Jaki olej olać, a jaki kupić?

Podobno sztućce, w szczególności noże, mają tendencje do dzielenia się na dwie kategorie: noże które naprawdę kroją oraz noże stołowe. Te ostatnie służą do leżenia na stole, stąd ich wdzięczna nazwa – stołowe. Kroić niekoniecznie nimi się coś uda. Ale cieszą oko i nazywają się noże.

Tak samo oleje w kuchni dzielą się na dwie kategorie: te do olania i te do spożywania. Zdrowe dla ludzkiego organizmu i posiadające własności odżywcze są jedynie oleje wyciskane na zimno, nierafinowane. Są najbliższe naturze, której jesteśmy jako istoty ludzkie częścią – olej po prostu wyciśnięto specjalną prasą z podstawowego surowca, dzięki czemu wszelkie cenne składniki są nietknięte. I o to właśnie nam chodzi. A co oznacza termin „z pierwszego tłoczenia”?

Oznacza niestety tylko tyle co oznacza, a więc że surowiec był tłoczony tylko raz, ale już niekoniecznie, że olej był tłoczony na zimno. Jest to marketingowa zagrywka producentów, umieszczają oni ten napis na butelkach kobylastymi literami, aby konsumentowi olej ten kojarzył się z czymś zdrowym i wysokiej jakości. Tymczasem tak jak w przypadku kosmetyków należy patrzeć na maleńkim druczkiem podany skład INCI, tak i w przypadku oleju należy dokładnie przyjrzeć się etykiecie, ponieważ olej z dużym napisem „z pierwszego tłoczenia” ma z tyłu drugą etykietę a na niej napis „olej rafinowany”

olej rafinowany

Czyli taki mniej więcej nóż stołowy – ładnie wygląda, do niczego się nie nadaje. Taki olej olewamy i zaraz wytłumaczę dlaczego. Mimo, że można go nabyć drogą kupna całkowicie po taniości.

Dlaczego oleje wyciskane na zimno są droższe?

Przyjrzyjmy się sekretom produkcyjnym: olej obrabiany na ciepło powoduje zwiększenie wydajności, zaś pozostałe wytłoczyny można również jeszcze raz obrobić i poprzez procesy filtracji i destylacji wydusić z nich jeszcze trochę więcej oleju , w związku z czym jest on tani. Niestety poddanie oleju wysokiej temperaturze powoduje obniżenie zawartości odżywczych poprzez zniszczenie kwasów tłuszczowych i witamin jakie posiadał pierwotny surowiec. Jednym słowem tanie mięso psy jedzą. My spożywajmy tylko pełnowartościowe prawdziwe oleje wyciskane na zimno. Lniany, kokosowy, z oliwek, z wiesiołka, z czarnuszki, z ostropestu plamistego, z orzechów różnego typu itd. – jest bardzo duży wybór, można robić oleje smakowe dodając czosnku lub papryczki, można mieszać i próbować do woli! Gdzie zakupić prawdziwe oleje? Najczęściej w dobrze zaopatrzonych marketach oraz w sklepach ze zdrową żywnością lub przez internet. Dokładnie czytajmy oznaczenia lub opisy.

Co to znaczy, że olej jest rafinowany?

To znaczy, że został oczyszczony – poddany obróbce w wysokiej temperaturze (powyżej 160 stopni Celsjusza). Z czego został oczyszczony? Ze wszystkiego. Nie tylko z zanieczyszczeń, wody i śluzów, ale też z jakichkolwiek substancji pożytecznych. Powstaje produkt ogołocony ze wszystkiego, nawet nie ma praktycznie smaku i zapachu. Ma za to bardzo zmieniony skład chemiczny, przede wszystkim zawarte w nim kwasy tłuszczowe zmieniły swoją konfigurację geometryczną (tzw. izomer) z konfiguracji „cis” (naturalnej) na izomer „trans” (nie występujący w naturze i w związku z tym biochemicznie nie rozpoznawany przez ludzki organizm, przez co dochodzi w organizmie do wielu reakcji niekorzystnych dla naszego zdrowia).

olej w plastiku

Zmutowane działaniem człowieka izomery trans powstają gdy człowiek dokonuje gwałtu na naturze i poddaje olej zarówno procesowi rafinacji czyli oczyszczania jak i procesowi uwodorniania czyli utwardzania (przy produkcji margaryn i tzw. tłuszczu cukierniczego). Produkty te nie nadają się co prawda do odżywiania organizmu, choć można na nich smażyć i mają długi termin ważności. Oleje robią się dzięki tym procesom kusząco klarowne, a margaryny seksownie smarowne. Prawie jak masło. Z tym, że prawie robi wielką różnicę. Dla naszego zdrowia oczywiście. Ale z margarynami rozprawię się w innym artykule. Dzisiaj ma być o olejach.

Jakie oleje kupować?

Przede wszystkim tłoczone na zimno. Musi to być wyraźnie zaznaczone na etykiecie. Na zimno! Poza tym musi zawierać jak najwięcej działających antyzapalnie kwasów tłuszczowych Omega-3, a jak najmniej Omega-6. Prawidłowe proporcje jakie powinniśmy na co dzień spożywać to stosunek 1:1 (jedna część Omega-3 do jednej części Omega-6). Niektóre źródła proponują 1:2 lub 1: 3. Może być nawet 5:1. A co się dzieje dzisiaj? W związku z powszechnym spożywaniem olejów będących bogatym źródłem kwasów omega-6 (np. popularne oleje roślinne: słonecznikowy i sojowy) stosunek ten jest całkowicie zaburzony! Spożywamy o wiele więcej Omega-6, a Omega-3 tyle co nic. Często zaburzenie proporcji w dietach niektórych osób (lubujących się w zawierających ogromne ilości Omega-6 potrawach smażonych, ciastach, wyrobach cukierniczych, fastfoodach itd.) potrafi sięgać nawet 1:30 czyli jedna część niezbędnych nam Omega-3 na trzydzieści części Omega-6! Są jeszcze Omega-9 ale nimi nie będziemy się dzisiaj zajmować.

Najbardziej zbliżoną do ideału proporcję Omega-3 do 6 ma olej lniany. Całkiem niezły choć już zdecydowanie nie tak zdrowy jak lniany jest też olej rzepakowy, pod warunkiem, że jest nierafinowany. Ja używam w swojej kuchni do sałatek i innych potraw na zimno oleju lnianego z uwagi na to, że Omega-3 stanowią w nim aż połowę zawartości wszystkich kwasów tłuszczowych. Lepiej być nie może.

Olej lniany – jaki kupić?

Niestety, kwasy omega-3 szybko ulegają rozpadowi, dlatego bardzo ważne jest aby olej lniany kupować najlepszej jakości, tzn. tylko taki, który w sklepie (a potem w domu) przechowywany jest w warunkach chłodniczych. Olej lniany powinien być z uwagi na dużą zawartość delikatnych Omega-3 dostarczany w ciemnej szklanej butelce (nie plastikowej!). Nie kupujmy więc olejów lnianych, które stoją poza lodówką w sklepie lub są pakowane w butelki z jasnego szkła. Są to oleje lniane kiepskiej jakości, mają nieprzyjemny rybi posmak od którego można się nawet zrazić na całe życie do oleju lnianego, a w skrajnych wypadkach jeśli kwasy tłuszczowe uległy utlenieniu – będą miały goryczkę  w smaku. Gorzki olej lniany nie nadaje się już do niczego jak tylko do celów technicznych w domu (naoliwienie skrzypiących drzwi lub konserwacja drewnianych powierzchni).

olej lniany

Dobrej jakości i nieprzeterminowany olej lniany jest smaczny, o delikatnym orzechowym jakby posmaku. Termin przydatności ma krótki (max. 3 mies.), więc nie warto kupować dużych ilości naraz i należy go bezwzględnie przechowywać w lodówce aby uchronić cenne Omega-3 przed utlenieniem. Dobrze jest zapytać w aptece lub sklepie zdrowotnym kiedy będzie świeża dostawa i wtedy kupić jak najświeższy. Spożywamy go TYLKO na surowo. Kupujemy w dobrych sklepach ze zdrową żywnością, aptekach lub przez internet bezpośrednio od producenta. Butelki o większej pojemności będą nam dostarczone opakowane w styropianowy termos. Te mniejsze opakowane w piankę termiczną.

Oliwa z oliwek – jaką kupić?

Tu jest ważne pierwsze i drugie tłoczenie. Oczywiście pierwsze tłoczenie i to na zimno jest lepsze niż drugie. :) Produkt z pierwszego tłoczenia nazwany jest „extravergine”. Natomiast z drugiego będzie określony na etykiecie jako „Olio di sansa di oliva” czyli oliwa z wytłoczyn, z drugiego tłoczenia, rafinowana. Jest ona znacznie tańsza niż extravergine i ma znacznie gorsze parametry biochemiczne. Nadaje się jedynie do smażenia.

oliwa

Dobre marki oliwy z oliwek podają na opakowaniu również kwasowość – od 0,2 do 0,8. Im mniejsza tym znaczy się, że oliwa jest lepszej jakości (niestety również droższa, ale warto zainwestować). Wyższą ilość kwasów ma oliwa, która powstała z np. oliwek przejrzałych bądź uszkodzonych przez pasożyty. Unikajmy przede wszystkim zakupu taniej oliwy, która jest oznaczona jako „wytłoczona i butelkowana w UE”, najczęściej są to jakieś mixy i zlewki oliwy dobrej i byle jakiej – by wyszło taniej. To tak podobnie jak z miodem oznaczonym „mieszanka miodów pochodzących z krajów Unii i spoza Unii” – jest to zlewka miodu dobrego i taniej chińszczyzny. Oliwy włoskie najlepszej jakości oznaczone są na butelkach literkami DOP, co oznacza iż proces uprawy i produkcji jest ściśle określony i kontrolowany.

Oliwa z oliwek jest trwalsza niż olej lniany, można ją przechowywać dłużej i nie  w lodówce, wystarczy w szafce kuchennej. Wstawiona do lodówki mętnieje, lecz jest to odwracalne. Ze względu na wrażliwość na światło, oliwa powinna być przechowywana w butelkach z ciemnego szkła

Olej kokosowy jaki kupić?

Oczywiście również extravergin czyli nierafinowany. Tylko taki ma pełen zestaw kwasów tłuszczowych otrzymanych od natury, ma też właściwości antybakteryjne, przeciwgrzybicze i antyseptyczne. Olej kokosowy przydaje się w kuchni i do pielęgnacji ciała, twarzy oraz zniszczonych włosów. Jego ciekawą cechą jest to, że jest w postaci stałej, dopiero pod wpływem ciepła (ok. 25 stopni C) topi się do postaci płynnej. Najlepiej przechowywać go zatem w lodówce. Ma delikatnie kokosowy posmak oraz smakowity zapach.

olej kokosowy

Co prawda olej kokosowy ma bardzo dużo (ok. 90%) nasyconych kwasów tłuszczowych ale nie należy się tego obawiać, ponieważ mądry Stwórca umieścił w kokosie aż 44% kwasu laurynowego, dzięki czemu olej kokosowy nie zatyka nam arterii i nie powoduje wzrostu „złego” cholesterolu, a wręcz przeciwnie – ma silne działanie przeciwzapalne. Olej kokosowy nadaje się też świetnie do smażenia – ma wysoką temperaturę dymienia.

Teraz gdy już wiesz jaki olej olać, a jaki można z korzyścią dla zdrowia spożywać – możesz bez żalu wywalić do śmieci przemysłowo rafinowany olej i jego uwodornioną postać czyli margarynę, o ile wciąż walają się po Twojej kuchni „bo szkoda wyrzucić”. Szkoda to tylko nas, bo za krótko żyjemy (i za ciężko pracujemy na pieniądze, które producenci tych „cudeniek” wyciągają nam przy pomocy reklam z kieszeni). Inwestycja w dobry olej to samo zdrowie: piękna skóra, bystry umysł, witalność, energia i dobry humor. Pieniądze wydane na dobre naturalne oleje bardzo szybko zwrócą się również finansowo: wzrośnie nasza odporność, nie będziemy tyle wydawać na leki, suplementy i wizyty lekarskie.

Nie warto żałować pieniędzy na dobre oleje!

————————————————–

Aktualizacja 04.10.2013

W związku z wieloma powtarzającymi się pytaniami od czytelników o stosowanie siemienia i oleju lnianego, wskazania i przeciwwskazania, dzienne dawki a także przepisy kulinarne, które pozwolą na co dzień włączyć te cenne produkty do diety, na prośbę czytelników opracowałam materiał będący praktycznym kompendium wiedzy na temat siemienia i oleju lnianego „Siemię lniane: instrukcja obsługi”.

Po zaznajomieniu się z treścią książki każdy czytelnik zostanie ekspertem w temacie stosowania siemienia lnianego jak również wyciskanego z niego oleju oraz będzie umiał stosować je jako składnik codziennego wyżywienia.

Dowiesz się z niej m.in.

- skąd pochodzi moc tych małych ziarenek?

- czy to prawda, że siemię odchudza i dlaczego?

- na jakie dolegliwości pomaga siemię lniane?

- jak przygotować siemię lniane do picia?

- jak stosować siemię lniane przy różnych dolegliwościach?

- jak stosować siemię lniane do pielęgnacji urody?

- lepiej pić siemię czy olej lniany?

- jaki olej lniany wybrać?

- w jakich warunkach siemię może stać się toksyczne?

- które w końcu siemię jest lepsze: złociste czy brązowe i dlaczego?

- jak kupić najbardziej wartościowe odmiany siemienia aby czerpać z nich maksimum korzyści dla zdrowia i na co uważać przy zakupie?

- jak zapewnić sobie komplet kwasów Omega-3 (ALA, DHA i EPA) jedząc siemię zamiast polecanych powszechnie ryb, w których czai się rtęć?

… i wiele innych bardzo pożytecznych informacji jakie zebrałam dla czytelników.

Książka zawiera też zbiór 20 zdrowych, smacznych i szybkich przepisów  z użyciem siemienia oraz oleju lnianego, sprawdzonych przeze mnie i stosowanych w moim codziennym żywieniu (sałatki, zupy, koktajle, warzywa na parze, zdrowe desery, ciasta itd.).

Ponieważ jak już wiecie sama jestem mamą pracującą i nie mam czasu na długie przebywanie w kuchni, wszystkie moje przepisy kulinarne są niezmiernie szybkie i łatwe do wykonania, zazwyczaj czas wykonania nie przekracza kwadransa!

Opracowanie „Siemię lniane: instrukcja obsługi” zawiera 1 plik w formacie pdf: książka podzielona jest na osiem rozdziałów, razem 38 stron solidnej wiedzy, wszystko co powinniście wiedzieć na temat siemienia i oleju lnianego oraz 20 łatwych do wdrożenia, szybkich i zdrowych przepisów kulinarnych.

Cena opracowania to 10,90 zł.

dotpay

Jak zapłacić za opracowanie:

1. Zapłać online poprzez bezpieczną platformę płatniczą Dotpay – szybkim przelewem elektronicznym lub kartą płatniczą klikając tutaj (wpisz proszę ID sprzedawcy 33105, kwotę 10,90 zł oraz opis transakcji „Siemię lniane: instrukcja obsługi”), plik z materiałami zostanie wysłany na adres e-mail wpisany przez Ciebie podczas dokonywania płatności. Dostęp do pliku zostanie wysłany na Twój adres e-mail w ciągu 24 godzin po zaksięgowaniu wpłaty.

2. Zapłać klasycznym przelewem na konto autorki: Marlena Bhandari

50102055581111151408300033 wpisując w tytule przelewu nazwę pliku „Siemię lniane: instrukcja obsługi” oraz Twój adres mailowy na jaki mam Ci wysłać plik. Dostęp do pliku zostanie wysłany na Twój adres e-mail w ciągu 24 godzin po zaksięgowaniu wpłaty.

130 komentarzy na temat “Jaki olej olać, a jaki kupić?

  1. ika pisze:

    Świetna strona, świetny artykuł. A co z olejem z pestek winogron, jakiś czas temu mówiło się, że zdrowy, że ulega spalaniu w wyższych niż rzepakowy temperaturach, przez co jest mniej toksyczny. Tymczasem ostatnio doszły mnie słuchy, że to również chwyty marketingowe. To jak jest na prawdę? spożywać czy olewać ?
    ika ostatnio opublikował…Fale na Stogach, UrszulkaMy Profile

    • Marlena pisze:

      Witaj, Iko! Olej winogronowy tak jak każdy inny musi być nierafinowany, wyciskany na zimno (musi to być wyraźnie podane na etykiecie!). Nadaje się do smażenia. Jego wadą jest duża zawartość Omega-6. Jego zaletą neutralny smak. Można używać, ale z umiarem, ponieważ to Omega-3 są nam potrzebne bardziej, a tu nie ma sobie równych olej lniany wyciskany na zimno.

    • Marlena pisze:

      Oprócz kokosowego używam oliwę z oliwek. Można też użyć oleju z pestek winogron. Generalnie odradzam smażenie, pamiętajmy że powyżej 160 stopni nawet w oleju nierafinowanym pojawiają się szkodliwe transizomery. Używajmy patelni z dużą rozwagą i nie smażmy niczego na silnie rozgrzanej patelni. Delikatne podsmażanie jest OK, smażenie głębokie lub na dużym ogniu już nie.

  2. marta pisze:

    a jaki olej wybrac do smazenia?podobno kokosowy jest najzdrowszy a potem oliwa z oliwek,a jak to naprawdę jest???

    • Marlena pisze:

      Marto, tak NAPRAWDĘ to NICZEGO nie powinniśmy nigdy SMAŻYĆ. I zawsze odradzam smażenie, szczególnie w wysokich temperaturach. Czy coś smażonego wisi na drzewach? Nic smażonego NIE występuje w naturze :)

    • Marlena pisze:

      Zamiast smażeniny w postaci naleśników po prostu jeść pokarm żywy, który Matka Natura dla nas stworzyła i z którego nasz organizm coś skorzysta. Z naleśników mało co korzyści będzie miał. Wykonanie sałatki czy koktajlu poza tym trwa o wiele krócej, nie musisz też babrać się z mąką, myć tłustej patelni i stać przy niej godzinami. Nie dostarczasz do organizmu uzależniających gliadyn, akrylamidów ani tłuszczu trans. Tylko witaminy, minerały i żywe enzymy są nam potrzebne tak naprawdę do życia. Naleśniki niekoniecznie. ;)

    • Marlena pisze:

      Kartofle bez obierania jeśli są młode również można bez przeszkód spożywać, na przykład do zupy Hipokratesa wrzucamy je ze skórką. Starsze można obrać cienko. Nie polecam spożywać ziemniaków „z wody” czyli gotowanych bez skórki w osolonej wodzie. Dużo witamin i minerałów nam wtedy ucieka. Najlepiej gotować je na parze w mundurkach, piec w ognisku lub w piekarniku. Skórkę zdejmujemy po, a nie przed pieczeniem/gotowaniem.

  3. Agnieszka pisze:

    Witam! fantastyczna strona! Czytam z ciekawością :) Interesuje mnie Twoje zdanie na temat oleju z avokado i orzechów pistacjowych. Pozdrawiam!

    • Marlena pisze:

      Avocado jest bardzo zdrowe i również olej (oczywiście ten wyciskany na zimno) zarówno do spożycia jak i na skórę. Pistacje mają dużo błonnika, a białka prawie tyle co migdały, ale w przeciwieństwie do nich lekko zakwaszają organizm, więc nie można z nimi przesadzać.

    • Agnieszka pisze:

      Dziękuję za szybką odpowiedź :) Te oleje są bardzo drogie, więc myślę je stosować tylko jako dodatek i urozmaicenie smaków sałat, zaraz po oliwie z oliwek ;)
      A mam jeszcze jedno pytanie, co oznacza określenie Native w przypadku oliwy ? Mieszkam w Niemczech i większość oliw jest tak oznaczona, szukałam w necie informacji ale jakoś bezskutecznie.

    • Marlena pisze:

      W niewielkich ilościach można czasem go spożyć (nierafinowany rzecz jasna), niestety nie ma on wcale Omega-3, jedynie Omega-6 :( ma za to Wit.E oraz antyoksydant gamma-oryzanol, zatem coś za coś. Jest przydatny w celach kosmetycznych i raczej tak bym go używała głównie, a w kuchni tylko czasami. Reklamują go co prawda jako idealny do smażenia, lecz ja smażenia jako takiego w ogóle nie polecam.

  4. Agnieszka pisze:

    To znowu ja ;) Temat olejów ostatnio mnie dość interesuje, a nie znam nikogo kto miałby taka wiedzę jak Ty pozwolę sobie więc na jeszcze jedno pytanie. Skład oleju powinien być 100 % olej czy oliwa. Co sądzisz o olejach mieszanych np o takim składzie: „olej rzepakowy, olej z nasion lnu,mono i diglicerydy kwasów tłuszczowych estryfikowane kwasem cytrynowym, naturalny aromat masła,beta-karotenpaltyminian askorbylu, witamina E”, przy czym na etykiecie nie ma podanego procentowego udziału oleju lnianego w tej mieszance.

    • Marlena pisze:

      Agnieszko, ta mieszanka jest przetworzona, to nie jest naturalny wyciskany na zimno olej. Określenia „oliwa” używa się dla tłuszczu wyciskanego z oliwek. W pozostałych przypadkach stosuje się określenie „olej”.

    • Agnieszka pisze:

      Dziękuję :) trochę źle się wyraziłam, chodziło mi o to że w składzie oliwy czy oleju nie powinno być nic innego niż 100% oliwy bądź oleju ;) Ten skład który podałam pochodzi z produktu który jest zachwalany jako super zdrowy o wspaniałych walorach smakowych, osobiście w to nie wierzę ale chciałam jakby potwierdzenia. Bardzo żałuję, że nie trafiłam na Twoją stronę półtora roku temu, może bliska mi osoba jeszcze by żyła… w zdrowiu :( To wspaniałe miejsce w sieci. Pozdrawiam serdecznie!

  5. Anna 540 pisze:

    Marlena, mam pytanie jeśli chodzi o oleje, zawsze mam problem przy zakupie. Kupuję zawsze olej tłoczony na zimno, ale wydaje mi się że to nie jest równoznaczne z tym że ten olej jest nierafinowany. Ostatnio kupiłam np oliwę z oliwek Extra Virgin. Na odwrocie pisze ekstra oliwa z oliwek pierwszego tłoczenia. Potem podany jest skład i informacja że oliwa uzyskana jest poprzez tłoczenie na zimno. A datę ważności ma aż do listopada 2014………………
    Kupuję również systematycznie olej lniany tłoczony na zimno. Na odwrocie jest informacja : przechowywać w temperaturze pokojowej….
    I co Ty na to? Pozdrawiam.

    • Marlena pisze:

      Anna, oleju lnianego tłoczonego na zimno nie przechowujemy w temperaturze pokojowej, ponieważ jest on bardzo bogaty w Omega-3, które są baaaardzo delikatne (szybko się utleniają). Olej lniany należy kupić „z lodówki” (w aptece czy sklepie zdrowotnym producent udostępnia swoje lodówki, gdzie olej jest trzymany do momentu sprzedaży) i trzymać w lodówce, ma o króciutki termin ważności (ok. 2 mies.).
      Natomiast oliwa z oliwek tłoczona na zimno extra vergine (pierwsze tłoczenie) jest bardzo bogata w Omega-6 i nie jest konieczne trzymanie jej w lodówce, wystarczy ciemne suche miejsce (szafka kuchenna), oliwa jest też dużo trwalsza niż olej lniany i ma dużo dłuższy termin ważności, Omega-3 jest w niej tyle co kot napłakał.

    • jaro pisze:

      Extra Virgin to NIE EXTRA VERGINE !!! Tesco stosuje taką literówkę, ostatnio się połasiłem na tani (11 zł za butelkę 750 ml, pod marką TESCO) – dopiero w domu wczytując się okazało się że jest z pierwszego tłoczenia i za pomocą metod mechanicznych ale ani słowa o tłoczeniu na zimno. Niby nie okłamali ale też nie powiedzieli wszystkiego.

    • Marlena pisze:

      Jaro, to jest dobra oliwa. Jeśli ma napis po włosku/hiszpańsku Extra Vergine lub po ang. Extra Virgin to według przepisów prawa unijnego musi to być jedynie tłoczona na zimno ( w temp. pokojowej) prasą czyli mechanicznie. Oliwa z kolejnego tłoczenia (czyli już z udziałem temperatury, bo inaczej wytłoczyny nie wycisną z siebie już ani kropli) nosi nazwę Olio di Sansa di Oliva czyli oliwa z wytłoczyn.

  6. slawomirg11 pisze:

    Osobiście najwięcej oleju jakiego używam, to rzepakowo-lniany goldendrop.
    Do niektórych potraw duszonych. Jak dla mnie smaczny i bardzo wydajny.

    • Marlena pisze:

      Niestety producent oleju Goldendrop nie jest uprzejmy pochwalić się, że jest to olej naturalny (nierafinowany, wyciskany na zimno), zatem nie ma podstaw aby sądzić iż jest to produkt sprzyjający zdrowiu. Należy postawić go na tej samej półce co „Kujawski” i inne rafinowane, mało wartościowe dla zdrowia (pozbawione rozkładających się w wysokiej temperaturze Omega-3), tanie oleje.

  7. Anna 540 pisze:

    Marlena, dzięki za odpowiedż. To wszystko co napisałaś to mniej więcej teoretycznie wiem, tylko z praktyką gorzej, bo mój olej lniany który jest podobno tłoczony na zimno , przechowuje się w temp. pokojowej, taka informacja jest na odwrocie butelki.No ale chyba będę musiała poszukać innego oleju, takiego o jakim piszesz, krótkoterminowego i przechowywanego w lodówce.
    Jeszcze raz dziękuję za cenne informacje i pozdrawiam.
    http://tinypic.com/r/26445cz/5

    • Marlena pisze:

      W opisie produktu skład jest taki: kw. tł. wielonienasycone (NNKT) – 66,4 g, w tym: omega-3 (kw. alfa-linolenowy) – 2,3 g, omega-6 (kw. linolowy) – 64,1 g. Czyli ten olej lniany z tej firmy to olej nisko alfa-linolenowy, ma bardzo mało Omega-3, zaledwie 2,5 % zamiast ponad 50%. Kup Olej tzw. Budwigowy, czyli taki z lodówki. Mój jest z firmy OLVITA. Poczytaj tutaj: http://www.olvita.pl/component/content/article/11-fakty-i-mity/55-kupic-olej-lniany-z-polki-czy-z-lodowki

    • Anna 540 pisze:

      Marlena, wielkie dzięki, wreszcie ktoś mnie oświecił. Tyle czytałam na temat oleju lnianego, wszędzie były tylko informacje że olej lniany zawiera duże ilości Omega-3. Zresztą na mój rozum wydawało mi się że tak musi być, przecież tłoczony jest z siemienia, które jest bogate w Omega-3, ale cóż, człowiek musi wszystko „ulepszać”
      Jak to dobrze że tu trafiłam.
      Już zaczynam rozglądać się za olejem Budwigowym.
      Pozdrawiam:)

  8. Julita pisze:

    Witaj. A jeśli na oliwie z oliwek jest napisane, że jest ona niefiltrowana i z pierwszego tłoczenia? to kupujemy czy olewamy?

  9. Iwona pisze:

    Cześć
    Ja ostatnio kupiłam olej od małego producenta, który zapewnia, że olej jest świeży i tłoczony na zimno i stwierdzam, że to był strzał w dziesiątkę-olej jest smaczny, wręcz pachnie świeżym siemieniem i nie jest wręcz cierpki od goryczki, jak to się zdarza w zakupionych w delikatesach olejach nawet z lodówki i znanej „dobrej” marki. Polecam http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=27887802

  10. Jola pisze:

    Bardzo ciekawy artykuł, i blog, dziekuje. Mam problem z olejem lnianym, próbowałam już produktów wielu firm i wszystkie mają … rybi posmak, ktory mnie odrzuca. Zaczynam podejrzewać, że może z moim smakiem jest coś nie tak… Szukam produktu, który nie odrzuci mnie tym specyficznym zapachem i nie moge znaleźć. Pozdrawiam. J.

    • Marlena pisze:

      Witaj, Jolu! Ja osobiście używam olej lniany budwigowy Olvita. Przed zakupem dzwonię do mojego sklepu zdrowotnego aby zapytać kiedy będzie nowa dostawa. Chodzi o to by go kupić jak najświeższy. Ma 3 mies. terminu ważności, pani ze zdrowotnego wyciąga go na moich oczach z lodówki, opakowany w termoopakowanie ze styropianu i tak go targam do domu. Potem buch do lodówki i 500ml przez te 3 miesiące mi zejdzie przy mojej rodzinie 2+2. Rybiego posmaku niet. Powiedziałabym jest bezsmakowy ew. lekko jakimś orzechem jakby trąci. Rybami absolutnie nie.

    • Jola pisze:

      Marleno dziekuje za informacje. Ja równiez kupuje w zielarskich sklepach „prosto z lodowki”, patrze na date przydatnosci. Wczoraj kupilam olej budwigowy złoto polski, dostałam opakowanie termiczne, dojechalam do domu, sprobowalam i okazalo sie, że czuć lekko rybą, eh…Nie było oleju Olvity, bo własnie ten bym kupila. Musze go poszukac w innych sklepach (mieszkam w wawie). Jeszcze raz dziekuje za cenna wiedze, Pozdrawiam serdecznie. J.

  11. fila pisze:

    Ktoś tu pytał o oleje z własnych tłoczni. Polecam! Miałam przyjemność próbować taki od dwóch małych producentów i były pyszne, bardzo orzechowe. Budwigowy z oleofarmu może się schować, choć nie próbowałam tego z olvity.

    • Marlena pisze:

      Izo, olej lniany kupuję w sklepie ze zdrową żywnością. Jest firmy Olvita, pani wyciąga go z lodówki na moich oczach, zapakowany w styropianowy termosik.

  12. Magda pisze:

    Artykuł jest świetny! Choć zburzył moją dumę ze stosowania naturalnych kosmetyków, bo mój olej kokosowy, którego używam do nawilżania skóry jest rafinowany. Więc z niejaką jeszcze nadzieją pytam, czy rzeczywiście w celach kosmetycznych różnica jest tak odczuwalna dla ciała?

    • Marlena pisze:

      Na pewno ma to znaczenie, ponieważ olej uzyskany z kokosa przed rafinacją i ten sam olej po rafinacji, to pod względem biochemicznym dwie różne substancje. Ja zawsze używam oleju kokosowego w stanie naturalnym (nierafinowany, nie poddany procesom przetwórczym). I taki też polecam – tak jak Bozia stworzyła, na zimno wyciśnięty z kokosa.

  13. Heliodor pisze:

    Ponoć temperatura dymienia oleju kokosowego nierafinowanego to 177 stopni C, natomiast smażenia to 180 – czy to prawda? Nie byłaby to zatem zbyt wysoka temperatura.

    • Marlena pisze:

      Temp. dymienia oleju kokosowego to z tego co mi wiadomo ok. 240 stopni. Dla mnie osobiście ma to niewielkie znaczenie ponieważ ja niczego nie smażę i nie polecam jeść niczego smażonego. Nic smażonego nie rośnie na drzewie. ;)

  14. Jol pisze:

    Ciekawy artykuł, szczególnie na temat lnianego dowiedziałam się więcej. A co sądzisz o oleju słonecznikowym, nierafinowanym? Ponoć też bardzo zdrowy. Ja co prawda używam głównie do ssania, ale czasem i do sałatki – ma bardzo dobry smak.

  15. Angie pisze:

    Witaj, od miesiaca podaje mojemu synowi preparat Eye Q zawierajacy olej z ryb morskich oraz olej z wiesiołka. Mój synuś ma problemy z koncentracją, nie może sie skupić przy odrabianiu lekcji. Jednak czytając artykuły na temat dobroczynnego wpływu oleju lnianego zastanawiam sie czy nie zmienic eye q właśnie na olej lniany. Może orientujesz sie czy istnieją kapsułki zawierające olej lniany, jeśli tak to doradź proszę jakiej firmy są to preparaty bo obawiam sie ze syn nie bedzie chętnie spożywał olej w płynnej postaci. Z niecierpliwoscią czekam na Twoją odpowiedź bo widzę że jesteś fachowcem w „olejowych” sprawach. Pozdrawiam serdecznie.

    • Marlena pisze:

      Witaj, Angie! Dużo taniej Ci wyjdzie jak pójdziesz do sklepu ze zdrową żywnością i zakupisz (np. z firmy Olvita mogę polecić) oba oleje zawarte w Eye Q: Olej Lniany (nieoczyszczony, do diety Dr Budwig) oraz olej wiesiołkowy (ten występuje w takich malutkich buteleczkach). Co do włączenia obydwu do diety to nie ma żadnego problemu, ponieważ lniany stosuje się jak każdy olej do przyprawiania potraw, sałatek, kasz itd. z tym że jedynie na zimno – niczego na nim smażymy, nie podgrzewamy. Robiąc dressing dodaj też kilka kropelek wiesiołkowego do lnianego. Kupując kapsułki 1. wykończyć się można finansowo, bo w kapsułce oleju tyle co kot napłakał i trzeba brać po kilka sztuk naraz, a to drogo wychodzi 2. może być w nich w nich oprócz substancji na których nam zależy również kilka substancji mniej fajnych (w otoczce). Poza tym odstaw mu wszystko co zawiera biały cukier (słodycze, napoje, dosładzane produkty nabiałowe), tłuszcze trans (margaryny, rafinowane oleje, smażeniny), sztuczne słodziki (gumy do żucia, napoje itd.), zamiast tego daj mu w dużej ilości naturalne warzywa i owoce, orzechy (włoskie mają dużo Omega-3), pestki (dynia, słonecznik) i kiełki (dodaj do zup, sałatek, jajecznicy itd.), a efekt będzie dużo szybszy. Zawarty w oleju lnianym kwas ALA jest prekursorem dla pozostałych kwasów z grupy Omega-3 (DHA i EPA czyli te zawarte w rybach), więc dziecko musi mieć dietę bogatą w witaminy i minerały aby jego organizm z ALA wytworzył sobie DHA i EPA (dołączając do ALA atomy węgla i wodoru).

  16. Angie pisze:

    Marleno, dziekuje za szybką odpowiedź. Właśnie zakupiłam olej budwingowy i zamierzam wprowadzić go do naszej diety na dobre. Mam jeszcze jedno pytanie czy mozna łaczyć olej lniany ze świeżym sokiem z cytryny? Czy może takie połaczenie pozbawi oleju cennych składników?

  17. Asia pisze:

    Witaj Marlenko,
    Wiele cennych informacji u Ciebie znalazłam więc podzielę się moimi doświadczeniami z olejami. Teraz używam lnianego budwigowego ale również i innych.
    Kiedyś uczęszczałam na weekendowe zajęcia jogi w mieście. PO jednych z takich zajęć były warsztaty nt. olejowania ciała i nt. olejów. Z przyjemnością z nich skorzystałam (choć od dawna stosuję część kosmetyków i leków z tz Bożej apteki – cukrowy własnoręcznie robiony krem do depilacji np). Jednak w tamtym okresie nie byłam do końca świadoma znaczenia również tego, że raczej nie powinno się nakładać na ciało niczego czego nie można spoży, przynajmniej wg ajurwedy…
    Pan prowadzący zajęcia podał wiele rzetelnych informacji, które pozwoliły mi w końcu otworzyć oczy (wyrzuciłam wszystkie swoje balsamy…) . Przy czym opowiadając o olejach faktycznie wymienił lniany jako najlepszy do spożycia, ale – uwaga – jako godny uwagi polecił też olej rydzowy. Jest to również tłoczony na zimno olej z lnianki siewnej, (lud.i „rydz”, „rydzyk”, „ryżyk”). W sumie wtedy pierwszy raz o nim słyszałam. I wydaje się być świetny: zawiera 90% kwasów nienasyconych, w tym 54 % omega 3 i omega 6, w stosunku 2:1. Ze względu na obecność naturalnych antyoksydantów (wit E) można go do ok 6 miesięcy najlepiej w lodówce. W przeciwieństwie do lnianego, dość neutralnego , olej z lnianki ma charakterystyczny korzenny posmak z wyraźną nutą cebuli i gorczycy i dość mocny aromat.
    Co na ten temat sądzisz Marlenko? To był ukłon w stronę Polski a ukłonem w stronę Azji jest np. olej sezamowy. Muszę przyznać pachnie obłędnie, chałwowo…. No też wydaje sie być darem samym w sobie: składa się z 14% nasyconych kwasów tłuszczowych, 41-43% kwasu oleinowego, 41-43% kwasu linolowego, 9-10% kwasu palmitynowego, 5-6% kwasu stearynowego, 0,5% kwasu linolenowego. Według Ajurwedy masaż całego ciała ciepłym olejem sezamowym oczyszcza organizm z toksyn oraz nadaje skórze blask i jedwabistą gładkość. Zastosowany w kuchni pozwala obniżyć ciśnienie tętnicze krwi. Jest bogatym źródłem antyoksydantów i wielonienasyconych kwasów tłuszczowych oraz sezaminy – związku z grupy lignanów. Szkoda,że nasze portfele nie są aż tak zasobne jak nasze głowy i nasze serca:)
    PS. Marlenko napisz mi proszę, może być na priv, gdzie zaopatrujesz się w olej kokosowy i jaki on powinien de fakto być? Pierwsze kroki z tym olejem postawiłam tydzień temu. Kupiłam jeden o konsystencji kremowej nieraz mniej nieraz bardziej – sprzedawca twierdzi że organiczny…pachnie cudownie smakuje też dobrze. Ale właśne w międzyczasie dosłownie przed sekundą odebrałam paczkę od kuriera a w nim znajduję olej z innej firmy też organiczny extra vergin ale może dlatego że zimno jest na zewnątrz – twardy jak skała. Napisz mi sprawdzone źródło. I czy tybetańskie suszone na słońcu goji powinny być gorzkie?? Pozdrawiam gorąco.
    Asia

    • Marlena pisze:

      Asiu, bardzo dziękuję za podzielenie się wiedzą i doświadczeniami. Olej kokosowy nierafinowany kupuję w sklepie ze zdrową żywnością. W temperaturze pokojowej powinien być w miarę miękki, topi się w temp. coś koło 27 stopni, a przy takiej pogodzie jak teraz u kuriera w aucie mógł zrobić się twardawy. Ja kupuję Olvita. Goji są z natury nieco gorzkawe, a raczej nazwałabym to „mało słodkie”. Goji tybetańskie nie musiało koniecznie rosnąć w Tybecie, sprawdź kraj pochodzenia, nie wybieraj uprawianych w Chinach, ponieważ w tym kraju nie ma uregulowań odnośnie pestycydów.

    • Marlena pisze:

      Jeśli będzie to nierafinowany, nieoczyszczany, tłoczony na zimno olej lniany to nie widzę raczej przeszkód, można dodawać odrobinę do zupek od 8-9 miesiąca.

    • Marlena pisze:

      Uczniowie w szkole już się uczą w jakiej temperaturze zachodzą przemiany chemiczne, więc kto kłamie: nauczyciel czy producent oleju? Problem z tym pierwszym jest taki, że niczego nie chciał nam sprzedać. ;) Resztę dopowiedz sobie sam, Tomku.

    • Marlena pisze:

      Sądzę, że jeśli jest na witrynie sponsorowanej przez producenta oleju rzepakowego to chyba wiadomo czego można się tam spodziewać? Nie szukaj tam wiarygodnych informacji ;)

  18. Tomek pisze:

    Być może racja o sponsoringu ale odnośnie metali ciężkich- cytat z owej strony i chyba jest w tym dużo racji-
    „Oleje roślinne wydobyte z nasion, a niepoddane oczyszczaniu zawierają tzw. substancje towarzyszące, które mogą mieć zarówno korzystne jak i niekorzystne działanie na zdrowie człowieka. Proces rafinacji ma na celu usunięcie lub maksymalne zmniejszenie stężenia substancji niekorzystnych pod względem jakościowym i zdrowotnym. Substancje te znaleźć się mogą w olejach roślinnych np. w wyniku asymilacji ich przez rośliny oleiste w czasie uprawy i suszenia. Mankamentem tego procesu jest to, że w jego trakcie tracimy również niewielką część substancji o działaniu korzystnym. Jakkolwiek w przypadku oleju rzepakowego ten uszczerbek nie jest aż tak wielki, a co najważniejsze nie wpływa on na profil kwasów tłuszczowych.

    Pełen proces rafinacji gwarantuje, że powstały w jego wyniku olej nie będzie zawierał szkodliwych metali ciężkich – ołowiu, arsenu, rtęci, kadmu czy zanieczyszczeń chemicznych, takich jak benzo(a)piren. Oleje rafinowane, np. rzepakowy, mają nawet kilkakrotnie mniej metali ciężkich i dwukrotnie mniej żelaza niż tłoczone na zimno. W przypadku tłoczenia na zimno i nie przeprowadzenia oczyszczania (rafinacji), wyeliminowanie pewnych niekorzystnych substancji nie jest już tak oczywiste, co nie oznacza jednak, że oleje te są dla nas szkodliwe.”

    • Marlena pisze:

      Sprytnie napisane! Niestety ten tak tutaj wychwalany pod niebiosa „pełen proces rafinacji” powoduje, że wylane jest dziecko z kąpielą. Pozbywając się metali ciężkich (osobiście jestem przekonana, że jest ich więcej w powietrzu, którym na co dzień oddychamy niż w tym rzepaku zebranym z pola) jednocześnie pod wpływem wysokich temperatur i dodanych podczas rafinacji związków chemicznych (np. heksanów, o czym producent nie raczył był wspomnieć co by klienta nie odstraszyć) powstaje szkodliwy dla ustroju twór, który nadal nazywa się „olej”. I nie „tracimy NIEWIELKĄ część korzystnych substancji” tylko praktycznie wszystkie tracimy, żeby była jasność. Więc niech producent nie mydli nam tutaj oczu metalami ciężkimi chcąc sprzedać nam swój marny produkt. Oryginał oleju jest tylko jeden: ten co wychodzi z nasienia przy poddaniu go działaniu prasy, a następnie wlewany do butelek i sprzedawany nam konsumentom. I tylko taki jest dla naszego ustroju korzystny. Reszta rafinowanych nowoczesnych dziwolągów to nędzny, nic nie warty przetworzony szajs, którego zadaniem nie jest nakarmić nasze ciało lecz długo stać na półce w sklepie. A, i jeszcze nadawać się do przyrządzania równie szkodliwych i pełnych chorobotwórczych związków smażenin wszelkiego typu.

      A jak ktoś bardzo w potrzebie z tymi metalami to polecam za 5 dych kupić sobie kilo kwasu L-askorbinowego i pozbyć się ich z ustroju stosując protokół dra Rusella Jaffe, zamiast dalej wsadzać do organizmu wynaturzone, „wolne od metali ciężkich” rafinowane oleje. Transkrypt wykładu dra Jaffe jak to się dokładnie robi dostępny jest tutaj: http://www.akademiawitalnosci.pl/odtruwajace-dzialanie-witaminy-c/

    • Marlena pisze:

      Nie sądzę. Olej kokosowy jest dobry na wszystko. ;) Dlatego nie używam palmowego, nie jest on tak popularny (lubią go jedynie producenci słodyczy bo jest tani) ani nie jest tak zdrowy jak kokosowy.

  19. iza pisze:

    Jako,że mam nieograniczony dostep do oleju kokosowego rafinowanego,używam go do wszystkiego czyli do smażenia,gotowania, do ciast , do włosów ,mieszam go z kremami do twarzy jakiekolwiek mam i włosy wygladaja rewelacyjnie,twarz nawilzona,że nie powiem o ciele i stopach,wiec uważam,że rafinowane także zachowują jakies wlasciwosci…widze poprawe na sobie :)

    • Marlena pisze:

      „Jakieś” pewnie tak :) choć do naturalnego nierafinowanego oleju (virgin) mimo wszystko mu daleko: pamiętajmy że każda rafinacja wiąże się z użyciem nie tylko wysokiej temperatury ale i chemikaliów, dzięki czemu olej staje się bezwonny i pozbawiony charakterystycznego smaku. Traci dziewictwo i magię, staje się zwykłym przetworzonym olejem. Jak wynika z badań jedynie nierafinowany olej kokosowy zdaje się mieć potencjał antyoksydacyjny, antybakteryjny i antywirusowy: http://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0308814605006412

  20. m. pisze:

    A jaki olej wybrac do smazenia?

    Dotychczas po zaprzestaniu kupowania rzepakowego, uzywalem oleju ryzowego (Olitalia) wybralem go jako najbardziej polecany do wysokich temperatur.

    Oraz jaka masz opinie o oleju z pestek winogron? (na zimno do salatek)

  21. Kinga pisze:

    Jakiej firmy używa Pani oliwy z oliwek? Mieszkam w Austrii i masłofirmy Kerrygold jaka Pani podała znalazłam wiec moze i przy oliwie sie to sprawdzi :)

  22. eve1 pisze:

    Najlepsza oliwa z oliwek extra virgin Frantoi Cutrera.
    Najsłynniejszy ekspert w dziedzinie oliw – Marco Oreggia, w swoim przewodniku Guida Flos Olei uznał oliwę Primo Frantoi Cutrera jako najlepszą oliwę na świecie. Wybrał ją spośród 600 innych oliw, 40 krajów .Najlepsza oliwa z oliwek extra virgin.
    lhttp://doppio.com.pl/oliwa.htm

  23. początkująca pisze:

    Witaj,
    od kilku dni piję olej lniany, naczytałam się również o wartościach innych olei i moje pytanie brzmi:
    Czy można dziennie pić np 3 różne olei? np. rano łyżkę lnianego, parę godzin później z wiesiołka a wieczorem kokosowy? lub w innej kolejności i inne oleje.
    Pytam bo się kompletnie (jeszcze) nie znam a nie chciałabym przesadzić z dostarczeniem tłuszczy, kwasów i tego co tam w olejach jest:)
    Pozdrawiam

    • Marlena pisze:

      Zamiast pić oleje ja po prostu doprawiam nimi swoje potrawy (czy też inaczej: są one w składzie moich potraw). Nie muszę też koniecznie każdego dnia używać wszystkich trzech (choć zdarza mi się). W dressingu do sałatek mieszam oleje: oliwę z lnianym. Do kawy zbożowej dodaję łyżeczkę kokosowego albo robię z jego użyciem witariańskie desery. Natomiast jakoś nie wyobrażam sobie pić oleje, skoro jest tyle przyjemniejszych sposobów na to, aby je dostarczyć do ustroju: wraz z moim smakowitym jedzonkiem! ;)

  24. początkująca pisze:

    Uwierz mi, olej lniany kompletnie nie przypadł do gustu moim kubkom smakowym, więc od razu pomyślałam o tym by do czegoś go dodać zamiast pić solo:) i za pewne zacznę tak właśnie robić. Pytanie zadałam głównie dlatego, że zastanawiałam się czy dostarczanie mojemu organizmowi(który jest w stanie opłakanym) 3 różnych olei mi nie zaszkodzi, czy nie przesadzę. Aczkolwiek wnioskuję, że nie, skoro i Ty mieszasz je w swojej diecie.

    Dzięki za tak szybką odpowiedź :)

  25. bine pisze:

    Przypadkowo trafiłam na pani stronę internetową szukając info na temat olejów, trochę poczytam, porównałam i przyznam, że całkiem ciekawa, choć nie ze wszystkim się zgadzam jest to na pewno warta jest zainteresowania i zgłębienia swojej wiedzy.
    Taki mój sposób jedzenia oleju lnianego budwigowego to dla osób, którym przeszkadza ten smak polecam np jogurt naturalny, kefir (ja mam swój domowy, unikajmy tego z dodatkiem mleka w proszku), jabłko lub inny owoc, kilka orzechów, migdałów czy też pestek i oczywiście olej wszystko miksujemy i jemy. Smak oleju nie wyczuwalny, choć mi on osobiście nie przeszkadza i co ważne olej jest dobrze łączyć z chudym nabiałem wtedy lepiej się wchłania także mamy takie reklamowane 2w1.
    Co do oliwy to jaj jej unikam jak przysłowiowy diabeł święconej wody. To nie z powodu, że jest trująca tylko dlatego, że taką prawdziwą nie oszukaną to możemy sobie kupić w małych olejarniach np Włochy, Maroko, Turcja i najlepiej jak jest tłoczona na naszych oczach i taką zabieramy do domu. A wiedzę taką posiadam od osób, które obecnie mieszkają w Niemczech i żadna z nich nie kupuje tam oliwy, tylko przywozi ją ze swojego rodzinnego kraju i sprawdzonego miejsca, a także od pewnego eksportera oliwy. Oczywiście miałam też okazje je próbować i mogę to porównać do mleka sklepowego(„przemysłowego”) i takiego od krowy, która je siano i buraki pastewne. Niby to i to jest mleko ale smak i zapach nie ten sam, choć zapach kiszonek z mleka(„przemysłowego”)jest usuwany w mleczarni.
    Jakiś czas temu można było przeczytać o podrabianej oliwie z Włoch. I zarówno ta wiedza z artykułów jak i ta od znajomego eksportera idealnie się pokrywała.
    Od pewnego czasu sama się zastanawiam na ile te nasze oleje tłoczone są prawdziwe z racji tego, że spożywanie ich wzrasta. Chyba nie pozostaje nam nic innego tylko mieć zaufanie do producenta.

    • Marlena pisze:

      Takie certyfikowane produkowane w ilościach ograniczonych oliwy pochodzące z małych rodzinnych olejarni można też zakupić przez internet, lecz kosztują kilkadziesiąt zł za butelkę.

  26. ula pisze:

    Witam,

    Czy olejem lnianym moge polać ciepłe potrawy, np zupę czy ugotowane płatki owsiane ? Czy olej po zestknięciu z ciepłą lub bardzo ciepłą potrawą traci swoje właściwości ? Czy olej najlepszy jest na zimno czyli do sałatek ?

  27. ula pisze:

    Witam,

    Mam jeszcze jedno pytanie dotyczący oleju kokosowego, zakupiłam firmy Bioeden: skład – 100% olej kokosowy, produkt BIO z upraw ekologicznych, bez konserwantów, barwników, kraj pochodzenia – Holandia , ale nigdzie nie jest napisane czy jest rafinowany czy też nie. Obawiam sie ze się nabrałam na etykietę BIO. Jak można sprawdzić czy jest rafinowany czy nie ?

  28. Agata pisze:

    Witaj Marleno, gdzie można kupić olej kokosowy, żeby nie przepłacić, a kupić olej sprawdzony, dobrej jakości?
    Znasz może jakies sklepy internetowe godne polecenia?
    Jak najlepiej zastosować go w pielęgnacji ciała/włosów?

    Pozdrawiam:)

    • Marlena pisze:

      Agato, ja używam z dwóch firm: Biooil albo Olvita. Zamierzam niebawem wprowadzić olej kokosowy do oferty naszego sklepiku, bo dużo osób się pyta.

  29. ik pisze:

    najbardziej zainteresowala mnie kwestia oleju z pestek winogron tloczonego na zimno. to se ne da! ale gafa! czy aby na pewno jedyna? reszty info juz nawet nie czytam ;)

  30. klaudia pisze:

    Do tej pory korzystałam z oleju lnianego (Eurolen) – przede wszystkim do sałatek, teraz jednak wypróbowałam rzepakowo-lniany (Golden Drop), który nadaje się zarówno do smażenia, jak i pieczenia. Czym Was pewnie zaskoczę to używam go nawet do domowego spa, a więc kąpieli, czy masażu – ma on bardzo przyjemny zapach. Z tego co wyczytałam zawiera on beta karoten, który wpływa na koloryt skóry i przyspiesza odnowę tkane, witaminę E i nienasycone kwasy tłuszczowe, które zapobiegają utracie wody. Według mnie bardzo dobry produkt i mogę Wam go polecić. Pozdrawiam! :)

    • Marlena pisze:

      Niestety Golden Drop jest olejem rafinowanym. Nie polecam go więc nikomu, bo de facto nie jest nic wart. A kosztuje więcej niż dobry nierafinowany lniany olej (jest sprzedawany w sieci MLM i stąd jego niebotyczna cena, nijak się mająca do zawartości magicznej buteleczki).

  31. Joanna pisze:

    Witam. Zaczęłam pić olej lniany budwigowy oraz z czarnuszki. Czy ten zestaw nie powoduje niewłaściwej proporcji kwasów omega-3 i 6?

  32. Janek pisze:

    To teraz takie pytanie bardziej praktyczne. Załóżmy, że zjadłem jednego dnia 2g omega 3 i chce się trzymać idealnej proporcji więc mogę zjeść tylko 2g omega 6. Jaki rodzaj kwasów tłuszczowych pozostaje mi do zjedzenia w takim razie jeśli całego tłuszczu w ciągu dnia zjadam np 30g? Bo 4g tłuszczu całkowitego to jest praktycznie niemożliwe do utrzymania nawet jak nie mamy oleju w domu :)

  33. Janek pisze:

    Mam na myśli np 10g siemienia lnianego. Wychodzi 4g tłuszczu w tym 2g omega 3. Czy jeśli do tego zjem coś co mi da 2g omega 6 to już więcej nie powinienem jeść tłuszczu czy za każdym razem jak zjem więcej omega 6 to muszę też uzupełnić omega 3?

    • Marlena pisze:

      Odnośnie źródeł Omega-3 to doskonałym źródłem są zielonolistne warzywa. Gdy będziesz ich jadł dużo to nadmiar Omega-6 nie będzie spędzał Ci snu z powiek. Potrzebujemy obydwu Omega (i 3 i 6), a proporcje zostały chorobotwórczo zachwiane gdy człowiek zaczął w imię rozkoszy podniebienia po swojemu przetwarzać otrzymane od Matki Natury pokarmy. Przede wszystkim jedz więc zdrowo. Bozia nie stworzyła nas po to abyśmy siedzieli z kalkulatorem w ręku i jak idioci liczyli ile gram czego wrzuciliśmy do środka. Dała nam wszystko co potrzeba abyśmy byli zdrowi. Czerpmy zatem z tego, nie przetwarzajmy „po naszemu” (smażenie itd.), a na pewno będziemy zdrowi, bo w pokarmach jakie zostały dla nas przygotowane wszystko już jest doskonałe i w idealnych proporcjach, pod warunkiem, że nie będziemy przy nich kombinować.

  34. Babcia Basia pisze:

    bardzo ciekawy artykuł, brakuje tu dla mnie informacji o oleju z pestek dyni. Lubimy go do sałatek. Jest zdrowy ?

    • Marlena pisze:

      Jest zdrowy i smaczny, sama od czasu do czasu kupuję buteleczkę. Jest też dobry w roli kosmetyku, ładnie odżywia i nawilża skórę.

  35. ella pisze:

    Poczytajcie prosze na temat tego oleju Rapso .
    Sami zdecydyjecie co dla Was jest dobre,jedni wola olej kokosowy,inni lniany a jeszcze inni rzepakowy. Ja osobiscie nie lubie i nie uzywam oliwy z oliwek.Jej zapach mnie odrzuca. Dzięki Bogu ,mamy w czym wybierac,jest tak duzy wybor olejow i oliw ze kazdy cos dla siebie znajdzie.
    Ponizej link do oleju Rapso.
    http://agb.waw.pl/odchudzanie/index.php/zasady-zdrowego-ywienia/1399-z-mioci-do-natury-czyli-czysty-ekologiczny-olej-rzepakowy-marki-rapso

    • Marlena pisze:

      Opis tego eko-produktu to typowy bełkot marketingowy, nie dajcie się złapać na ten lep :) Rapso to najzwyczajniej w świecie rafinowany olej, czyli ze zmienioną strukturą molekularną. Nie polecam ani smażenia ani tego oleju. On nie ma kompletnie nic wspólnego ze zdrowym odżywianiem! Tylko nierafinowane oleje powinny znajdować się w kuchni człowieka przewlekle zdrowego, na miano oleju naturalnego zasługują jedynie te oleje, które zostały wyciśnięte z nasion i bezpośrednio po tym wlane do butelki, bez żadnego kombinowania przy nim, usuwania kwasów tłuszczowych, rafinacji rzekomych zanieczyszczeń i podobnego „poprawiania” tego, co stworzyła Matka Natura.

  36. Justyna pisze:

    Bardzo bogata w cenne informacje strona- podziwiam:) Z ciekawością przeczytałam artykuł o olejach. Wiele się dowiedziałam, ale mam też dodatek od siebie. Wśród oliw z oliwek Extra Virgin – czyli tych najlepszych wyciśniętych w sposób czysto mechaniczny na zimno również są lepsze i gorsze. Te najlepsze mają poziom kwasowości poniżej 0,2. Oliwy hiszpańskie Casas de Hualdo mają poziom kwasowości od 0,1% do 0,18 %. Faktycznie są droższe niż marketowe – choć w dużych opakowania niekoniecznie- ale dlaczego?
    Ano dlatego, że litr oliwy powstaje z wyciśnięcia 10kg świeżych oliwek, ponieważ tam gdzie idą na ilość a nie na jakość używają oliwek przejrzałych, które owszem maja większa zawartość oleju, ale są też często uszkodzone, sfermentowane co daje wysoką kwasowość. Po badaniu laboratoryjnym okazuje się, że poziom kwasowości przekracza 0,8% dopuszczający do elitarnego grona Extra Virgin i taka oliwa jest Virgin, ale już nie extra. Co zatem robią? Kupują w cysternach oliwę od producentów dbających o jakość mieszają, podrasowując tym samym swój produkt i w ten sposób obniżają kwasowość- naklejając oczywiście etykietkę Extra Virgin. Mówię o tym dlatego aby zwracać uwagę na poziom kwasowości. Kupując oliwę w okolicy 0,2% a zwłaszcza poniżej mamy pewność, że to oliwa najwyższej jakości i ma w sobie świeżo wyciśnięty sok z oliwki.
    Bardzo ważnym aspektem jest też czas jaki upłynie od momentu zerwania świeżego owocu z drzewa do momentu wyciśnięcia z nich oliwy. W Casas de Hualdo jest to maksymalnie 6 godzin. To daje pewność, ze owoce są świeże, nie leżakują czekając na swoją kolej, nie fermentują-na co są bardzo podatne. Warto zatem zwrócić uwagę również na ten aspekt. jeśli producent ma się czym pochwalić o tym też można przeczytać na etykietce. Gwarancją jakości są również medale zdobywane na konkursach oliwnych.

    • Marlena pisze:

      To prawda, jakość surowca ma kolosalne znaczenie i trudno jest dostać w markecie naprawdę dobrą oliwę, mającą oznaczenie kwasowości. Te naprawdę pierwszoligowe są jednak bardzo drogie. Myślę, że producenci często myślą jak pogodzić przyjemne z pożytecznym: przystępną cenę z odpowiadającą jakością, i stąd to mieszanie oliw. Ale prawda jest taka, że taka naprawdę znakomitej jakości Extra Vergine nie kosztuje kilkanaście zł za butelkę lecz kilkadziesiąt.

  37. aga pisze:

    Witam
    proszę o informacje, czy każdy tłuszcz kokosowy nadaje się do smażenia długotrwałego?-chodzi mi o to, czy tylko tłuszcz kokosowy rafinowany nadaje się do tego?
    Moje pytanie wynika stąd, ze gdzieś czytałam, iz tylko tłuszcze rafinowane nadają się do smażenia, natomiast nierafinowane tylko do spozywania na zimno. Czy zatem tłuszcz kokosowy nierafinowany nadaje się do smażenia?
    pzdr

    • Marlena pisze:

      Nadaje się, ale należy liczyć się z posmakiem i zapachem kokosa. Generalnie ODRADZAM z całego serca smażenie. Jest to najgorszy z możliwych sposób potraktowania pokarmów jakie w swej hojności podarowała nam Matka Natura.

  38. ula pisze:

    Witam, mam pytanie o olej z wiesiolka. Chciałabym go zakupic, jednak w kilku punktach sprawdzalam i zawsze podana jest informacja ze olej ten musi byc przechowywany w lodówce i termin przydatności ma ok 3 miesiące. U Pani olej ten ma trwałość 12 miesięcy i nie trzeba go przechowywać w lodówce. Proszę o wyjaśnienei od czego to zalezy ze jedne mogą byc przechowywane w temeraturze pokojowej a inne nie.

    Dziekuje.

    • Marlena pisze:

      Jedynie olej lniany musi być przechowywany musowo w lodówce i spożyty w ciągu kilku tygodni z uwagi na obecność dużej ilości (50% lub więcej) łatwo utleniających się kwasów Omega-3. Natomiast olej z wiesiołka zawiera dużo mniej Omega-3, a więcej dosyć odpornych na utlenianie Omega-6 i Omega-9. Dlatego ma dłuższy termin ważności niż olej lniany. Oliwę z oliwek też można trzymać w szafce a nie w lodówce, właśnie z uwagi na skład kwasów tłuszczowych.

  39. Agusia pisze:

    Witam i z góry dzikuję za tyle interesujcych informacji w Pani artykule.

    Mam jednak pytanie odnośnie oleju kokosowego. Mieszkam w Londynie i znalazłam oleje oznaczone „extra virgin” ale też” Raw Health Virgin Coconut Oil Organic” i nawet jeśli nie maja zonaczenia „extra virgin” a tylko samo „virgin” to jest na nich napisane ze są ekologiczne i tłoczone na zimno. Czy jest bardzo duża różnica między extra virgin a virgin (zauważyłam że jest różnica w cenie), oraz czy ma znaczenie plastikowe bądź szklane opakownie na jakość oleju?

    Dopiero zaczynam przygodę z olejami i ten którego do tej pory używałam, rzepakowy „ku…ki”, będzie musiał odejść do lamusa:) czas zacząć zdrowiej odżywiać rodzinę dlatego dziękuje za tę stronkę:)

  40. Asia pisze:

    Witaj Marleno,
    Wiem wiem, smażenie jest niezdrowe, ;-) ale Dr Ewa Dąbrowska ma w swoich ksiązkach przepisy na różne zdrowe kotlety. Chciałabym od czasu do czasu takie zrobić. Jeden ze sprzedawców na allegro ma olej kokosowy bezzapachowy czy takiego mogłabym spróbować do smażenia chyba nie zaszkodzę jaglanemu kotletowi że go potraktuję takim olejem?
    I jeszcze jedno… bardzo lubię popcorn, a ziarna kukurydzy chyba są zdrowe?
    Taki olej kokosowy bezzapachowy może mógłby również posłużyć do uprażenia popcornu?
    Miłego słonecznego dnia

    • Marlena pisze:

      Zdrowe kotlety to oksymoron. Również zwróciłam na te dania uwagę w książkach Dąbrowskiej i nieco mnie dziwi tam ich obecność. Kotlety smażone raczej nie należą do naturalnych pokarmów. To przetworzone jedzenie i należy je zachować na „okazje specjalne”. Ale jeśli już MUSISZ coś usmażyć/uprażyć, to tak – olej kokosowy będzie najlepszym rozwiązaniem.

  41. Margaret pisze:

    Wczoraj trafilam na Pani strone I spedzilam juz na niej kilka godzin. Mnostwo swietnych informacji. Dziekuje.
    Co mysli Pani o ssaniu oleju? Ostatnio metoda dosc modna, niemniej spotkalam sie z roznymi opiniami.

  42. elka pisze:

    witam i dziękuje za artykuł
    mam pytanie,moje dziecko jest na diecie bezglutenowej ,jaki olej będzie najlepszy i bezpieczny,oraz jakiego używać do pieczenia ciast
    pozdrawiam

    • Marlena pisze:

      Oleje nie zawierają glutenu. Jednak są mniej i bardziej wartościowe oleje. Ja w domu używam głównie oliwy z oliwek, oleju kokosowego oraz oleju lnianego nierafinowanego wyciskanego na zimno tzw. budwigowego. Z tym że ja już przestałam ciasta piec, a robię jedynie witariańskie ciasta (bez pieczenia, tylko naturalne składniki 100%, bez cukru, mąki, sztucznych aromatów itd.).

  43. Marek pisze:

    Najważniejsze by olej był tłoczony na zimno, sporo kawasów omega 3 i 6 jest w oleju lnianym, naprawdę jest spory wybór, ostatnio odkryłem oleje, kupiłem właśnie olej z pestek dzikiej róży, a jest jeszcze wiele innych. Warto próbować i eksperymentować ze smakami i nowymi produktami tym bardziej że są zdrowe.

  44. iwona pisze:

    Marlenko,
    właśnie dzisiaj dotarła do mnie długo oczekiwana przesyłka ze sklepu akademii witalności, problem w tym że od wysłania ze sklepu do dzisiejszej dostawy minęło 5 dni a zamówiłam m.in. olej lniany i kokosowy – piszesz że bezwzględnie oleje te powinny być przechowywane w lodówce bo inaczej cenne kwasy Omega-3 ulegają utlenieniu tzn. dotyczy lnianego, więc obawiam czy te 5 dni w temperaturze blisko 30stC (bo przeciez nikt nie wsadził przesyłki do lodówki) nie uczyniły je bezwartościowe….

    • Marlena pisze:

      Niestety nie wiem, spróbuj czy nie zgorzkniał, a dobra rada na przyszłość: gdy zamawiasz olej lniany bierz ZAWSZE kuriera, a nie dostawę do paczkomatu.

  45. iwona pisze:

    Całe szczęście – nie zgorzkniał! Co do przesyłki kurier vs. paczkomat – w moim przypadku niewiele by to zmieniło ponieważ paczka została nadana w piątek wiec i tak kurier nie dostarczyłby jej na drugi dzień ani nie schował do lodówki na weekend, więc raczej dobra rada na przyszłość dla sklepu żeby nie wysyłał oleju lnianego w piątek szczególnie latem :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge