przewodnik po ryżu

Najzdrowszy ryż to jaki?

Po ostatnim artykule na temat ryżowej diety dra Kempnera użytkownicy prosili mnie w listach o artykuł na temat różnych odmian ryżu – jest ich wiele i czasem nie wiadomo który wybrać: wiadomo, że najmniej wartościowy odżywczo jest biały ryż (oczyszczony, rafinowany), a brązowy jest zdrowszy, lecz co z innymi kolorami? I czym się różnią? Czy warto jeść ryż dziki? A czarny?

Oto krótki przewodnik po ryżu, który pomoże dokonać zdrowych wyborów. Czytaj dalej »

Dr Joel Fuhrman „Trzy kroki do zdrowia”

„Trzy kroki do zdrowia” to potwierdzony w badaniach naukowych system żywienia opracowany przez dra Fuhrmana. Zmień nawyki, odzyskaj prawidłową masę ciała, pokonaj choroby i odzyskaj witalność dzięki zmianom stylu życia i diety.

Jeśli nie wiesz od czego zacząć swoją rewolucję stylu życia i irytują cię sprzeczne informacje na temat tego co jest zdrowe, a co nie, zaś dotychczasowe wprowadzone zmiany nie przyniosły w dłuższej perspektywie oczekiwanych rezultatów – ta książka jest dla ciebie.

Dowiesz się z niej które pokarmy są najbardziej opłacalne zdrowotnie (wbrew pozorom to nie są drogie ani wymyślne czy też egzotyczne produkty), w książce znajdziesz również opis autorskiego systemu oceniania żywności (skala ANDI). Oprócz tego nauczysz się również jak planować posiłki by dostarczać w nich maksymalną ilość chroniących nas przed chorobami i wspierających układ odpornościowy mikroskładników odżywczych (witaminy, substancje mineralne, enzymy, antyutleniacze, rozmaite ochronne fitozwiązki).

W książce znajdziesz też 150 inspirujących przepisów kulinarnych oraz propozycje całodniowego menu: dla początkujących, średnio zaawansowanych oraz zaawansowanych adeptów sztuki zdrowego odżywiania. Jadłospisy w tej książce uzupełnione są również poradami dla tych, którzy zamiast schudnąć – chcą w końcu przytyć. :)

trzy-kroki-do-zdrowiaDr Fuhrman proponuje przy tym pozytywne podejście do żywienia. Niczego nie zakazuje i nikogo nie straszy przykrymi skutkami niewłaściwych wyborów żywieniowych. Zamiast tego przedstawia korzyści wynikające z włączenia do codziennego menu najbardziej pożądanych produktów, które są niskokaloryczne i jednocześnie bogate w mikroskładniki odżywcze. To dzięki nim wygrasz walkę z nadwagą (a także – paradoksalnie – również z niedowagą) i różnymi chorobami oraz z ochotą na niezdrowe jedzenie. Z kolei przepisy i jadłospisy ułatwią ci podróż do krainy bogatej w smaki, kolory i zapachy, sprawiając, że wszystkie naturalne produkty staną się częścią twojego stylu życia.

Dzięki doktorowi Fuhrmanowi i zdrowym wyborom żywieniowym pokonasz swoje zachcianki i uzależnienia pokarmowe, pokochasz zdrowe wybory żywieniowe, a twój organizm po prostu rozkwitnie. Skutki uboczne? Twoje choroby się cofną, bóle głowy, zmęczenie, alergie i nadciśnienie po prostu miną, a Ty poczujesz się lepiej niż kiedykolwiek wcześniej – dokładnie tak jak ja sama tego doświadczyłam.

Podejmij zatem wyzwanie i wprowadzaj zmiany stopniowo lub od razu przejdź do fazy trzeciej, by zmaksymalizować spadek wagi i zoptymalizować terapeutyczne skutki najzdrowszego sposobu odżywiania.

Książkę można zakupić tutaj: [klik].

kempner_dziewczyna

Cud diety Kempnera

Ludzie lubią podział na czarne i białe. Również jeżeli chodzi o jedzenie: lubią, kiedy im się powie co jest dobre, co jest złe, co jeść, a czego nie. Co dekada to jesteśmy bombardowani innymi informacjami. Obecnie jesteśmy przez różnych dietetycznych guru przekonywani do spożywania tłustego, które teraz już jest dobre. Tłuszcz jest dobry, to węglowodany są złe, wszyscy to już zapewne słyszeliśmy, prawda? Albo to: jedz tłuszcz jak chcesz schudnąć, bo jedząc węglowodany przytyjesz, zresztą nie potrzebujemy węglowodanów w diecie – one tylko podnoszą poziom insuliny powodującej tycie, więc tylko białka i tłuszcz są nam potrzebne i bez nich umrzemy, a z węglowodanów żadnej pociechy, tylko same nieszczęścia i otyłe społeczeństwo. Bo przecież, jak ostatnio ktoś mi powiedział, „nie ma niezbędnych węglowodanów, są tylko niezbędne kwasy tłuszczowe i niezbędne aminokwasy”.

Tłuszcz nie tuczy, to węglowodany tuczą! Tak krzyczą do nas ostatnio okładki popularnych czasopism, witryny blogerów i tytuły modnych książek. Czy słusznie? Czy te twierdzenia są oparte na naukowo potwierdzonych faktach? A może jednak nauka te twierdzenia obaliła i to tak dawno, że już nikt tego nie pamięta? Czytaj dalej »

Jak zbudować zdrowy talerz? Wokół najgęstszych odżywczo pokarmów!

Do funkcjonowania potrzebujemy energii czyli kalorii. Jednak kalorie można zdobyć jedząc pokarmy wartościowe bardziej lub mniej pod kątem wpływu na zdrowie. Od czego zależy czy są wartościowe? Od ilości przypadających na każdą kalorię danego pokarmu mikroskładników odżywczych takich jak 14 witamin, 25 składników mineralnych, błonnik czy ponad tysiąc poznanych do dnia dzisiejszego rozmaitych ochronnych fitozwiązków znajdujących się w roślinach – same w sobie nie zawierają one kalorii, ale bez nich nie bylibyśmy w stanie zdrowo ani długo żyć.

Gdzie znajdziemy najwięcej potrzebnych nam dla zdrowia mikroskładników odżywczych? Spójrzmy na infografikę poniżej. Jest to doskonały drogowskaz do zabawy we własnego dietetycznego guru i opracowania sobie tej naszej własnej, idealnie dopasowanej do naszych potrzeb diety – samodzielnie lub z pomocą dobrego dietetyka.

Cyferki w nawiasach pokazują jaką gęstość odżywczą posiadają poszczególne pokarmy w skali 0-100, bazując na tym co do tej pory ustaliła nauka (np. cyferka zero przy słodyczach oznacza, że ani jedno badanie nie udowodniło, iż słodycze mają jakąkolwiek gęstość odżywczą, mogą działać prozdrowotnie, chronić przed jakąkolwiek chorobą i/lub przedłużać życie, podczas gdy cyferka 100 przy warzywach zielonolistnych oznacza, iż ta grupa pokarmów ma najwięcej naukowo udowodnionych faktów i badań, z których wywnioskowano ich własności budujące nasze dobre zdrowie: chroniące przed rozlicznymi chorobami oraz przedłużające ludzkie życie).

Warto trzymać się w codziennym żywieniu nieprzetworzonych (lub możliwie nisko przetworzonych), naturalnych produktów z wartością co najmniej 20, unikając czerpania kalorii ze zbyt obfitych ilości pokarmów stojących niżej lub traktując je opcjonalnie jako „przyprawę” (np. w sałatce pełnej zielonych i kolorowych warzyw, roślin strączkowych itd.). W każdym wypadku warto sięgać po produkty zawsze najwyższej jakości: świeże i w miarę możności ekologiczne.

Jak nietrudno zauważyć dieta „standardowa” oparta jest na pokarmach przetworzonych o niskim indeksie zaledwie paru punktów: na rafinowanych zbożach (biała mąka), olejach, produktach odzwierzęcych (jajkach, mięsie i nabiale) oraz słodyczach, z traktowanymi zaledwie jako dodatek lub przystawka pokarmami o indeksie wyższym (zielenina, warzywa, owoce, rośliny strączkowe i skrobiowe, pełne ziarno, orzechy i pestki) – takie menu jak już wiemy sprzyja powstawaniu w późniejszym (choć ostatnio coraz wcześniejszym, niestety) wieku przewlekłych chorób i skróceniu życia.

Na frykasy z „dolnej półki” (np. słodycze) można ewentualnie pozwolić sobie okazjonalnie czyli od święta. Jednak swój codzienny talerz zdrowia budujmy zawsze wokół jak najmniej przetworzonych produktów o jak największej gęstości odżywczej (produkuje je natura, nie człowiek) i czerpmy z nich możliwie największą ilość swoich kalorii! :)

gęstość odżywcza pokarmówTabelkę opracował dr Joel Fuhrman, autor książki „Jeść by żyć zdrowo”

 

białko odzwierzęce

10 popularnych mitów na temat białka

Chętnie i wystarczająco często powtarzany fałsz z biegiem czasu zostaje uznany za prawdę. Wokół naszych makroskładników odżywczych (białka, tłuszcze i węglowodany) narosło wiele mitów, które opierają się na półprawdach lub wręcz fałszu. Powtarzają je wszyscy: od lekarzy i dietetyków począwszy, poprzez mass media aż po szarego Kowalskiego. Przeciętny człowiek wie, że „dla witaminek” ma jeść warzywa i owoce, „dla tłuszczu” masło, boczek albo olej, „dla węglowodanów” produkty zbożowe, kasze i ziemniaki, a „dla białka” produkty odzwierzęce (produkty mleczne, ryby i mięso). To duże uproszczenie. Szczególnie jeśli chodzi właśnie o białko – makroskładnik, który postawiony został we współczesnych czasach na piedestale, został świętą krową współczesnej dietetyki i stworzono z niego prawie religię. Niemal wszyscy jesteśmy jej wyznawcami: wyznawcami białka – świadomie lub nie.

Pewne badania nawet wykazały, że można wybitnie podnieść sprzedaż danego produktu spożywczego: otóż wystarczy, że producent umieści na opakowaniu informację, iż jest on „bogaty w białko”. Sprytne, prawda? ;) Jak widać na informacje o białku jesteśmy niezwykle wrażliwi i łatwo dajemy się manipulować – lękamy się niedoborów białka, a w naszej podświadomości nieustannie pobrzękuje straszna myśl: że może nam go zabraknąć. Ogromna popularność batoników i koktajli białkowych czy też rozmaitych odżywek białkowych nie wzięła się znikąd. Jak daleko sięga białkowe szaleństwo? Bardzo daleko. Większość osób boi się przeżyć choćby jednego dnia bez „źródła białka” (mięso, jaja, ryby, produkty mleczne) w obawie o swoje zdrowie i życie. Czy słusznie? Czytaj dalej »