wolnoobrotowa

Często pytacie mnie o poradę jaka wyciskarka do soków jest najlepsza, jaką polecałabym zakupić. Otóż nie wiem jaka jest najlepsza, ale mogę opisać użytkowanie swojej wyciskarki, a jest nią wolnoobrotowa wyciskarka Sapir 1160K. Zobaczmy zatem co my tu mamy i jakich że to mocnych wrażeń podczas użytkowania Sapir 1160K (i innych pokrewnych pionowych wyciskarek jak Hurom, Omega czy Versapers) mogą oczekiwać potencjalni amatorzy świeżych soków wychodzących z owego cudu techniki. Rozważymy czy i kiedy warto kupić wyciskarkę drogą (z gwarancją długą10-letnią) czy tańszą (z gwarancją krótszą np. 2-letnią).

Jak już pisałam wcześniej w artykule na temat picia soków mamy na polskim rynku dosyć spory wybór wyciskarek do świeżych soków, w przedziałach cenowych od kilkuset zł (niemal całe z plastiku) do kilku tysięcy zł (całe z nierdzewnej stali, dwuślimakowe). Poziome i pionowe, jednoślimakowe i dwuślimakowe. Czyli dla każdego coś dobrego. Dla początkujących mała uwaga: wyciskarka to NIE jest sokoworówka!

Ponieważ bardzo chciałam mieć już własną wyciskarkę (zamiast kupować drogie jednodniowe soki wyciskane dostępne w pobliskim markecie), pozbyłam się paru niepotrzebnych rzeczy z domu wystawiając je w portalu aukcyjnym Allegro i tą samą drogą nabyłam moją pierwszą wyciskarkę, oczywiście pionową (inna nie mieściłaby się bowiem w mojej kuchni), którą była Sapir 1160K. Wyjście przejściowe dopóki nie uzbieram na „coś lepszego”. Nie była ani z tych najtańszych (w przedziale poniżej 300 zł), ani z tych najdroższych za kilka tysięcy zł. Ot, przeciętna pionowa wyciskarka, mająca dwuletnią gwarancję oraz (i to zadecydowało u mnie o zakupie właśnie tego modelu) na wyposażeniu bardzo fajny i praktyczny przyrząd do tofu (czego inne droższe modele nie miały).

Wyglądem i budową Sapir 1160K jest niemal identyczna (występują różnice kolorystyczne jak również brak lub obecność rączki z tyłu służącej do przemieszczania urządzenia) z takimi dużo droższymi markami jak Versapers Emotions 2G za 1220-1270 zł albo jej bliźniaczka – Omega VRT za 1590-1670 zł, czy też Hurom (wersje od 100 do 500 za 1230-1550 zł). Różnice cenowe wynikają najczęściej z wersji kolorystycznych, czasem z dodanego gadżetu (np. zatyczka przy otworze odpływowym soku). Uśredniona cena wymienionych droższych modeli to 1420 zł, zatem za model Sapir kosztujący ok. 460 zł zapłacimy jedynie ok. jedną trzecią ceny modelu droższego (różnica w cenie to niemal tysiąc zł). Śmiem jednak twierdzić, że jeśli chodzi o zużywanie się drobnych elementów to kwestia będzie się mieć bardzo podobnie jak w moim Sapirze.

Wyciskarki pionowe w niektórych przypadkach mogą nawet schodzić z tej samej taśmy produkcyjnej (wyciskarka pionowa jako taka została opracowana przez inżynierów Huroma w Korei, który również produkuje na licencji dla innych marek, możliwe jest też kupienie licencji i zlecenie produkcji w innej fabryce, np. Sapira produkuje się w Chinach, a nie w Korei). Różnią się te wyciskarki nazwą marki na obudowie, kolorami, drobnymi szczegółami na obudowie i być może czasem jakością użytych surowców (np. niektóre metalowe czy plastikowe części) czyli wersje OEM produkowane „as per client’s requirements” – zgodnie ze specyfikacją klienta.  Chodzi o to by zarówno wykorzystać moce przerobowe własnej fabryki jak też i zarobić na udzielaniu licencji. Tak się robi na całym świecie w wielu branżach i nie ma w tym nic dziwnego czy godnego potępienia. Są też firmy, które zamiast wykupić licencję od Huroma poszły własną drogą i stworzyły swój projekt (zrobił tak np. Kuvings, części od Huroma i pokrewnych niekoniecznie będą zatem pasować do Kuvingsa i vice versa, pomimo podobieństwa w wyglądzie).

Image1

Zacznę od pozytywnych cech Sapir 1160K, będącego tańszą wersją Huroma Hu-100. Wyciskarka jak za te pieniądze (ok. 460 zł plus przesyłka) to pozytywnie zaskakuje: ma mocny indukcyjny silnik, cicho pracuje (robiąc sok można swobodnie rozmawiać normalnym tonem, nie przekrzykując się), jest w miarę wydajna (pulpa jest naprawdę przyzwoicie sucha, choć nie zawsze „całkiem jak wiór” – to nie jest przecież dwuślimakowa wyciskarka typu Angel lecz pionowy compact gdzie nad wyciskaniem pracuje jeden ślimak, a nie dwa), radzi sobie dobrze z twardym, liściastym oraz rzecz jasna miękkim surowcem, szybko można w niej (podobnie jak w każdej innej pionowej droższej wyciskarce) zrobić mleko migdałowe. Przystawka do tofu bardzo fajna, i owszem.

Przepłukując urządzenie litrem wody (na chodzie) można bez rozkręcania całości robić drugi sok o innym smaku. W razie gdyby za duży kawałek utknął w środku urządzenie ma przydatną funkcję rewersu (bieg wsteczny), która nas ochroni przed rozkręcaniem całości aby utknięty kawałek wyjmować ręcznie. Wszystkie te funkcje są obecne zarówno w modelu Sapir jaki i pokrewnych droższych modelach (zamiast przystawki do tofu inne modele mają jednak dodane np. zewnętrzne sitko do soków czy też słoiczki próżniowe do ich przechowywania w lodówce). Na tym jednak zalety Sapir 1160K jakby się kończą. Przypuszczam, że z pozostałymi bratnimi markami może być całkiem podobnie.

To teraz wady i słabe punkty 😉 Mój zakup od początku był jakiś pechowy: po otwarciu paczki stwierdziłam w pudełku brak specjalnej szczoteczki do czyszczenia zakamarków urządzenia. W opisie aukcji była, na opakowaniu uwidoczniona jako część zestawu była, w pudełku jej nie było.

szczoteczka

Niby drobiazg, ale jednak nieco utrudniający korzystanie. Po zgłoszeniu braku do sprzedawcy o wdzięcznym loginie „euro-mastermax” otrzymałam od niego pisaną nie bardzo uprzejmym capslockiem odpowiedź :

„WITAM
SPRAWDZE TO U IMPORTERA,WYSŁAŁEM TOWAR FABRYCZNIE ZAPAKOWANY,JEZELI MI DADZĄ
ZAPASOWĄ SZCZOTKĘ TO JUTRO JĄ WYSŁE.
POZDR. A.N”

 Widać „sprawdzanie u importera” odbywa się nieprzerwanie już ponad rok, bo czekam do dziś 😉 – ale to drobiazg, poradziłam sobie na początku zakupując w Rossmannie sprytną szczotkę do butelek dla niemowląt, posiadającą z drugiej strony obudowy wyjmowaną malutką szczoteczkę do mycia smoczków – ta ostatnia jako tako się sprawdza przy czyszczeniu wylotu soku i pulpy (2 najtrudniejsze w sumie zakamarki do umycia). Nie ma co prawda długiej rączki, ale od biedy ujdzie. Szczoteczka do zębów natomiast nie bardzo mi się sprawdziła, ma zbyt miękkie włosie (a kupowałam wersję twardą), które szybko się zniszczyło.

szczotka do butelek

W opisie przedmiotu sprzedawca Sapira zapewniał, że sita tak jak i ślimak wykonane są z ultemu (jest to bardzo wytrzymałe i twarde tworzywo). Reklama na jego aukcji wyglądała tak:

sapir reklama

Ślimak owszem jest wykonany z czarnego, twardego ultemu, lecz już sita mają biały plastik, raczej kruchy (o czym za chwilę) i jakby niestety lichej, nie bardzo „ultemowej” jakości. Ponadto na białym plastiku bardzo szybko powstają trwałe plamki i przebarwienia po kolorowych warzywach (np. od marchwi czy buraków). Najwięcej używane było u nas sito z małymi dziurkami – nie przepadamy za musowatymi gęstymi sokami. To sito praktycznie po 2-3  miesiącach użytkowania zaczęło się powolutku sypać. Plastik u podstawy tego sita zaczął najpierw wykazywać nieznaczne nadpęknięcia, które z czasem się pogłębiały, potem przeszły w ukruszenia, aż w końcu finalnie po ponad roku codziennego użytkowania „sito z ultemu” (raczej wbrew temu co głosiła reklama nie będącego ultemem) wygląda tak:

sito

Ponadto pojemniki na sok miały być z podziałką (skalą), niestety nie były – dostałam gładkie z przezroczystego, lekko „przydymianego” beżowatego  plastiku. Ładne, ale bez obiecanej w reklamie skali. Po braku szczoteczki w zestawie i sitach z ultemu który nie był ultemem ten drobny szczegół już mnie nawet nieco rozbawił. Bo oto znalazłam reklamę droższego Versapersa/Huroma identyczną jak ta Sapira, widać ktoś jedynie na pliku graficznym wymazał logo jednej firmy zastępując je logiem innej bez sprawdzania tych „małych” technicznych szczegółów.

hurom i versapers

Jeśli macie intensywnie użytkowanego Versapersa lub Huroma podzielcie się opiniami: czy tam naprawdę u Was sita faktycznie są z niełamliwego ultemu, a pojemniki mają skalę? Bo w moim Sapirze były tylko na reklamie 😉 Tzn. nie mam żalu (przynajmniej jeśli chodzi o skalę na pojemnikach, bo już sita z ultemu czy nie, to jednak spora różnica w użytkowaniu), rozumiem, że nabyłam tańszy model (zakup droższego mam wciąż w planach), lecz nie rozumiem jak niektórzy sprzedawcy nabijają w butelkę klientów posługując się grafiką nie bardzo pasującą do rzeczywistości.

Drugim słabym punktem wyciskarki Sapir 1160K i jej pokrewnych jest silikonowa zatyczka ujścia pulpy, znajdująca się u podstawy misy zasypowej. Gdy np. robimy lody z zamrożonych owoców wtedy taką zatyczkę wyjmujemy, a lody wychodzą nam nie tam gdzie spływać powinien sok, lecz ujściem pulpy. W nowym urządzeniu zatyczka jest  przytwierdzona silikonowym ramieniem przytrzymanym śrubką do podstawy czyli jest ruchoma. Gdy wyciskamy sok zatyczka musi szczelnie zamykać ujście pulpy. Przy każdym myciu urządzenia należy ją jednak odetkać i dokładnie szczoteczką umyć każdy zakątek  ujścia pulpy, więc część ta jest jakby w ruchu przy (a raczej po) każdym użyciu.

zatyczka nowa

Po kilku miesiącach użytkowania silikonowe ramię zatyczki po prostu pękło i zatyczkę mam teraz luzem, przy każdym myciu urządzenia muszę pamiętać aby odłożyć ją w takie miejsce gdzie jej nie zgubię. Natomiast sama śrubka przytrzymująca zatyczkę nie jest niestety z nierdzewnej stali (nie wiem jak to wygląda w droższych odpowiednikach typu Omega, Versapers czy Hurom? jak macie to sprawdźcie ten szczegół i podzielcie się opinią), i po jakimś czasie zaczęła po prostu czernieć i rdzewieć.  Niby drobiazg, ale…

zatyczka

Kolejnym słabym punktem jest biały plastikowy trybik (coś jakby wiatraczek) znajdujący się w misie zasypowej. Najpierw zauważyłam na jednym z ząbków  trybika nadpęknięcie, po czym (co było do przewidzenia) ukruszył się on po jakimś czasie, co uniemożliwia korzystanie z urządzenia (trybik przenosi ruch ze ślimaka na obracający się koszyk w którym osadzone jest sito, więc gdy choć jeden ząbek trybika się ukruszy, sito przestaje się obracać). Jeśli macie Huroma, Versapersa czy Omegę to uważajcie, bo ten trybik nawet w tak drogich modelach też jest z białego plastiku, a nie np. ze stali, czyli wygląda tak:

trybikJednym słowem po niewiele ponad roku użytkowania mój Sapir 1160K  ma trzy najczęściej występujące usterki wynikające z intensywnego użytkowania: ukruszone sito (gdyby było z ultemu pewnie wytrzymałoby dłużej), ułamane ramię silikonowej zatyczki i w końcu ułamany ząbek trybika. Pierwsze dwie usterki nie uniemożliwiają korzystanie z urządzenia, trzecia już niestety tak. Na dodatek w międzyczasie miałam przeprowadzkę i za chińskiego boga nie mogłam odnaleźć karty gwarancyjnej do urządzenia. Trzeba było działać na własną rękę i to szybko, ponieważ bez wyciskarki w domu ani rusz 😉

Wśród polskich witryn internetowych nie znalazłam ani jednego sklepu internetowego posiadającego w ofercie części zamienne oraz akcesoria do wyciskarek. Mówi się, że jak czegoś nie ma na Allegro to nie ma tego na polskim rynku. Na Allegro części zamiennych ani akcesoriów do wyciskarek nikt nie sprzedaje, więc tam ich nie szukajcie. Są tylko całe urządzenia.

Co prawda na polskich stronach dystrybutorów droższych modeli (Hurom, Versapers, Omega) jest wzmianka o tym, że dysponują częściami zamiennymi, ale oferty ze zdjęciami jako takiej brak, jest tylko… formularz kontaktowy. Trochę to dziwne, bo brytyjczycy na sprzedaży online tego typu części i akcesoriów trzepią zapewne niezłą kasiorkę (zbierając nawet zamówienia z innych krajów), a polscy dystrybutorzy (nieprawdopodobne, a jednak!) jakoś dziwnie nie chcą się schylić po dodatkowy grosz.  Dodam, że formularza kontaktowego typu „jak coś chcesz to napisz do nas” w nowoczesnym e-commerce nie uznaje się za sprzedaż online. Sprzedaż online polega bowiem na wstawieniu na witrynę internetową produktu wraz ze zdjęciem, opisem i ceną oraz przyciskiem „dodaj do koszyka”. Płacisz szybko online kartą lub elektronicznym przelewem,  a na drugi dzień dzwoni do Ciebie kurier (lub jeśli przesyłka idzie z innego kraju Unii to po 3-4 dniach) i już znowu możesz wyciskać swoje soczki. Tak to wygląda w cywilizowanych krajach. Frontem do klienta, a nie d*pą! 😉

A może sęk nie tylko w tym, że mając pod ręką internet moglibyśmy sobie dowolnie porównywać oferty na akcesoria pomiędzy np. dostawcą brytyjskim i polskim, ale również w tym, że np. do różnych modeli można sobie zaśpiewać różną cenę na jakąś zatyczkę, śrubkę plastikowy trybik czy inny gadżet? Bo np. Omega jest jako tako droższa niż np. Versapers czy Hurom (kwestia jak sądzę bardziej upozowania marki niż zdecydowanych różnic w jakości). Ja co prawda nie pytałam ile kosztuje np. taki plastikowy trybik do Omegi a ile do tańszego Huroma – ja tylko gdybam. Ale nie zdziwiłoby mnie gdyby polscy dystrybutorzy mieli do Omegi trybik droższy a do Huroma tańszy (nie wiem, po prostu szukam przyczyny dla której nie można na widok publiczny wystawić na witrynie oferty cenowej na części i akcesoria jak to ma miejsce w cywilizowanym kraju).

Tymczasem te najszybciej zużywające się części i akcesoria  (zatyczki, trybiki itp.) budową w znakomitej większości przypadków się nie różnią (pomijam całkiem inaczej skonstruowane najnowsze modele trzeciej generacji np. Huroma). Po przeanalizowaniu oferty sklepu brytyjskiego (juiceproducer.com) prezentującego na swojej witrynie ofertę akcesoriów oraz części zapasowych (sita, zatyczki, szczoteczki czyszczące, trybiki, wycieraczki i inne szybko zużywające się elementy, które można z powodzeniem sobie samodzielnie w domu wymienić) szybko można się zorientować, że niemal wszystkie części i akcesoria podzielone są na dwie kategorie (do modeli starszych pierwszej generacji czyli mk1 i nowszych czyli mk2), te które mnie interesowały (mk2) pasują jednocześnie  do:

– Juiceproducer KT100 mk2 Juicer (marka własna właściciela sklepu internetowego, w Polsce nie znana, zapewne zlecana do produkcji na huromowej licencji jak identyczne droższe modele noszące naklejkę z inną marką),

– Hurom (100 i 200)

– Oscar 930,

– Omega VRT

Teraz przejdźmy do sedna. W przypadku Huroma i Omegi dostajemy od polskiego dystrybutora gwarancję na silnik oraz na części na okres 10 lat. W innych krajach np. w Wielkiej Brytanii okres gwarancji na poszczególne modele może być krótszy lub dłuższy. W przypadku Versapersa dostajemy gwarancję 10 lat na silnik oraz 2 lata na części. Praktycznie rzecz biorąc: przy wyliczeniu, że najszybciej zużywające się lub gubiące się części będziesz musiał wymieniać co X czasu (i otrzymasz je „gratis” w ramach np. 10-letniej gwarancji) – kupując drogą Omegę, Huroma czy Versapersa jednocześnie „kupujesz” sobie części zamienne, które najszybciej ulegną zużyciu lub zagubieniu: prędzej czy później trzeba będzie łaskawie zgłosić się do sprzedawcy wypełniając jego zakichany formularz kontaktowy, grzecznie poczekać na odpowiedź, przesłać kopię karty gwarancyjnej czy co tam jeszcze i w ramach swojej gwarancji po krótszym lub dłuższym okresie cierpliwego oczekiwania otrzymać nowe. Są to np.:

– sita (chyba że od razu kupisz model mający sita z ultemu faktycznie, a nie tylko w reklamie czy w opisie przedmiotu, a w rzeczywistości plastikowe)

– wszelkie elementy silikonowe (zatyczki, podkładki, uszczelki, szczotki zbierające sok ze ścianek sita)

– trybik w misie zasypowej

Inne elementy które mogą wymagać wymiany/ dokupienia podczas 2-10 lat użytkowania to np.:

– pokrywa misy zasypowej

– ślimak

– koszyk obrotowy

– misa zasypowa

– popychacz

– szczoteczka na długiej rączce do czyszczenia zakamarków

– dzbanki do soku i pulpy (ew. za kilka-kilkanaście zł można kupić przezroczyste szklane lub plastikowe dzbanki z miarką w sklepie AGD, też świetnie zdają egzamin)

Pierwsze trzy elementy są wykonane z tworzyw i mogą się z czasem wyrobić, szczególnie gdy są ząbkowane  (plastik się ściera), a czwarty i kolejne mogą się po prostu zagubić, zużyć lub też upaść na podłogę i się połamać. W końcu 10 lat x 365 dni (przy założeniu codziennego wyciskania) to 3650 soków, 3650 razy rozbierania, mycia, suszenia i ponownego składania całej maszynerii, podczas których wydarzyć się mogą różne rzeczy. Przeprowadzek nie liczę 😉

Warto zwrócić uwagę na będący tam (i tylko tam) w sprzedaży wykonany ze stali (a nie z plastiku!) trybik misy zasypowej (5,95 GBP czyli ok. 29 zł, plastikowy kosztuje 1,5 GBP czyli ok. 7,50 zł ). Ja w tym momencie już zamówiłam i zamontowałam w moim Sapirze ten stalowy z UK, chodzi elegancko i raczej żadna siła nie powinna wyłamać mu już teraz żadnego z ząbków.

trybik ze stali

Zakupiłam też nową silikonową zatyczkę (1,95 GBP czyli niecałe 10 zł), brakującą od początku szczotkę ze skrobakiem i mocnym włosiem do czyszczenia zakamarków (6,95 GBP czyli ok. 34 zł) i nowe sito z drobnymi dziurkami (19,95 GBP czyli ok. 99 zł, niestety chwilowo brak było dużo trwalszej choć droższej wersji z ciemnego ultemu -35,95 GBP, ok. 180 zł, a mnie bardzo zależało na czasie – zakupię je  następnym razem).

ultem sitoKoszty przesyłki priorytetowej do Polski to 4,95 GBP czyli ok. 24 zł). W sumie na ulepszenie i przywrócenie mojego Sapira do „stanu nowości” wydałam 196 zł. Ponieważ jest on jeszcze na gwarancji nie wykluczam, że całą sprawę udałoby mi się załatwić bezgotówkowo czyli na podstawie karty gwarancyjnej: producent (E & S sp. z o.o. z Raszyna) przesłałby mi te części w ramach gwarancji (głowy nie daję, bo nie mam w ręku karty gwarancyjnej więc nie pamiętam na 100% czy gwarancja obejmowała sam silnik czy części też),  jak już wspomniałam na obecną chwilę gwarancji odnaleźć w moim poprzeprowadzkowym bałaganie nie sposób, a bez wyciskarki w domu ani rusz 😉

Czy warto kupować sobie sprzęt z gwarancją 10 lat płacąc jednocześnie za przyszłe zużycie najszybciej psujących się części?

Technologia idzie szybko i mocno do przodu, a producenci aby przykuć uwagę klientów i przegonić konkurencję są zmuszeni ciągle do wprowadzania na rynek nowych ulepszonych wersji. Czy wiemy co będzie za 10 lat? Możliwe, że urządzenie kupione dzisiaj za 10 lat będzie przestarzałym gratem, bo pojawią się jeszcze wydajniejsze, szybsze, wieloczynnościowe, antybakteryjne, sterowane elektronicznie czy też bardziej energooszczędne urządzenia n-tej generacji, być może nawet oparte na całkiem innej technologii. Ktoś kto pamięta jaki miał telewizor, telefon komórkowy  czy nawet pralkę w 2003 roku i porówna do dzisiejszych urządzeń zrozumie o czym mówię. 10 lat to pod kątem rozwoju technologii szmat czasu.

Załóżmy jednak, że będziemy jak najbardziej codziennie przez najbliższe 10 lat wyciskać soki, a części do naszego starzejącego się modelu przez najbliższe 10 lat będą ciągle dostępne. Czy warto płacić za gwarancję 10-letnią? Jeśli jesteś w trakcie terapii Gersona i będziesz musiał wyciskać 13 szklanek soków dziennie to pewnie tak. Tych części przez 10 lat gwarancji do wymiany może wtedy wyjść sporo, co rusz przecież będzie trzeba wymienić to czy tamto (pomijam fakt, że sam Instytut Gersona kurczowo trzyma się skonstruowanej kilkadziesiąt lat temu wyciskarki Norwalk, będącej starożytnym, ciężkim, stalowym, zagracającym olbrzymem o przemysłowym przerobie, w cenie ok. 10-12 tys zł, co dla wielu osób jest barierą nie do przeskoczenia, w związku z czym wybierają nowoczesne i dużo tańsze urządzenia, jako że sam Instytut nie wypowiada się na ich temat – twierdząc, iż nowszej generacji urządzeń po prostu nie testował, w związku z czym może ręczyć tylko za Norwalka jeśli chodzi o skuteczność terapii). Oczywiście nie życzę nikomu aby był przez 10 lat na terapii Gersona 😉

Jeśli jednak jesteś weekendowym wyciskaczem szklaneczki soku – możesz śmiało  wybrać opcję zakupu tańszego, kosztującego jedną trzecią tej kwoty sprzętu czyli z krótszą gwarancją (czytaj: z mniejszą ilością najszybciej zużywających się części, które w ramach gwarancji czyli niby „za darmo” otrzymasz od dystrybutora). Tak czy inaczej przez 10 lat nie wykupisz wszystkich części z uwagi na mało intensywne użytkowanie sprzętu.

Z pewnością nie jest opłacalny zakup identycznego jak Sapir Versapersa – na części dostajemy gwarancję zaledwie 2 lata, a zapłacić za urządzenie musimy niemal 3 razy tyle co za Sapira.

Bardzo prawdopodobne, że zakup Omegi czy Huroma okaże się opłacalny przy wyciskaniu 1-2 l. soków dziennie.  Zobaczmy ile wytrzymują sita z ultemu, bo one są drogie.  Te plastikowe po ok. roku intensywnego użytkowania już są do niczego. Sprzedawca zapewnia, że ultem jest 8 razy trwalszy niż plastik. Powiedzmy więc, że przez 10 lat wymienić będzie trzeba takie ultemowe sito raz, no może dwa razy podczas całej eksploatacji. To stanowi równowartość ok. 2×180=360 zł. Reszta czyli jakieś zatyczki, śrubki czy trybiki to tak naprawdę raczej groszowe sprawy. Czy zużytych części i akcesoriów wyjdzie aż za prawie tysiąc zł w ciągu 10 lat? To zależy co nam się jeszcze w trakcie użytkowania popsuje. Może silnik? Jest co prawda solidny ale zawsze jakaś możliwość jest, że coś tam się w nim przez 10 lat może popsuć.

Mój Sapir wymagał wymiany pewnych najszybciej zużywających się elementów po roku intensywnego użytkowania (średnio 1- 2 pełne litrowe pojemniki dziennie dla całej rodziny, powiedzmy że od nowości wyciśnięto na nim ok. 650-700 litrów soku lub mleka migdałowego). Gdyby od początku posiadał sito z ultemu i szczoteczkę, to koszt zużytych części wyniósłby  razem z przesyłką 63 zł zamiast 196 zł (lub nawet 41,50 zł wraz z przesyłką, gdyby trybik misy zasypowej był wymieniony na plastikowy, a nie stalowy).

Jaka będzie moja następna wyciskarka?

Jak już wspomniałam Sapira zakupiłam z założeniem, że będzie mi służył jedynie na okres przejściowy tzn. do czasu gdy zakupię „coś lepszego”. Po przeanalizowaniu sprawy dochodzę do wniosku, że „coś lepszego” może mi nie być wcale tak szybko potrzebne. Jedyne co jeszcze planuję to dokupienie mocnego sita z ultemu, które powinno starczyć nie na rok a na lat kilka, w trakcie użytkowania gdy już minie gwarancja trzeba będzie zapewne wymienić jeszcze jakąś uszczelkę, zatyczkę czy inną groszową część (reszta mojego Sapira jest w stanie bardzo dobrym i nie wykazuje śladów zużycia, a silnik pracuje jak pszczółka). Trybik w misie zasypowej mam jakby załatwiony mam nadzieję do końca eksploatacji, bo zainwestowałam w stalowy. Zakup „czegoś lepszego” odsunę zatem chwilowo w czasie na tak długo, dopóki mój Sapir będzie mi służył.

Pozostaje jeszcze kwestia naklejki „BPA-free”. Po tym jak  w mediach zrobiło się głośno o bisfenolu A, na nowszych modelach wyciskarek pojawiła się naklejka BPA-free czyli wolne od BPA. Nie oznacza to, że starsze modele nie posiadające takowej naklejki są/były wykonane z toksycznych tworzyw. Ślimak i sita nawet w starszych modelach wykonane były zawsze z tworzyw BPA-free (dokładna tabelka z porównaniem znajduje się tutaj) jedyne co się zmieniło, to misa zasypowa – również misa jest w nowszych modelach BPA-free. Z drugiej strony sok ma z nią kontakt zaledwie przez momencik, dopóki nie spłynie on do dzbanka. Nie przechowujemy przecież soku w misie zasypowej, ani nawet w tym dołączonym fabrycznie plastikowym dzbanku do którego on spływa (nie wiadomo z jakiego tworzywa jest on nota bene wykonany?).

Mniej więcej tyle samo jak przypuszczam BPA może dostawać się do naszego ustroju gdy odbieramy bilet w kinie, wydruk przy okazji pobierania gotówki  z bankomatu albo miętosimy w dłoniach paragon otrzymany od kasjerki w markecie. Papier termoczuły zawiera spore ilości bisfenolu A. Z drugiej strony soki pite codziennie służą nam między innymi po to, aby nas chronić przed zgubnym wpływem obcych substancji dostających się do naszego organizmu, czyli aby tego typu substancje stały się dla naszego zdrowia mniej groźne.

Ja mojego Sapira póki co nie wymienię na najnowszy model (i 3-4 razy tyle kosztujący) tylko z powodu misy zasypowej. Jeśli jednak stoicie przed wyborem całkowicie nowego sprzętu i na pewno wiecie, że będzie bardzo intensywnie użytkowany, to zainwestujcie raczej w taki nowocześniejszy i droższy, który jest całkowicie (łącznie z misą zasypową) wolny od BPA.

Na temat wyciskarek poziomych nie wypowiem się, ponieważ nie posiadam takowej i z uwagi na gabaryty posiadać raczej nie będę, nie wykluczam jednak, że w wyciskarkach poziomych sytuacja jeśli chodzi o gwarancje, części, akcesoria itd. może być całkiem podobna jak w pionowych.

Reasumując: zakup konkretnego modelu (tańszy czy droższy, z gwarancją krótką czy długą) należy zawsze przemyśleć pod kątem wielkości swojej rodziny i przyszłej produkcji soków (podobnie jak wybór konstrukcji wyciskarki będzie zależał od wielkości naszej kuchni: w malutkiej kuchni pozioma wyciskarka się nie zmieści, w dużej kuchni nie ma tego problemu).

Czasem może się okazać, że zakup tańszego, „mniej markowego” sprzętu i późniejsze dokupienie najszybciej zużywających się elementów za kilkanaście-kilkadziesiąt złotych  wyniesie nas w efekcie taniej, niż zakup sprzętu trzy-, czterokrotnie krotnie droższego, który przez 10 lat okresu gwarancyjnego (za który jakby płacisz przy zakupie z góry) będzie głównie przebywał szafce lub też po okresie początkowej fascynacji sokami z biegiem czasu będzie jedynie potem kurzył się w Twojej piwnicy.

Brytyjskie sklepy oferujące części i akcesoria do popularnych wyciskarek pionowych:

http://www.juiceproducer.com/juiceproducer-kt100-hurom-hu200-slow-juicer-spares-c17  (dostawa do Polski 4,95 GBP)

http://www.juiceland.co.uk (dostawa do Polski 5,20 GBP)

http://www.wholisticresearch.com (dostawa do Polski 5,50 GBP)