ikona

Trądzik (acne vulgaris) całymi latami starałam się traktować zewnętrznie i wewnętrznie wieloma specyfikami, ale efekty były mizerne i wypryski powracały jak bumerang. Gdy byłam nastolatką wszystkim wydawało się to „normalne” mieć trądzik, w tym mnie samej. W zasadzie ciężko było znaleźć kogoś w moim wieku, kto by trądziku nie miał, więc zjawisko wydawało się być czymś całkowicie na miejscu. Jednak latka mijały, a problemy ze skórą mnie nie opuszczały, w dniach poprzedzających menstruację było najgorzej: właściwie miałam wtedy pewność, że zaraz mi wyskoczy kolejny niechciany „wulkan” w najmniej odpowiednim miejscu albo całe stada wyprysków.  Brzmi znajomo? A co gdybym Ci powiedziała, że Twój trądzik nie jest problemem?

Ale jak to, trądzik nie jest problemem, zapytasz? Ano dokładnie tak.

Trądzik nie jest problemem, jest rozwiązaniem.

Wiedz o tym, że skóra jest nie tylko naszym największym organem, ale jest również pierwszym organem, który sygnalizuje nieprawidłowe traktowanie całego systemu. Niektórym ludziom trądzik zaostrza stres emocjonalny, a innym kosmetyk, czekolada czy alkohol, jednak istota sprawy pozostaje ta sama: gdy ustrój zetknie się z czynnikiem dla niego stresogennym (pamiętaj, że mamy 3 rodzaje stresu) – może zasygnalizować to wybuchem zmian na skórze.

Skóra jest też jednocześnie ostatnim organem, który dostaje składniki odżywcze jakie dostarczasz do swojego wnętrza, ponieważ system hierarchicznie je rozdziela i najpierw idą one na odżywienie dużo ważniejszych, żywotnych organów wewnętrznych, które utrzymują cały system przy życiu.

Pokaż mi więc swoją skórę, a powiem Ci jak bardzo masz organizm zatruty przetworzonym jedzeniem i rozmaitymi toksynami i/lub niedożywiony potrzebnymi mu składnikami odżywczymi. Wystarczy jeden rzut oka na skórę danej osoby aby domyśleć się jej stylu życia: zdrowego, radosnego, wypełnionego bogactwem świeżych naturalnych pokarmów, czy też pełnego wszelkich toksyn z jednej i niedoborów ważnych substancji z drugiej strony. Skóra nie kłamie, skóra prawdę Ci powie. Skóra zadbana „od środka” będzie zawsze piękna, promienna, gładka, czysta i zdrowa. Nie potrzebuje drogich zabiegów kosmetycznych, najnowszych kremów, drastycznych peelingów, wymyślnych toników. Ona promienieje zdrowiem od środka i to bez względu na wiek.

Trądzik jest rozwiązaniem na toksyczny styl życia, tak to zaprojektowała Matka Natura, która woli wyrzucić brzydkie rzeczy na skórę niż upchać je w ważniejszych dla funkcjonowania całego systemu tkankach. To dotyczy zresztą wszystkich chorób: one nigdy nie są problemem, zawsze są dla Twojego organizmu rozwiązaniem. Są sygnałem, że coś robisz źle. Takim językiem przemawia do nas nasze ciało. Jeśli nie nauczysz się porozumiewać ze swoim ciałem w jego języku, to masz problem. Zaczyna się wtedy „walkę z… (tu nazwa choroby)” zamiast zwyczajnie zastanowić się co zawaliliśmy my sami.

Możemy więc „walczyć” z trądzikiem i dalej sobie nakładać na nasze krosty trądzikowe różne kremy i maści, faszerować się antybiotykami itd., ale cały czas nie dosięgamy istoty rzeczy. Każdy lekarz Ci powie, że dokładnie rzecz ujmując konkretna przyczyna trądziku nie jest znana. Dlatego jest on taki trudny do leczenia i bardzo często powraca. Wiemy jak trądzik się tworzy (nawet z detalami wiemy), ale nie wiemy dlaczego się tworzy. A pytanie „dlaczego?” jest zasadnicze, bo jedynie znając na to właśnie pytanie odpowiedź jesteśmy w stanie usunąć przyczynę i pożegnać się z problemem raz a dobrze, zamiast traktować jedynie symptomy. Na każdą przewlekłą chorobę wywoływaną przez nasz styl życia (m.in. także przez to co wsadzamy całe życie do gęby) współczesna medycyna nie zna odpowiedzi na pytanie „dlaczego” i w związku z tym ma jedną możliwą etykietkę: „dokładna przyczyna nieznana”. To samo dotyczy nie tylko trądziku ale też np. cellulitu, chorób autoimmunologicznych, cukrzycy typu 2, chorób nowotworowych itd. Wiemy jak się tworzy, ale nie wiemy dlaczego.

Są jednak naukowcy, którym pytanie „dlaczego?” nie daje spokoju. Tak się składa, że kilka dni temu przeczytałam badanie opublikowane na pubmedzie: „Acne vulgaris: a disease of Western civilization” (Loren Cordain et al. Arch Dermatol. 2002 Dec;138(12):1591-2), co zainspirowało mnie do napisania tego artykułu. Z zebranych w badaniu danych wynika, że 79-95% młodzieży w krajach zachodnich boryka się z trądzikiem, a nawet wśród osób powyżej 25 roku życia odsetek ten wynosi 40-54%. Można zatem stwierdzić, że trądzik jest chorobą przewlekłą i przybrał rozmiary epidemii. Nie oszczędza ani młodszych, ani starszych, nie patrzy na wykształcenie, urodę czy status majątkowy. Ba! Dotyka nawet słynne gwiazdy znane z telewizji, które na okładkach kolorowych czasopism mają cerę poprawianą programem graficznym, jednak w rzeczywistości stan ich skóry wcale nie jest idealny: dokładnie odzwierciedla styl ich życia.

trądzik Rihanny
Jak wyleczyć trądzik naturalnie i czy jest to w ogóle możliwe?

Moje osobiste doświadczenia wskazują, że jak najbardziej możliwe jest wy-leczenie (a nie jedynie za-leczenie) trądziku metodami naturalnymi, pod warunkiem, że zaczniemy drążyć bardzo głęboko aż do samej przyczyny. Ciało nigdy nie daje niepokojących sygnałów bezsensownie. Czy to będzie krosta na brodzie czy ból stawów. Ale gdy sygnał daje, to oczekuje od nas działania polegającego na usunięciu przyczyny, a nie na przyklepaniu symptomów.

Dzisiaj mam całkowicie zdrową, promienną skórę. Pozbawioną trądziku, który towarzyszył mi od wieku dojrzewania. Nareszcie, po tylu latach męczarni! I po tylu pieniądzach wydanych na „antybakteryjne” kosmetyki, „przeciwtrądzikowe” maści i rozmaite medykamenty. Po przeczytaniu badania dra Cordaina otworzyła mi się po prostu klapka i zapaliło światełko: on ma całkowitą rację! Tak właśnie było ze mną: całkowita zmiana stylu życia zaowocowała u mnie pożegnaniem trądziku i to raz na zawsze. To czego osobiście doświadczyłam jak się okazuje również potwierdzają badania naukowe. Jeśli więc Twój lekarz mówi, że dieta ma mały lub żaden wpływ na trądzik, to wiedz, że się zwyczajnie myli.

Autorzy badania odwiedzili dwa zupełnie odmienne od siebie miejsca na tej planecie, mające jedną tylko wspólną cechę: nie były skażone współczesną cywilizacją (Papua Nowa Gwinea, gdzie badano plemię kitawańczyków oraz Paragwaj gdzie badano społeczność zbieracko-myśliwską Ache). Na 1200 kitawańczyków (z czego 300 młodych osób w wieku 15-25 lat) nie stwierdzono ani jednego przypadku zaburzeń trądzikowych, podobnie jak pośród 115 (z czego 15 w wieku 15-25 lat) osób pochodzących z plemienia Ache, badanych przez 843 dni.  W konkluzji badania autorzy stwierdzają, że przyczyną trądziku bardziej niż różnice genetyczne pomiędzy populacjami mogą być czynniki środowiskowe, odpowiedzialne za epidemię trądziku wśród społeczeństw cywilizowanych.

Przy czym dla jasności: czynniki środowiskowe to nie tylko świeże i pozbawione zanieczyszczeń powietrze (bo to akurat od nas mało zależy). To cały nasz styl życia. Między innymi wszystko to, co wkładamy do naszego wnętrza. I to nie tylko doustnie. Bo ważne jest również i to, co nakładamy na nasz największy organ – skórę. Poprzez skórę również bowiem możemy dostarczać do naszego krwiobiegu różne rzeczy, a nie zawsze są one dla nas dobre: współczesne drogeryjne kosmetyki to czysta chemia z maluteńkim dodatkiem składników pochodzących bezpośrednio z natury, podczas gdy powinno być akurat odwrotnie, w najgorszym przypadku. A w najlepszym przypadku na skórę powinno się nakładać jedynie to, co bez szkody dla zdrowia można zjeść.

Dlatego jeśli cały czas borykasz się ze zmianami skórnymi to wiedz, że one nie są tak naprawdę problemem. One stanowią dla Twojego organizmu rozwiązanie na wszystkie złe rzeczy, które mu robisz i jednocześnie stanowią ważny dla Ciebie sygnał. Wysłuchaj tego i zareaguj odpowiednio. Zastanów się, co może organizmowi przeszkadzać w wytwarzaniu dla Ciebie nieskazitelnie gładkiej skóry? Czego może mu brakować? Przestań jednym słowem „walczyć” z trądzikiem. Walka to jest takie zjawisko, że na atak następuje kontratak. Tak się nie rozwiązuje problemów na dłuższą metę, to nie jest tak naprawdę dobra droga.

Co możesz dla siebie zrobić?

Pewnie, że najłatwiej by było wziąć magiczną pigułkę i rano obudzić się z cerą jak u niemowlęcia.  Niestety takiej pigułki nie ma, a przywracanie systemu do stanu równowagi zabierze co najmniej parę tygodni, zmiany nie będą widoczne z dnia na dzień. Jeśli natomiast nie jesteś w stanie zrobić rewolucji z dnia na dzień tak jak ja to zrobiłam, to przynajmniej postaraj się dodawać do każdego swojego posiłku te dobre i naturalne pokarmy na tyle, na ile możesz, wyrzucając jednocześnie z diety te sprzyjające zapaleniom, przetworzone (przy czym nie ma znaczenia czy zostały przetworzone w fabryce czy też w domu). Wtedy jednak na pojawienie się poprawy trzeba będzie poczekać odpowiednio dłużej. Dlatego polecam metodę zastosować od razu, a nie stopniowo, bowiem gdy ją stosujemy stopniowo (a jeszcze damy się nabrać na gadki o tak zwanym umiarze), to będziemy bardziej skłonni do (coraz częstszych) odstępstw od raz przyjętych założeń. 

Oto 10 zasad jakie pomogły mi w wypracowaniu pięknej i zdrowej skóry, stosując ten reżim  regularnie i z odpowiednią dozą determinacji w ciągu zaledwie kilku tygodni pozbyłam się ciągnącego się latami trądzikowego problemu, a z lustra popatrzyła na mnie całkiem inna osoba: bez cienia pryszczy!

1. Odżywiaj organizm jedynie nieprzetworzonym naturalnym pokarmem czerpanym wprost z rąk Matki Natury: warzywa, owoce, pestki, orzechy, strączkowe, ryż brązowy, pokarmy naturalnie fermentowane (kapusta, ogórki, buraki, ocet jabłkowy, domowy jogurt z wiejskiego mleka) itd.. Czyli pokarmy, które nie mają w sklepie etykiet wymagających uważnego studiowania w  poszukiwaniu składników szkodliwych. Te pokarmy bez etykiet to jest właśnie PRAWDZIWE JEDZENIE: na pewno zawiera tylko to, co jest dla nas dobre. Możesz jeść bez obaw. Tam gdzie jest to możliwe wybieraj wersje bio.

2.  Jeśli sięgasz po produkty pochodzenia zwierzęcego, to wybieraj jedynie takie, co do których pochodzenia masz pewność: wiejskie jajka, prawdziwe mleko prosto od krowy (jeszcze lepiej kozy) czy też mięso (kupuj najlepiej bezpośrednio na wsi od hodowców, którzy karmią zwierzęta naturalnie, czyli hodują „dla siebie”).

3. Zapomnij o ubogich w wartości odżywcze pokarmach będących tworem cywilizacji: słodycze, napoje, wypieki, przekąski, dania gotowe, makarony, ulepszane albo białe pieczywo, przetworzone przemysłowo wędliny i nabiały. Takich rzeczy nie jedzą w oddalonych od cywilizacji miejscach na naszej planecie, gdzie ludzie skórę mają nieskazitelnie zdrową. Nie jedzą pokarmów smażonych na rafinowanym oleju, nie jedzą ciast, margaryn ani sztucznie dosmaczanych i sztucznie barwionych lodów. Generalnie przyjmij zasadę: jeśli stworzyła to natura – jem to, jeśli stworzył to człowiek – nie jem tego. Twoja skóra Ci za to podziękuje!

piękna skóra

4. Wyrzuć z łazienki napakowane chemią konwencjonalne kosmetyki: płyny do kąpieli, żele, mleczka, dezodoranty, pasty do zębów z fluorem, balsamy, kremy antysłoneczne, wszelkie „antytrądzikowe” specyfiki, konwencjonalne kosmetyki upiększające itd.. Taki rzeczami mieszkańcy Ziemi będący w posiadaniu pięknej zdrowej skóry nie zatruwają swojego systemu. Wybieraj kosmetyki organiczne, o jak najprostszym składzie, z jak najkrótszą listą składników. Bez obaw możesz kłaść na skórę to, co możesz zjeść.

5. Zmień tłuszcze z przetworzonych na nieprzetworzone! Koniec z tłuszczami trans, a więc do widzenia mówimy margarynom, rafinowanym olejom i potrawom smażonym. Możesz w niewielkich ilościach spożywać tłuszcze naturalnie wyciskane i nierafinowane: olej kokosowy, oliwę, olej lniany, tran, jeść awokado, kokos, siemię lniane (dobre także z uwagi na błonnik), orzechy i migdały – tam są dobre tłuszcze. Jeśli od dziecka Twoja dieta oparta była o pokarmy przetworzone sięgnij po olej z wiesiołka lub z ogórecznika: zawarte w nich kwasy tłuszczowe GLA pomagają przywrócić równowagę, dzięki czemu skóra wraca do zdrowia. Olej z wiesiołka czy ogórecznika można też stosować na skórę.

6. Dla zdrowej skóry bardzo potrzebne są witaminy i minerały. Im bardziej przetworzone jemy jedzenie tym bardziej nasza skóra będzie cierpieć  na niedobory tych ważnych substancji, ponieważ nie dość, że takie pokarmy są zubożone w składniki odżywcze, to jeszcze te mierne ilości dostaną się naszej skórze w ostatniej kolejności. Postaraj się aby nie zabrakło w Twojej diecie naturalnych pokarmów we wszystkich kolorach, obfitujących w witaminy A, C i E oraz witaminy z grupy B, kwasy Omega-3, żelazo, magnez, cynk, selen i jod. Słońce także leczy trądzik, ponieważ powoduje wzrost poziomu witaminy D w plazmie. Zanim sięgniesz po suplementy w kapsułkach wypróbuj świeżo wyciskane w domu soki. Bardzo dobrze na moją cerę (i na dziesiątki innych rzeczy przy okazji) wpłynęło właśnie regularne picie świeżych soków warzywnych (szczególnie tych na bazie marchewki), mogę z czystym sumieniem soki polecić. Dlaczego warto je pić pisałam obszernie tutaj.

7. Pamiętaj, że nie jesteś tym co jesz, lecz tym co wchłaniasz. Zdrowie zaczyna się w jelitach. Możesz jeść najwspanialsze jedzenie lub przyjmować najdroższe suplementy, lecz jeśli ich nie wchłaniasz to jedynie tracisz czas i pieniądze. Nie jedz w stresie ani w pośpiechu, postaraj się dobrze przeżuwać pokarmy, pamiętaj by dbać o prawidłową florę bakteryjną jelit (probiotyki i prebiotyki), jedz też dużo pokarmów bogatych w wymiatający śmieci z jelit  błonnik i unikaj jak ognia pokarmów kradnących witaminy lub minerały z organizmu (kawa, alkohol, napoje energetyzujące, rozmaite słodkości, wypieki z białej mąki i generalnie wszelkie pokarmy przetworzone).

8. Dbaj o sen i wypoczynek. Skóra też odczuwa stres, przepracowanie, niedospanie. Gdy śpimy skóra się regeneruje i wypoczywa. Niektóre procesy metaboliczne zachodzą właśnie podczas snu. Przestań zamiast snu sięgać po kawę czy napój energetyczny, tego skóra naprawdę nie lubi. Możesz je jednak spożywać jeśli chcesz dodać energii swoim pryszczom, które zaatakują ze zdwojonym wigorem, bo one te rzeczy uwielbiają pasjami 😉

9. Dbaj o ruch na świeżym powietrzu. Ruch dotlenia i alkalizuje cały organizm, a słońce sprzyja tworzeniu się ważnej witaminy D. Siedzenie w zamkniętych pomieszczeniach pozbawionych słońca nie pomoże w pozbyciu się trądziku. Spacer lub gimnastyka na świeżym powietrzu – jak najbardziej.

10. Do momentu poprawy stanu cery możesz wspomagać się naturalnymi sposobami, aplikując zewnętrznie naturalne substancje o działaniu antybakteryjnym. Bardzo dobrze sprawdzają się ocet jabłkowy lub sok z cytryny (zmieszany pół na pół wodą, można używać jak tonik) i olejek z drzewa herbacianego (punktowo na wypryski). Raz na jakiś czas można zrobić maseczkę z sody oczyszczonej wymieszanej na papkę z odrobiną wody lub zielonej herbaty.

Czy to lepsze niż izotretynoina?

Na pewno o niebo bezpieczniejsze. Nikt jeszcze nie zatruł się marchewką, nie rozwalił sobie nią wątroby ani jelit (jak już to wyleczył!), nie urodził z jej powodu potworka ani nie popełnił pod jej wpływem samobójstwa. Natomiast izotretynoina to zsyntetyzowana w latach 70-tych pochodna witaminy A. Niestety jak każdy lek syntetyczny posiada dosyć sporo skutków ubocznych: suchość skóry i oczu, działanie taratogenne (uszkadza płód), hepatotoksyczne (uszkadza wątrobę), powoduje depresję i myśli samobójcze, uszkodzenie jelit, trzustki i nerek, upośledzenie słuchu i wzroku. Po prostu ciarki przechodzą gdy się czyta tę litanię możliwych skutków ubocznych. Czy naprawdę pozbycie się wykwitów na skórze musi być okupione takim ryzykiem? Lepiej mieć zdrowe oczy, uszy, nerki, wątrobę i jelita czy ładną skórę? A może jednak można mieć i jedno i drugie?

 

leki

Nasz organizm sam potrafi przecież wyprodukować sobie tę substancję w potrzebnej jemu ilości, z dostarczonej mu wraz z pokarmem witaminy A. Popijając codziennie sok z marchewki (najchętniej moje ulubione imbirowe carottini) i wcinając zdrowe surówki i dużo zielonych warzyw (szpinak, brokuły itd.) oraz  różnych owoców, z pewnością dostarczałam do swego wnętrza dosyć spore jej ilości. Więc przypuszczam, że na brak izotretynoiny mój system pewnie nie mógł narzekać 😉

 Dodam, że odkąd moja skóra uległa regeneracji to potrzebuję bardzo mało kosmetyków, wystarcza mi naprawdę podstawowa pielęgnacja (używam przy tym jedynie kosmetyków naturalnych, wszystkie drogeryjne poszły do kosza), nie muszę już też oczywiście nakładać tony wypełnionego chemią podkładu by maskować niedoskonałości (bo poznikały!), wystarczy w zupełności pielęgnacyjny krem tonujący z karotką jeśli już. Nie są mi już potrzebne kremy matujące, przeciwzmarszczkowe czy też korektory. Skóra unormowała się i promienieje naturalnym blaskiem, nie wymagając „poprawiaczy”. Tak po prostu 🙂

Czy nie zdarzają mi się już wypryski? Owszem, pojedynczo (!) raz na parę miesięcy coś się mi skórze niewielkiego pokaże, lecz za parę dni znika samo. Te wypryski dla mnie są barometrem tego co włożyłam do środka (czytaj: popełnionych grzeszków kulinarnych) i najczęściej pojawiają się jako efekt np. świątecznego poluzowania diety lub przypadkowego spożycia (np. w gościach) czegoś, na co mój ustrój zareagował przemawiając do mnie swoim językiem. Przyjmuję te oznaki z całkowitym spokojem,  a wejście z powrotem na właściwą ścieżkę w ciągu paru dni likwiduje symptom, bez używania żadnych specyfików.

P.S. Całkowicie przypadkowo po zmianie stylu życia odkryłam któregoś dnia ze zdumieniem, że z ud i pośladków zniknął mi też dręczący mnie od urodzenia pierwszego dziecka cellulit – tak sam z siebie. Po prostu zniknął i już. Jak pomyślę ile pieniędzy wydałam na „antycellulitowe” zabiegi i kosmetyki… W każdym razie jeśli Twoim problemem jest cellulit, a nie trądzik to zastosuj śmiało powyższe 10 zasad. Gwarantowane, że w parę tygodni skóra na udach i pośladkach stanie się gładkia i napięta, bez śladu obrzydliwego cellulitu! 🙂