dochodzenie do siebie po porodzie i oczywiście wyjątkowo zdrowie dzieciątko: urodzone nieco przed terminem, lecz bez jakichkolwiek oznak wcześniactwa. Warto w tym miejscu wspomnieć, że dr Fred Klenner osobiście opiekował się „czworaczkami Fultz” – pierwszymi amerykańskimi czworaczkami, z których wszystkie co do jednego przeżyły (dzisiaj to żaden wyczyn, ale to był rok 1946!). Oczywiście matce podawał nic innego jak duże dawki witaminy C, witaminę tę podawał też czterem urodzonym z tej ciąży dziewczynkom.

fultz

A oto i historia Heleny:

Treść wiadomości:

„Pani Marleno,

jestem wielką fanką Pani portalu. Od dawna śledzę wszelkie Pani wpisy, a szczególnie te, o witaminie C.  Już kilka lat temu po raz pierwszy kupiłam tę cudotwórczą witaminę w czystej postaci kwasu l-askorbinowego. Stosuję ją i rozpowszechniam wiedzę o jej dobrodziejstwie.  Przed zajściem w ciążę przeczytałam artykuł o badaniach przeprowadzonych przez dra Klennera na 300 pacjentkach w ciąży, które stosowały w zależności od trymestru 4,6,8 gramów tej witaminy i w jak fantastyczny sposób wpłynęło to na przebieg porodu i na stan zdrowia noworodka. Wiedziałam, że gdy zajdę w ciążę, również regularnie będę przyjmowała witaminę C, by przekonać się o tym na własnej skórze. (więcej…)

Naturalne rozwiązanie problemu torbieli jajników: historia Edyty


pioro

Edyta napisała do mnie piękny list. Opisała w nim jak udało jej się w naturalny sposób pozbyć przypadłości, z którą boryka się dzisiaj wiele kobiet (i to w coraz młodszym wieku), a mowa o torbielach (cystach) jajników.

Temat jest mi szczególnie bliski, jako że ja sama przez to przed laty przeszłam: w drodze operacji w trybie pilnym (ratującej życie) straciłam prawe przydatki. A jak wiadomo te organy to nie włosy czy paznokcie i niestety nie odrastają. Gdybym wiedziała to, co wiem dzisiaj (tzn. że tych torbieli mój organizm nie produkuje aby zrobić mi na złość lecz są mu potrzebne np. w roli składowiska toksyn, których nie jest w stanie gdzie indziej upchać), to nigdy by do tego okaleczenia nie doszło. Mamy dzisiaj środowisko przesycone estrogenami (substancjami mającymi działanie estrogenopodobne) – są w pożywieniu (szczególnie mięsie zwierząt przemysłowo hodowanych), wodzie i konwencjonalnych kosmetykach oraz lekach. Na naszą delikatną równowagę hormonalną ma wpływ niespotykana dotąd w historii ludzkości ilość stresu – emocjonalnego, chemicznego i fizycznego. W takich warunkach łatwo może dojść do zaburzenia równowagi hormonalnej i nabawienia się związanych z nią dolegliwości. Torbiele są właśnie jedną z nich. Myślę, że list Edyty i jej historia może  z pewnością pomóc wielu kobietom.

Oto jej sposób na torbiele jajników: (więcej…)

Historia Haliny i jej zapomniana recepta na zdrowie i witalność


pioro

W zeszłym tygodniu dostałam maila od Haliny. Jej historia jest o tyle poruszająca, że Halina już raz parę lat temu odzyskała pełnię witalności i przekonała się o zbawiennym wpływie życia w zgodzie z Matką Naturą. Potem jednak Jej Niezmienne Prawa popadły w zapomnienie, a powróciły stare zgubne nawyki.

Czy trzeba wiele aby przypomnieć sobie gdzie leży źródło zdrowia? Z reguły samo życie wymusza na nas chwilę refleksji i zastanowienia: jakieś gwałtowne wydarzenia w naszym życiu to opcja najgorsza bo też i najbardziej bolesna. Zdecydowanie warto jednak zamiast biernie czekać na nie – zawczasu zaprosić do naszego życia wszystko co najpiękniejsze: zdrowie, odmłodzenie ciała i ducha, fantastyczną witalność. Jak się rodzą takie decyzje? Oddaję głos Halinie. (więcej…)

Historia Emilii: zdrowa mama i zdrowe dzieciaki


pioro

Emilia napisała do mnie na początku sierpnia. Wymieniałyśmy się mailami przez kilka tygodni. Przez ten czas Emilia wykonała solidny kawał dobrej roboty: przestawiła na zdrowe tory dietę swoim dotychczas nieznoszącym warzyw dwóm szkrabom, a sama pozbyła się nawracającego zapalenia aftowego jamy ustnej dręczącego ją od kilku lat. Wzmocniła odporność i odzyskała tony energii! 🙂

Jak dokonała tych cudów w tak krótkim czasie siłami natury, bez pomocy leków czy suplementów? Poczytajcie. (więcej…)

Wasze historie: historia Renaty


pioro

Czy da się rzucić słodycze? Da się! A pić zdrowe soki i jeść dużo warzyw i owoców? Oczywiście! Czy inni będą Cię za to krytykować lub traktować jak kosmitę z innego wymiaru? Niestety tak….

A czy mimo to warto? Przeczytajcie historię Renaty, która dzięki zmianom w diecie i stylu życia odzyskuje zdrowie i witalność. (więcej…)


Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress