label

Szacuje się, że u co czwartego z nas w ciągu życia rozwinie się nowotwór (co byłoby jeszcze 50 lat temu wprost nie do pomyślenia!). Matka Natura takiego losu nam nie wymyśliła. Jest on wynikiem naszych wyborów, które podejmujemy każdego dnia, m.in. dostarczając takie a nie inne paliwo do naszego organizmu, używając takich a nie innych kosmetyków itd.

Ludzki mózg jest niespotykanym cudem natury, posiada 15 miliardów komórek, zróbmy zatem użytek z jakiejś części z nich i zacznijmy czytać etykiety na żywności!

Nie sposób nowiem biernie patrzeć na to co się z istotami ludzkimi dzisiaj dzieje, słuchać dalej tego co nam się wmawia,  a co takim NIE JEST, czuć się jak ofiary potulnie prowadzone na rzeź wprost pod szczypce nowotworu, lub chować głowy w piasek myśląc, że ktoś za nas (państwo, rząd, służba zdrowia) poukłada jednak sprawy i za nas zadba o to, byśmy żyli długo i szczęśliwie.  

Tak się nie stanie. Żaden rząd nie wprowadzi ustawowo nakazu sprzedawania ludziom tylko kosmetyków czy żywności bezpiecznej, testowanej podczas życia CO NAJMNIEJ dwóch pokoleń zanim zostanie dopuszczona do sprzedaży. Żaden rząd nie wprowadzi też ustawowo nakazu produkowania jedynie zdrowej żywności, zdrowych kosmetyków naturalnych i generalnie zdrowych rzeczy albo pozamykania MacDonalds’ów. Dostałby mocno po tyłku przemysł cukierniczy, mleczarski, mięsny, tytoniowy, kosmetyczny i farmaceutyczny. A to przynosi państwu zbyt wiele zysków.

Dziwnym trafem wszystkie wyżej wymienione gałęzie przemysłu spożywczego produkują produkty zakwaszające ludzki organizm. Zakwaszenie prowadzi do utraty homeostazy i chorób z tym związanych. Które traktowane są przez oficjalną medycynę jako uleczalne bardzo ciężko albo wcale. Przypadek?

Ponieważ zatem nie zrobi to za nas rząd ani żadna instytucja, musimy sami to zrobić, zadając sobie PYTANIA gdy coś bierzemy do ust (lub aplikujemy na skórę), na przykład:
– czy moje ciało tego potrzebuje? Bo że przemysł wyprodukował to OK, ale czy MOJE ciało tego potrzebuje?
– Dlaczego w produkcie spożywczym można znaleźć związki takie same jak w środkach czyszczących do toalet, kto do tego dopuścił i dlaczego chcą mi to sprzedać?
-Co oznacza w składzie kosmetyku Sodium Lauryl Sulfate i czy nie lepiej sprawdzić tego w sklepie przez komórkę zanim podejdę do kasy?
– Dlaczego pasty do zębów bez toksycznego poniekąd fluoru niemal nie sposób już dziś zakupić w aptece lub zwykłym drogeryjnym sklepie, tylko w tym „zdrowotnym” i kto zadecydował za mnie, że fluor wzmocni moje zęby, skoro nie jem słodyczy, codziennie je szoruję tym zakichanym fluorem, potem płuczę płukanką znowu z fluorem, w szkole będąc dzieckiem przechodziłam fluoryzację, w kranie płynie fluoryzowana woda, a i tak ciągle biegam do dentysty?

Naukowcy ponoć „szacują, że w ciągu roku spożywamy kilka kilogramów substancji chemicznych dodawanych do żywności jako aromaty, barwniki, konserwanty, emulgatory, spulchniacze, regulatory kwasowości, środki zatrzymujące wodę i wiele innych „ulepszaczy” żywności, których oficjalnie na liście UE figuruje ponad 1,5 tys.” (za Gazetą Wyborczą). Jakich nota bene parszywych czasów się doczekaliśmy, że mamy jakieś odrębne i specjalne sklepy pod szyldem ZDROWA ŻYWNOŚĆ, a w normalnym spożywczaku za rogiem pełno jest niestety wypełnionego chemią, białym cukrem, rafinowanymi tłuszczami i białą mąką przemysłowo przetworzonego, szkodliwego, uzależniającego, pozbawionego odżywczych substancji ścierwa, które od małego pochłaniają nawet małe dzieci.

Bo – jak to ładnie powiedział ostatnio jeden ze znajomych – my nie mamy żyć zdrowo, mamy żyć szybko, umrzeć młodo, płacić podatki i nie brać emerytury. Możemy też w akcie łaski pożyć dłużej, ale jako wykup musimy oddać farmacji niemal całą miesięczną emeryturę za podtrzymywanie nas jako tako na chodzie przez kolejne lata. Jak kogoś nie stać to do widzenia, świat jest i tak przeludniony.

Warto chwilę zadumać się na tym. Nasz los jest w naszych i TYLKO NASZYCH rękach. Prawda jest taka, że my nie „dostajemy” raka, my go po prostu własnymi codziennymi wyborami pracowicie tworzymy, zakwaszając nasz ustrój nabiałem, przetworami zbożowymi, słodyczami, chemicznymi dodatkami do żywności i mięsem. Często także alkoholem, tytoniem, lekami i stresami! A gdyby tak zapytać 100 osób na ulicy „Czy wiesz jakie jest prawidłowe pH ludzkiego organizmu?” jak myślisz ile prawidłowych odpowiedzi (pH= 7,365) dostaniesz? Prawdopodobnie ŻADNEJ – chyba, że trafisz na naukowca. Ludzie generalnie nie mają bladego pojęcia na temat tego, jak traktować swoje ciała i jakich pod tym kątem dokonywać wyborów. Dlatego nie czytają etykiet, będąc przy tym święcie przekonani, że ktoś za nich przejął odpowiedzialność za ich życie i zdrowie, a skoro produkt jest na sklepowej półce to musi być bezpieczny. Najczęściej NIE JEST. Nie możesz kupować czegoś tylko dlatego, że znalazło się na sklepowej półce w spożywczaku, wkładać na ślepo produkty do koszyka i chcieć żyć 120 lat. Tak się niestety nie da.

Czytajmy etykiety, a w przypadku wątpliwości nie dokonujmy zakupu, zagłosujmy portfelem na trucicieli i cwaniaków. I wybierajmy kosmetyki i żywność jakie są JUŻ sprawdzone od setek lat przez naszych przodków i uznane za bezpieczne i pozbawione toksyczności. Od wielu pokoleń wiadomo, że czosnek jest nie tylko smaczny ale i skutecznie stosowany leczniczo (choć ma intensywny zapach, co jest jego wadą), dodatkowo alkalizuje organizm. Niestety tej właściwości nie mają przemysłowo produkowane leki. Jak są skuteczne to najczęściej też mają całą listę skutków ubocznych.  A nasze babcie smarowały rzęsy i włosy naturalnym olejkiem rycynowym, aby były dłuższe i piękniejsze. Żadna odżywka produkowana przemysłowo nie dorasta do pięt olejkowi rycynowemu, który jest dziełem natury, A jako dodatkowy bonus przemysłowy kosmetyk zawiera bardzo często toksyczne substancje, będąc z reguły obficie naszpikowany parabenami, SLS-ami i innym badziewiem.

Żadnemu człowiekowi nie udało się stworzyć dokładnie tego, co stworzyła natura. Można wyprodukować z odpowiednich podzespołów zaawansowane urządzenia, można z odpowiednich składników wyprodukować dżem z malin, ale nie uda się wyprodukować żadnemu człowiekowi samej maliny nie ma na nią przepisu, ten przepis zna tylko Stwórca. Słuchajmy więc co nam mówi natura, nasza intuicja i nasze ciało, dokonujmy mądrych wyborów. Nie ma co czekać z tym do jutra albo zaczynać od poniedziałku.