Bernardo-LaPallo-ikona

W naszej Galerii Witalnych czas powitać krzepkiego stulatka, a nawet ponad-stulatka: Bernando LaPallo właśnie świętował swoje 113 urodziny. Urodził się 17 sierpnia 1901 roku w Brazylii. Gdy miał 5 lat jego rodzina przeniosła się do Stanów Zjednoczonych, gdzie Bernardo mieszka do dziś w stanie Arizona.

Bernando prowadzi styl życia bardzo podobny do naszego rodzimego dziarskiego seniora obecnego w Galerii Witalnych, pana Antoniego Huczyńskiego (ur. 26.11.1922). Ma swoje rytuały jeśli chodzi o dietę, spokój ducha i aktywność fizyczną.

A tak konkretnie jakie są sposoby Bernando LaPallo aby żyć zdrowo i dożyć setki bez zadyszki?

Nawyki, ot co! 🙂 Nasze codzienne nawyki kultywowane przez kolejne lata dają nam dopiero gdy już osiągniemy „pewien wiek” jasny jak na dłoni wynik w postaci witalności i jasności umysłu . Bo mądrzyć się na temat zdrowej diety czy stylu życia jak się ma -dzieścia czy -dzieści lat to żadna sztuka, prawda? Te wszystkie mądrości weryfikuje dopiero czas!

Ludzie się spierają i zażarcie dyskutują na temat swoich przekonań odnoszących się do diety i stylu życia jakby to była religia. Jeść mięso czy jeść, a jak jeść to jakie i ile? Czy rację mają badania naukowe o szkodliwości jajek lub śmietany czy te o ich dobroczynności? Postawić na bezmięsne wege czy pełnomięsne paleo? Brać suplementy czy nie brać? Jeść jajka czy nie jeść? Ruch fizyczny w postaci spacerów i gimnastyki czy pakowanie na siłowni i ostre treningi? Fora internetowe pękają w szwach od takich niekończących się dyskusji.

Przy czym w tych zażartych dyskusjach biorą udział w większości ludzie bardzo młodzi (będący w pierwszej połówce swojego życia), którzy jeszcze mało z punktu widzenia praktyki wiedzą o życiu, ale za to wymądrzają się i strzelają „badaniami naukowymi” oraz rozmaitymi teoriami z taką pewnością siebie, jakby już byli co najmniej dziarskimi stulatkami. Zgłupieć można od tego wszystkiego!

Tymczasem zamiast zaciekle dyskutować po próżnicy, zamiast wertować kolejne zaprzeczające sobie badania naukowe, zamiast zastanawiać się nad sensem włożenia do ust następnego kęsa tego czy innego pokarmu czy bić się w dyskusjach o palmę pierwszeństwa należącą się takiej czy innej kolejnej wyrafinowanej diecie-cud wystarczy zrobić jedną jedyną rzecz, a mianowicie co? Bingo! To co mówiła nam mama i co mówił tata jak byliśmy mali (jednak mieli oni wtedy świętą rację!): słuchać starszych. To takie proste 🙂

Jedna zasada, jedna rzecz, która może odmienić całkowicie Twoje spojrzenie na życie. Popatrzeć i posłuchać jak oni to zrobili i co oni robią – są przecież żywym przykładem: nie opłaconymi przez „niewiadomo-kogo” badaniami naukowymi, nie kolejną świetną teorią ani nie martwym wpisem w Wikipedii.  Są żyjącą prawdą zweryfikowaną przez upływający czas. Osiągnęli faktyczny sukces.  Jak im się udało dożyć sędziwego wieku bez raka, cukrzycy, wieńcówki czy choroby autoimmunologicznej? O alergiach, trądziku, problemach gastrycznych i nawracających infekcjach nie wspominając.

Ucz się, podpatruj, wyciągaj wnioski. Oto prawdziwi nauczyciele: ci, którzy w zaawansowanej drugiej połowie swojego życia nadal żyją z taką intensywnością i z taką pasją jak robili to w pierwszej. Nie przykuci chorobą do łóżek, nie przewijani i karmieni przez własne dzieci lub pielęgniarkę, nie unieruchomieni w wózkach inwalidzkich,  nie ładujący w siebie codziennie dziesiątki farmaceutycznych leków przedłużających jedynie cierpienia (choć miały przedłużać przecież życie, ale nigdzie nie napisano jakiej jakości, jakiego gatunku).  Nie sztuka „dożyć stu lat” jak nam to obiecują wszelkiej maści naukowcy, sztuka zrobić to w pięknym i zgodnym z naturą stylu: nadal ciesząc się życiem, każdą jego chwilą i pięknem jakie za sobą niesie. To się nazywa piękny wiek!

Bernando miał zawsze życie wypełnione pasją i robił to co kochał. Sekretów perfekcyjnego zdrowia nauczył go ojciec, znany lekarz i znawca zielarstwa. W młodości Bernando zafascynowany sztuką kulinarną szlifował swoje umiejętności kucharskie w Paryżu. Przez wiele lat pracował potem jako kucharz na luksusowych statkach wycieczkowych.  W wielu dojrzałym zainteresował się podiatrią (dziedziną zajmującą się chorobami stóp), zdobył dyplom i przez wiele kolejnych lat prowadził swój gabinet podologiczny. Przez cały okres swojej zawodowej aktywności nie opuścił ani jednego dnia pracy z powodu choroby. Po prostu zawsze był zdrów jak ryba! 🙂

Tak wyglądał gdy był młody (zdjęcie z 1924 roku):

bernardo w 1924Dzisiaj Bernando jest na emeryturze, ale cały czas jest aktywny, sam się goli, myje, sam chodzi na zakupy i szykuje swoje posiłki. Przeżył swoją żonę a w maju pochował córkę (lat 76, niestety „dobre geny” to jak się okazuje nie wszystko). Bernando żyje pełnią życia: jeździ po całym świecie z odczytami i wykładami na temat długowieczności mając w nosie niedołężność lub choroby, ostatnio napisał też książkę na ten temat i założył swoją stronę na Facebooku 🙂

Oto zdjęcie z jego ostatnich urodzin, Bernando ma nadal swoje włosy i zęby, znakomitą sylwetkę i nie przypomina w niczym wysuszonego i pomarszczonego jak jabłko starca:

urodziny

Oto garść sposobów na witalną długowieczność ze skarbczyka praktycznej wiedzy Bernando LaPallo, rocznik 1901:

1. Jego dieta podobnie jak dieta pana Antoniego Huczyńskiego jest w przeważającej mierze wegetariańska i tam gdzie to możliwe nie poddana obróbce termicznej (choć jada również zupy, a jego ulubioną jest wielowarzywna zupa z kaszą jęczmienną uprzednio namoczoną na noc). Jada dużo świeżych owoców i  warzyw (głównie zielonych) oraz pije dużo wody, jednak nie jest weganinem: pokarm odzwierzęcy jaki pojawia się w jego menu to podobnie jak u pana Antoniego tłuste ryby morskie, z tym że pan Antoni jada nasze bałtyckie śledzie, a mieszkający w USA Bernando dzikiego łososia z Alaski. Podobnie jak pan Antoni – Bernando na co dzień nie jada nabiału, mięsa ani jajek. I żyje. I to jak żyje! 🙂

2. Kładzie się spać wcześnie (ok. 21.30-22.00) i wstaje wcześnie (ok. 3.30-4.00). Uważa, że odpoczynek jest równie ważny jak dieta czy aktywność fizyczna i dlatego nie nadużywa swojego ciała, lecz czuje się jego właścicielem, opiekunem i zarządcą.

3. Rano wyrusza na swój codzienny spacer po okolicy (ok. 2 km szybkim marszowym krokiem), po czym toaleta: bierze prysznic, po prysznicu naciera ciało oliwą z oliwek, goli się i zabiera się do śniadania.

4. Zjada niewielkie posiłki i nigdy nie najada się do pełna, jego recepta na zdrowie to wstrzemięźliwość i umiarkowanie przy stole. Co nie znaczy, że jest jakimś ascetą! Na niewielkie kulinarne szaleństwo pozwala sobie owszem, ale jedynie wyjątkowo, np. gdy jest jakieś wielkie święto (Boże Narodzenie itp.) ale nawet wtedy nie przesadza.

5. Stres jest zabójcą i złodziejem witamin i minerałów, dlatego Bernando ma pogodne i bardzo pozytywne nastawienie do życia, do świata i do innych ludzi. Wyznaje zasadę, że skoro jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, to o ten obraz (czyli siebie, swoje ciało, umysł i ducha) należy dbać jako o harmonijną całość. Czyli mieć na uwadze każdy przejaw naszego człowieczeństwa, nie działać wybiórczo. Dla ciała należy się naturalny pokarm i aktywność fizyczna, dla umysłu gimnastyka intelektualna (lektura książek ze swojej pokaźnej domowej biblioteczki oraz  rozwiązywanie szarad i krzyżówek – to ulubione sposoby Bernando), a dla ducha kojąca, wyzwalająca uczucia radości, wdzięczności i miłości modlitwa umożliwiająca nieprzerwane połączenie „z górą”.

w bibliotece6. Ojciec nauczył go: „Keep your colon clean and your liver clean, take care of your eyes and take care of your feet” czyli trzymaj w czystości swoje jelita i trzymaj w czystości swoją wątrobę, dbaj o oczy i dbaj o stopy. Posiłki muszą zawierać dużo błonnika aby zapewnić prawidłową pracę jelit i regularne wypróżnienia, nie dopuszczając do kumulacji toksyn. Nie obciążać wątroby tłustym, ciężkostrawnym lub nienaturalnym jedzeniem. Nie przeciążać oczu (np. czytaniem o zmroku) lecz odżywiać je codziennie pełnym witamin i minerałów  jedzeniem. Dbać o stopy, bo to one noszą ciężar całego ciała przez cały dzień. Wieczorny rytuał Bernando to  kąpiel stóp z dodatkiem soli Epsom, a następnie wtarcie w nie oliwy z oliwek jako odżywczego balsamu.

LapalloZłośliwcy dopatrują się w danych osobowych Bernando LaPallo pewnych nieścisłości, zarzucając mu, że podobno urodził się w 1910 a nie w 1901 (będący dziełem urzędnika tzw. „czeski błąd” w dwóch ostatnich cyfrach roku urodzenia), ale nawet jeśli – to nie zmienia postaci rzeczy, że Bernardo setkę przekroczył. I jak na „swój wiek” to trzyma się rewelacyjnie!

Zwróćcie uwagę na pewne sprawy, połączcie fakty. Długowieczni ludzie mają wiele wspólnych cech, a w przypadku Bernando LaPallo mamy wiele punktów stycznych z długowiecznymi społecznościami na całej naszej pięknej planecie (Hunza na obrzeżach Pakistanu, ludy Kaukazu i Vilcabamba z Ekwadoru, adwentyści z Loma Linda w USA, Japończycy z Okinawy). Co takiego robią ci ludzie? Jakieś magiczne suplementy czy specjalne zabiegi medyczne? Otóż nie, wszyscy żyją bardzo zwyczajnie, to właśnie umiarkowanie, prostota i zwyczajne czerpanie radości z życia charakteryzuje każdego z nich:

– dbają zarówno o ciało jak i o umysł i ducha w harmonii i równowadze, nie zaniedbując żadnej z tych sfer kosztem drugiej, u każdego długowiecznego duchowość (kontakt „z górą”) zajmuje równie ważne miejsce jak fizyczność czy umysł. Przy czym nie jest ważne jak „góra” jest nazwana (np. Hunzowie są wyznania muzułmańskiego, na Okinawie popularny jest szamanizm, adwentyści z Loma Linda to chrześcijanie itd.) – nie ma to znaczenia.

– dieta długowiecznych jest w przeważającej mierze oparta na nieprzetworzonych produktach roślinnych, natomiast produkty odzwierzęce pojawiają się w stosunkowo niewielkich ilościach (najczęściej w postaci ryb lub fermentowanego nabiału). Pokarmy są przede wszystkim całościowe, naturalne (mało przetworzone lub wcale) i tam gdzie tylko można jedzone na surowo jak je natura stworzyła. Oleje roślinne są używane oszczędnie i tylko nierafinowane.

– każda kultura ma ponadto swoje pokarmy fermentowane będące źródłem laktobakterii (kiszone ogórki, kapusta i inne warzywa, kiszona soja czyli nato, kefir/ jogurt, kimchi, kombucha, kwas chlebowy itd.).

– odróżniają czas codzienności i czas świąt: nie robią sobie codziennie świąt! A nawet w święta zachowują umiarkowanie w jedzeniu i piciu. Nigdy się nie przejadają, wstając od stołu z uczuciem lekkiego niedosytu, a nie sennej pełności.

– ruszają się! Ruch ma potężne znaczenie i jest zbawienny, potrafi nawet działać jak lek, ale żaden lek nie zastąpi ruchu. Spacery i marsze, gimnastyka, prace w ogrodzie czyli umiarkowana aktywność fizyczna, natomiast taka typu „sztuka dla sztuki” lub przesadnie obciążająca organizm jest niespotykana wśród długowiecznych.

– wiedzą, że stres jest wynikiem nadmiernego „myślenia” nie osadzonego w TERAZ (czyli wybiegającego z niepokojem w przyszłość lub rozdrapującego w cierpieniu przeszłość). Umysł można i należy kontrolować. Z umysłu rodzą się emocje i uczucia, a te mają z kolei wpływ na procesy fizjologiczne w ustroju. Dlatego warto zająć czymś umysł, najlepiej jakąś gimnastyką intelektualną, w końcu do tego jest stworzony, a nie po to by nam sabotować zdrowie 😉

Nie ma jakoś przykładów społeczności zdrowych i długowiecznych, które mają dietę opartą głównie na produktach odzwierzęcych. Nie znajduję przykładów długowiecznych, którzy mają dietę opartą na Dukanie, Atkinsie, paleo (dużej ilości pokarmów mięsnych, tłustych, nabiałowych, jajek itd.).

Warto pamiętać przy tym, że w wielu społecznościach długowiecznych jedzenie jest równie ważne jak okresowe powstrzymywanie się od niego czyli post – rzecz współcześnie propagowana jako „wyniszczająca organizm”. Jak się jednak wydaje, to raczej skłonność do pełnego brzucha, fałszywy „umiar” i brak postu  jest bardziej wyniszczający, co widać po dzisiejszych przekarmionych i jednocześnie niedożywionych społeczeństwach trawionych rakiem, cukrzycą, miażdżycą i chorobami autoimmunologicznymi oraz po przepełnionych przychodniach, szpitalach i hospicjach (większość współczesnych ludzi nie wyobraża sobie dnia bez jedzenia, więc nie poszczą ani jednego dnia w całym swoim życiu). Ale o tym jak prawidłowo (czyli z korzyścią dla zdrowia) pościć i dlaczego warto – będę pisać innym razem.

A teraz zobaczmy jak zrobić zdrową sałatkę (i pamiętajcie: jedna sałatka dziennie trzyma lekarza z dala ode mnie), głos oddaję szefowi kuchni Bernando LaPallo:

 

P.S.  Jeśli pytacie mnie co myślę na temat filozofii odżywiania osób propagujących jako zdrowe menu oparte na dużej ilości mięsa, tłuszczu  zwierzęcego, jajek i nabiału w diecie (częste pytania: co myślę o tym co mówi Jerzy Zięba czy Jadwiga Kempisty itd.), to myślę, że… czas pokaże. Pierwszy zdrowy i mający pełną jasność umysłu stulatek odżywiający się głównie mięsem, nabiałem, jajami i masłem z pewnością jeśli się pojawi – trafi na pierwsze strony gazet! 🙂