kryształ

Zapewne nie wszyscy czytelnicy zetknęli się z nazwiskiem niedawno zmarłego japońskiego badacza i pisarza Masaru Emoto (1943-2014), który jako pierwszy eksperymentalnie dowiódł zdolność wody do… magazynowania informacji (w tym uczuć i stanów świadomości). Wody – czyli substancji, która wszelkie życie czyni możliwym (woda stanowi ponad 70% zarówno naszej planety jak i ciała dorosłego człowieka). Jego książki (m.in. „Tajemnice wody i jej wpływ na człowieka i na naszą planetę”,  „Woda. Obraz energii życia”) ukazały się również w Polsce.

Na czym polegały te wodne eksperymenty? Otóż Masaru Emoto wraz ze swoim zespołem badawczym poddawał wodę różnym czynnikom (np. słowu mówionemu i pisanemu, muzyce różnych gatunków, zanieczyszczeniom, modlitwie, myślom), a następnie zamrażał ją w temperaturze -5 stopni Celsjusza i badał jej kryształy pod mikroskopem (powiększenie 200-500 razy).

Jak wiemy woda przy temperaturach ujemnych tworzy kryształy w formie gwiazdek – tak jak śnieg, a każda gwiazdka jest inna. Okazało się, że kryształy różniły się znacznie między sobą – w zależności od tego, czy pochodziły z wody czystej (np. źródlanej) czy też zanieczyszczonej (np. ściekami) oraz jakim działaniom (w mowie, piśmie, myślach, dźwiękach, obrazach) były poddane.

Woda zanieczyszczona (lub poddana negatywnym słowom, dźwiękom, obrazom lub myślom) nie tworzyła uporządkowanych kryształków, lecz bezładne i chaotyczne kształty. Jednak wystarczyła modlitwa (w  tym wypadku buddyjska, ponieważ rzecz miała miejsce w Japonii) aby kryształy znowu utworzyły piękne kształty (oczywiście sam skład chemiczny wody lub jej wygląd nie ulegał zmianie). Zależnie od tego, jakie wysyłano w kierunku kropli wody słowa lub intencje podczas doświadczeń, jej kryształki po zamrożeniu kształtowały się w zupełnie różne formy.

Masaru Emoto woda

Takich zdjęć jak powyżej Masaru Emoto wykonał bardzo wiele.

Kryształy o pięknych kształtach tworzyła woda poddana pozytywnym słowom czy pojęciom jak np. kocham cię, miłość, wdzięczność, współczucie, grzeczność, Matka Teresa, nazwy systemów religijnych (buddyzm, chrześcijaństwo, hinduizm, islam, judaizm), mądrość, pokój, anioł, dusza i wiele innych. Podobny efekt powodowało wystawienie wody na działanie dźwięków muzyki klasycznej (Mozart, Chopin, Beethoven, Bach itd.) jak i ludowej, a także niektórych utworów współczesnych (np. „Imagine” Johna Lennona).

Kryształy rozlane i nieforemne (na tyle chaotyczne, że nawet trudno było nazwać je kryształami) tworzyły się natomiast pod wpływem takich negatywnych słów i pojęć jak np. nienawiść, złość, wojna, szatan/diabeł, jesteś idiotą, brzydzę się tobą, nienawidzę cię, Adolf Hitler, czy też pod wpływem dźwięków muzyki heavy metal. Podobnie zachowywała się woda postawiona w pobliżu telewizora (szczególnie podczas debat politycznych) czy telefonu komórkowego.

Domowy eksperyment z ryżem

Masaru Emoto zachęcał też, aby robić w domu samodzielne eksperymenty – nic nie szkodzi, że nie mamy mikroskopu, wystarczy zwykły ryż (biały, nawet i taki najtańszy z marketu), który wystarczy ugotować i włożyć ostudzony wraz z odmierzoną taką samą ilością wody do szklanych słoiczków (oczywiście czystych i wyparzonych, aby nie było wątpliwości, że w jednym były inne bakterie niż w drugim). Jeśli akurat nie masz ryżu pod ręką, to może masz jabłko? Przekrój je na na dwie równe połówki i włóż do czystych wyparzonych słoiczków jak wyżej.

Po włożeniu produktu do słoika nie odkręcajmy już do końca eksperymentu zakrętki – chodzi o to by nie dostały się do środka żadne bakterie mogące zniekształcić wynik naszego eksperymentu. Na jednym słoiczku naklejamy następnie słowa pozytywne (np. kocham cię, błogosławię, dziękuję, jesteś wspaniały, jesteś dobry itp.), a na drugim słowa negatywne (nienawidzę cię, jesteś zły, jakieś wyzwisko, jakieś złorzeczenie itp.). Możemy też na etykietkach umieścić obrazy, rysunki (np. buźka uśmiechnięta i szczęśliwa oraz druga, wykrzywiona złością, smutna lub wściekła).

Słoiczki umieszczamy na przykład na półce lub parapecie – tam gdzie będą mieć identyczne warunki. Codziennie poświęcamy w kolejnych dniach chwilkę na „powitanie” z naszymi słoiczkami: najpierw z „dobrym”, potem z tym „złym”. Jeśli ktoś chce – może dołożyć trzeci słoiczek, kontrolny, bez napisu – ignorowany, któremu w ogóle nie będziemy poświęcać naszej uwagi. 

Ja również wykonałam specjalnie dla czytelników słynny już „ryżowy eksperyment” Masaru Emoto. Zobaczcie co potrafią zrobić złe emocje, złe myśli, złe intencje. Eksperyment rozpoczęto w poniedziałek, 16 stycznia, powinnam go z pewnością prowadzić dłużej, ale nie mogłam się powstrzymać aby nie pokazać wam pierwszych widocznych gołym okiem rezultatów – oto efekty sfotografowane ósmego dnia eksperymentu (24.01):

ryżowe słoiczki

Nie Cyganka, lecz ryż prawdę ci powie 😉

W moim przypadku wystarczyło zaledwie kilka dni, aby „zły” ryż zmienił kolor (wyraźnie zżókł) i nabawił się plamy z pleśni – pierwsza kropeczka pleśni pojawiła się na nim już po pięciu dniach (w sobotę, 21.01), a potem rosła, podczas gdy „dobremu” ryżowi wiedzie się nadal cały czas świetnie: jest bialutki i nieskazitelny.

Warto jest moim zdaniem obcując z ryżem stworzyć jednoczesne połączenie myśli i uczucia – manifestacja efektów jest wtedy w mojej opinii dużo szybsza (porównuję tutaj moje stosunkowo szybkie efekty z doniesieniami większości innych internautów). Jednym słowem nie chodzi o to by jedynie mechanicznie coś powiedzieć (a szczerze mówiąc nawet wcale nie musimy tutaj niczego wyrażać na głos, czyli gadać do słoika), lecz bardziej o to, by poczuć te zrodzone z naszych myśli uczucia: miłości do pierwszego, a niechęci czy pogardy do drugiego słoiczka. Wzmocnienie słów uczuciami „wzmacnia sygnał” naszego przekazu, że tak się wyrażę. 😉

Kolejność okazywania uczuć też ma swoje znaczenie: najpierw okażmy pozytywne uczucia, potem przejdźmy do negatywnych. Dlaczego? Ponieważ tak jest łatwiej. Dużo trudniej jest od negatywnych uczuć przejść od razu do okazywania miłości, podczas gdy w drugą stronę okazuje się to łatwiejsze (zasada ta działa czy to w stosunku do jednostki czy do tłumu: wzbudzić szaleństwo tłumu jest dużo prościej niż rozszalały tłum uspokoić). Przypomina to nieco wędrówkę po schodach: wspinać się po nich w górę wymaga więcej wysiłku niż zbiegnięcie w dół. Ruch w dół jest zawsze łatwiejszy. Dlatego zacznijmy nasze codzienne powitanie ze słoiczkami „od góry”, czyli od wzniosłych uczuć miłości i akceptacji (słoiczek „dobry”) i dopiero potem przejdźmy do niskich uczuć nienawiści i pogardy (słoiczek „zły”), a nie odwrotnie. 

A czy jest ważne w jakim języku woda (albo ryż czy jabłko) otrzyma komunikat? Jak się okazuje nie ma to znaczenia. Masaru Emoto naklejał na pojemniki z badaną wodą komunikaty w języku japońskim, angielskim oraz niemieckim, otrzymując za każdym razem taki sam rezultat. Eksperyment z ryżem jak do tej pory został powtórzony przez wielu internautów z całego świata – użyto najrozmaitszych języków. Tutaj językiem przekazu informacji są emocje, a te są wspólne dla całej ludzkości. Bez względu na kolor skóry, religię, płeć, przekonania polityczne, narodowość czy język. Wyniki jakie uzyskali internauci  z różnych krajów są zaskakująco zbieżne.

Co prawda przyznać trzeba, że niektórym osobom (szczególnie posiadającym wykształcenie akademickie) łatwo przyjdzie przykleić etykietkę „pseudonauki” do doniesień Masaru Emoto. Badacz ten bowiem nigdy nie publikował w recenzowanych czasopismach naukowych, ale czy aby na pewno w tym wypadku jest to konieczne? Jak nietrudno zauważyć recenzentami tego co odkrył Masaru Emoto stali się wszyscy ci obywatele planety Ziemia, którzy już wykonali w domu ryżowy eksperyment, a wyniki (w formie zdjęć lub filmów) zamieścili na swoich blogach czy kanałach Youtube. Trudno będzie w tym wypadku akademikom postawić i udowodnić hipotezę, że cały świat się zmówił i dokonał oszukanych, szarlatańskich eksperymentów, albo że pozyskane wyniki są dziełem zwykłego przypadku.

Naśmiewają się z Masaru Emoto jedynie ci, którzy tego prostego, domowego eksperymentu nigdy nie wykonali (z góry uważając Masaru Emoto za szarlatana,  a jego doniesienia za „nienaukowe”, bo przecież nigdzie niepublikowane i nierecenzowane, a więc z punktu widzenia zasad panujących w świecie nauki nadające się do zignorowania).

Czego może nas nauczyć eksperyment z ryżem?

Na pewno będziemy mieć okazję aby zobaczyć na żywo w akcji swoje uczucia i wysyłane intencje. Słowo, myśl i uczucie mają jak się można przekonać wpływ na materię. Wszystko jest energią! Czy nasze słowa, uczucia i myśli, muzyka jakiej słuchamy (lub sami wykonujemy), gazety czy książki jakie czytamy sobie i dzieciom albo oglądane obrazy (np. w telewizji) mogą mieć na nas wpływ, bo są właśnie niczym innym jak energią, tak jak jest nią fizyczne pożywienie dla naszego ciała? Z pewnością tak jest. Jak często jednak zadajemy sobie pytanie z  jaką intencją stworzono dane obrazy czy dźwięki? Z intencją wywołania w nas jakich uczuć? Pozytywnych czy negatywnych?

Pokarm dla duszy jest równie ważny jak pokarm dla ciała – jedno i drugie ma niewątpliwie wpływ na nasze zdrowie, zatem jedno i drugie należy wybierać dzisiaj niezwykle starannie. Niestety żyjemy w czasach gdy zarówno jedno jak i drugie jedzie „po taniości”, co oznacza bardzo niską jakość tego co powszechnie dostępne, a czegoś lepszej jakości należy szukać samemu. Zdecydowanie jednak warto to robić. Podstawiana nam pod nos droga szeroka z przestronną bramą prowadzi do zguby, choć to jest to, co niestety wybiera większość – podczas gdy  do życia prowadzi ciasna brama i wąska droga: „Z całą pilnością strzeż swego serca, bo życie tam ma swoje źródło”.

Kolejna refleksja to taka, żeby być dobrym dla siebie i dla innych, obdarzając miłością wszelkie stworzenie. Jeśli bowiem nasze ciało składa się głównie z wody, a ta reaguje na ludzkie emocje, to wszystkie nasze myśli, emocje lub słowa skierowane do samego siebie lub do innego człowieka mogą mieć znaczenie. Woda sobie po prostu jest i nie rozróżnia ona czy wygenerowane przez nas słowa, uczucia lub myśli skierowane są do nas samych czy do kogoś innego: wystarczy, że czynnik naładowany negatywnie lub pozytywnie się pojawi, a ona zareaguje odpowiednio – bo jest wodą. Przykazanie by kochać bliźniego swego jak siebie samego nabiera całkiem nowego znaczenia.

Woda stanowi sporą część naszej planety, woda jest w nas samych, jest też w naszym pożywieniu (obfituje w nią głównie to roślinne – nawet 96% wody w przypadku owoców soczystych jak np. arbuzy), ma ją w sobie mój kot i mój fikus w doniczce. Moja mama (która miała doskonałą rękę do kwiatów) zawsze mówiła, że jak się do kwiatów rozmawia, to lepiej rosną. Kiedyś uważałam to za wymysł, ale od kiedy uprawiam sama rośliny – wiem, że mama miała rację. 🙂

A co z posiłkami, które jeszcze do niedawna powszechnym zwyczajem błogosławiono gdy zasiadano do stołu? Ich miejsce zajęły bary szybkiej obsługi, szwedzkie stoły, jedzenie spożywane w biegu lub na stojąco i traktowane zawsze jako coś, co nam się z góry należy – bez podziękowania wszystkim tym, którzy brali udział w jego wytworzeniu. Dawny zwyczaj odmawiania modlitwy przed posiłkiem powoli upadł. Dla naszych przodków nie do pomyślenia było wkładać do swego ciała pożywienie bez pobłogosławienia go. Pamiętam też jak moja świętej pamięci prababcia gdy na podłogę upadł chleb podnosiła go nabożnie, całowała i czyniła na nim znak krzyża modląc się po cichu. Wtedy wydawało mi się to dziwne i śmieszne, jednak po zapoznaniu się z pracami Masaru Emoto nabrało sensu: być może starsi ludzie posiadali dużo większą intuicję i wiedzę, którą młodsze pokolenie wzgardziło?

Zachęcam do wykonania tego prostego eksperymentu z ryżem w domu. Jeśli zrobicie go wraz ze swoimi dziećmi będzie miał on również i dla nich niezwykły walor edukacyjny.

Dajcie znać jak wam poszło! 🙂