Jesteś tu pierwszy raz i nie wiesz od czego zacząć? Kliknij Tutaj

10 powodów dla których warto pić zielone koktajle


zielone koktajle

 Najbardziej rozpowszechnione obecnie nałogi to te szkodzące ludzkiemu ciału jak używki (kofeina, tytoń, alkohol), fast food czy słodycze. To nie jest zbyt mądre. Jeśli wpaść w nałóg – to tylko korzystny zdrowotnie. Wtedy to się opłaca! 😉

Takim zdrowym nałogiem może być codzienna solidna porcja świeżych warzyw i owoców. Jest ona nam nawet teraz bardziej potrzebna niż naszym przodkom, ponieważ nasze pokolenie obecnie nie ma szczęścia żyć w czystym środowisku, ciesząc się sielskim spokojem. Taplamy się każdego dnia w toksycznej zupie rozmaitych związków chemicznych (które w dużej części jeszcze sto lat temu nawet nie istniały), żyjąc w wiecznym pośpiechu i w stresie. A jak wiadomo w takich warunkach zapotrzebowanie organizmu na składniki odżywcze wzrasta, a nie maleje.

Z pomocą przychodzą nam wtedy świeżo wyciskane soki warzywno-owocowe (więcej o nich dowiesz się tutaj: [klik]) oraz miksowane z zieleniną owoce czyli zielone koktajle zwane smoothies, które w XXI wieku zawojowały świat i zastąpiły tradycyjne „koktajle mleczne”, wysokoenergetyczne napoje napakowane cukrem i krowim mlekiem.

Świeżo wyciskane soki oraz zielone koktajle to prawdziwe bomby zdrowia! Uwolnione z przestrzeni międzykomórkowych substancje odżywcze stają się bowiem o wiele bardziej przyswajalne. Ze zjedzenia marchewki czy szpinaku (choćbyśmy nawet starali się je jak najdokładniej przeżuwać) nie wyciągniemy jednym słowem tyle beta-karotenu ile z wyciśnięcia ich w wyciskarce lub upłynnienia w blenderze.

Co jest lepsze: świeżo wyciskane warzywno-owocowe soki czy blendowane koktajle? (więcej…)

10 oznak, że masz zatruty organizm


toxic

Ustami mass mediów i zatrudnianych przez nich ekspertów (często lekarzy lub dietetyków) wtłaczany jest nam do głów pogląd, że nie potrzebujemy żadnego „oczyszczania organizmu”, ponieważ organizm sam się oczyszcza (co jest zresztą w dużej mierze prawdą) i wydala wszystko co tylko jest zbędnego do wydalenia czterema drogami: poprzez płuca (dwutlenek węgla, który wydychamy), nerki i jelita (czyli mocz i stolec) oraz przez skórę (czyli pot – choć tego ostatniego faktu niewielu ludzi jest świadomych, co zresztą widać po sukcesie sprzedażowym antyperspirantów i blokerów czyli kosmetyków chemicznie blokujących wydzielanie potu).

Przy czym zauważyć można jedną charakterystyczną rzecz: najczęściej poglądy o braku konieczności oczyszczania podzielane są przez te osoby, które właściwie nigdy nie stosowały żadnej formy oczyszczania i jak można się domyślać – najbardziej by tego potrzebowały, ponieważ nawet nie zdają sobie sprawy, iż obecnie żyją życiem drugiego gatunku. Wstyd się przyznać: sama do takich osób kiedyś należałam. Słowo „toksemia” było mi obce, w najlepszym przypadku kojarzyło mi się z zatruciem toksyną tężca lub błonicy. Ale do czasu! Na własnej skórze przekonałam się, że toksemia w sensie samozatrucia czyli pozostawania w tkankach zbyt wielu śmieci (np. produktów odpadowych przemiany materii lub toksyn pochodzących z pożywienia, powietrza, leków, kosmetyków) naprawdę istnieje – przyszedł kiedyś taki moment w moim życiu, iż odczułam boleśnie niemal wszystkie tego oznaki. W warunkach zdrowia ilość toksyn dostających się do organizmu i tworzących się w nim powinna być dokładnie równa ilości toksyn wydalanych, problem zaczyna się wtedy gdy szwankuje ta delikatna równowaga i nasze naturalne mechanizmy oczyszczające nie są już dłużej w stanie poprawnie spełniać swoich funkcji. (więcej…)

10 powodów, dla których maliny są zdrowe


Jedzmy maliny – są szalenie zdrowe, a akurat jest na nie sezon!
Owoce są zdrowe i jak do tej pory nauka nie potwierdza antyowocowych rewelacji jakoby miały one szkodliwy wpływ na ludzkie zdrowie, raczej wręcz przeciwnie: w badaniach Global Burden of Disease (czyli globalne obciążenie chorobami, gdzie naukowcy analizują jakie populacje i gdzie i na co chorują, z jakiego powodu i na jakie choroby umierają, jakie są trendy globalne w zachorowalności i umieralności i z jakich powodów itd. ) badacze stwierdzili, że aż ponad 4,9 miliona istot ludzkich żegna się z życiem na tej planecie każdego roku PRZEDWCZEŚNIE, a antidotum na to mogły być dla nich wcale nie leki czy szczepionki lecz… owoce. Jednym słowem: osoby unikające owoców żyją krócej.
Kto da się uwieść antyowocowej propagandzie ten czyni to na swoją zgubę. 😉 
Ja tymczasem sięgam po owoce – tym razem maliny, będące doskonałym składnikiem każdej antyzapalnej diety. Jest 10 powodów dla których warto się nimi w sezonie (a i poza nim) zajadać. Oto one:

 

malinyP.S. Jedenasty powód jest taki, że są przesmaczne i nie sposób się im oprzeć 🙂

10 powodów, dla których warto jeść arbuzy


92-96 % wody (jak donoszą niektóre źródła: najlepszej – strukturyzowanej). Potas, wapń, magnez, fosfor, żelazo. Witaminy C i B6 a także prowitamina A czyli beta-karoten, mnóstwo antynowotworowego likopenu (więcej niż sławne pomidory!) i na dokładkę ważny aminokwas L-cytrulina. I być może jeszcze inne dobroczynne substancje, których nauka nie była w stanie zidentyfikować.  Tyle bogactwa zawiera arbuz (miąższ, skórka oraz pestki)!

Pijcie i jedzcie na zdrowie 🙂

arbuz

10 najpotężniejszych protokołów witaminowych – cz. 9 terapia dra Maxa Gersona


gerson icon

Spośród wszystkich ortomolekularnych protokołów leczniczych ten jest niezaprzeczalnie uważany za protokół będący absolutnym numerem jeden. Nie polega on jednak tym razem głównie na łykaniu suplementów (choć i one mają tutaj pewną swoją rolę, ale są tylko dodatkiem). Ta terapia bardziej przypomina terapię dr Ruth Harell, czyli oparta jest przede wszystkim na superodżywianiu, a do tego dochodzi jeszcze superoczyszczanie. Wymaga to zatem więcej pracy i poświęcenia większej ilości uwagi swojemu ciału niż tylko łatwe sięgnięcie po pigułkę. Wymaga przyjęcia pewnej filozofii, która (jeśli szkody nie są już nieodwracalne) doskonale  działa – ponieważ jest zgodna z prawami natury. Mowa o terapii holistycznej opracowanej przez lekarza, doktora Maxa Gersona (1881-1959) w latach 30-tych ubiegłego wieku, znanej jako terapia Gersona. Powszechnie kojarzonej jako terapia antynowotworowa, choć w zasadzie nie ma choroby (nabytej, cywilizacyjnej), z którą nie potrafiłaby się uporać. Wszystko zaczęło się od tego, że dr Gerson sam cierpiał na potworne migreny z którymi medycyna nie umiała sobie poradzić. On, lekarz, musiał leczyć się sam! I zrobił to – odkrył, że kiedy spożywa dietę składającą się tylko i wyłącznie ze świeżych warzyw i owoców, to objawy migreny ustępują. To jednak nie tyle zasługa samej w sobie terapii jako takiej, a zaktywizowanych dzięki niej sił obronnych organizmu.

Na czym polegają założenia terapii Gersona? (więcej…)

Q&A 002: Najczęstsze pytania na temat postu Daniela


post daniela

Zarówno w mailach od czytelników jak i w komentarzach pojawiają się liczne zapytania i wątpliwości odnośnie postu Daniela (znanego też pod nazwą „dieta Dąbrowskiej” lub „dieta warzywno-owocowa”) – nowatorskiej metody profilaktyki i leczenia opracowanej przez panią dr n. med. Ewę Dąbrowską, internistę i immunologa. Postaram się dzisiaj odpowiedzieć na najczęściej pojawiające się zapytania. (więcej…)

Pokarm dla duszy: Eckhart Tolle na konferencji w Hiszpanii 2007 r.


Wbrew temu jak chciałaby nas widzieć współczesna medycyna – nie jesteśmy zlepkiem organów, lecz tworzymy trójcę ciała, umysłu i ducha. W skrócie człowiek to CUD (C- ciało, U- umysł, D- duch). Każdy z nas jest takim CUDEM, i każdy innym, nie ma takiego drugiego jak ja ani takiego drugiego jak Ty. Jesteśmy absolutnie unikalni 🙂

Już wcześniej pisałam o tym jak bardzo ważne jest nie tylko zwracać uwagę nie tylko na to czym karmimy ciało ale i czym karmimy umysł. Ten artykuł znajdziesz tutaj. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że tak samo jak i ciało tak i umysł można zaśmiecić. Pojawiają się wtedy stres, nerwica, niepokój, lęki, depresja… cały świat jawi się nam jako miejsce wysoce nieprzyjazne, co psychiatra David R. Hawkins próbował przedstawić na „Mapie Świadomości”. Poleciłam wtedy jego znakomitą książkę „Siła czy Moc”. Poleciłam też przy tej okazji książki Eckharta Tolle, współczesnego nauczyciela duchowego. Dla mnie pierwszą przeczytaną z zapartym tchem jego książką była „Potęga Teraźniejszości” po czym… nic już nie było takie samo 🙂 Są takie książki, które – jak to się mówi – otwierają oczy i serce. Pozwalają odetchnąć pełną piersią: oto wszystko tak naprawdę zależy od stanu mojej świadomości. Oto mogę nauczyć się w prawidłowy i użyteczny sposób korzystać z umysłu i karmić go właściwie – tak jak nauczyłam się prawidłowo używać, traktować i karmić właściwie moje ciało. Oto jestem też w stanie panować nad własnymi wytworami swojego umysłu czyli myślami, które mnie osaczały i w końcu sprawić, że to ja będę panią swoich myśli, a nie one będą panować nade mną, terroryzując mnie o czwartej nad ranem 😉

Z przyjemnością zatem dzisiaj przedstawiam Wam transkrypt wykładu Eckharta Tolle jaki miał miejsce w 2007 r. w Hiszpanii. Cały wykład można w odcinkach zobaczyć tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=uM4H1vt002k – pominęłam pierwsze kilka minut (powitanie, wstęp). Wykład na język polski tłumaczył z hiszpańskiego  mercichaud – bardzo dziękuję! Oddaję głos Eckhartowi. (więcej…)

Jedz swoją wodę! 10 najbardziej zasobnych w wodę darów natury


Dostaję mnóstwo pytań od czytelników jaką wodę najlepiej pić, czy tam z filtra jakiegoś, osmozy jakowejś itd., bo wiadomo, że woda wodzie równa nie jest. A bez wody życia nie ma, więc woda musi być. Tylko jaka, pytacie?

Otóż wyjaśnijmy sobie jedną rzecz: picie wody jako takiej niekoniecznie ekspresowo nawodni, odmłodzi i uzdrowi nasze tkanki w taki sposób  jaki byśmy sobie to wyobrażali. Woda pita niekoniecznie trafia bowiem tam gdzie jest najbardziej potrzebna, czyli do głębi naszych tkanek aby je nawodnić. Natomiast jedzenie wody (tej naturalnie zawartej w jarzynach i owocach) robi to wyśmienicie i niezawodnie: woda wraz z innymi substancjami odżywczymi szybko trafia dokładnie tam gdzie ma trafić. Jestem chodzącym żywym dowodem na to, że taka woda na pewno nawilża, odżywia i odmładza/regeneruje tkanki i głównie z takiej wody właśnie korzystam na co dzień. I Wam też polecam – to naprawdę działa!  🙂

W zasadzie wszystkie świeże warzywa i owoce posiadają tej najlepszej dla nas wody całe mnóstwo. Serio! Taki nawet pozornie „suchy” banan ma aż 74% wody!  Ale dosyć bananów, całą zimę ich się (z braku laku) najedliśmy, teraz zaś jesteśmy na progu wspaniałego sezonu, gdzie czekają na nas lokalne truskawki (91% wody), arbuzy (96% wody), młode marcheweczki (92% wody), cukinie (95% wody), kapustka (93% wody), brokuły (91% wody), kalafiorki (92% wody), papryka (91% wody), a oprócz tego wkrótce wysyp malin, czereśni, porzeczek, brzoskwiń i jagódek (wszystko ok. 87-90% wody), że nie wspomnę o zielonym słodkim groszku, fasolce szparagowej i bobie (wszystko powyżej 80% wody).

Bierzcie więc i pijcie z tego wszyscy – oto prawdziwa krynica zdrowia. Wyprodukowano u Matki Natury – towar pierwszego sortu, tu nie ma lipy 😉

Oto gdzie znaleźć najwięcej wody do picio-jedzenia:

jedz swoją wodę

10 sposobów na wzmocnienie odporności


strażnik zdrowia

Przez wiele lat miałam co roku po wakacjach ten sam problem: dzieciaki-kaszlaki wracające z przedszkola i szkoły zasmarkane, tony chusteczek higienicznych których już nie nadążałam kupować i apteczka domowa zawalona syropkami, saszetkami, pigułkami, a bywało nieraz że i antybiotykami. Dzisiaj moja rodzina radzi sobie doskonale bez nich. Jak to się stało? 

To proste: nasze organizmy nie są już przyjaznym terenem dla drobnoustrojów, w związku  z czym wybierają one sobie innych gospodarzy, a od nas trzymają się z daleka skoro nie mają tu czego szukać. Na czym polega zjawisko odporności na sezonowe infekcje i dlaczego jedni chorują, a inni nie, nawet gdy przebywają razem z nimi? (więcej…)


Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress