Jesteś tu pierwszy raz i nie wiesz od czego zacząć? Kliknij Tutaj

Olejki eteryczne skutecznie odstraszające owady


Lato to pora owadów. Potrafią być one częstokroć bardzo uciążliwe, a ich ukąszenia bolesne, czasem nawet (jak w przypadku kleszczy) mogą doprowadzić do poważnych komplikacji zdrowotnych. Z pomocą przyjdą nam wtedy naturalne olejki eteryczne, które pozwolą trzymać owady z dala od nas i od naszych domowych zwierząt.

Można je używać pojedynczo lub łączyć ze sobą (2-3 olejki maksymalnie), a następnie rozpylać za pomocą dyfuzora ultradźwiękowego, można też zrobić domowy spray aby spryskiwać nim ubranie i sierść zwierząt, można również dodać kilka kropli olejku eterycznego do oleju nośnikowego (np. migdałowego, z awokado itp.) i zastosować na skórę (warto przedtem zrobić test na skórze by sprawdzić czy nie jesteśmy uczuleni).

Na temat skutecznego odstraszania mrówek za pomocą olejków eterycznych pisałam tutaj: [klik]).

A w następnym artykule opiszę jak wykonać skuteczny domowy spray odstraszający kleszcze!

Jakich zapachów nie znoszą poszczególne owady? Podręczna ściągawka na infografice poniżej.

zapachy na owady

Piramida zdrowego oczyszczania


detox

Znamy chyba wszyscy piramidę zdrowego żywienia. W 2016 roku zaszła w niej rewolucyjna zmiana: została poprawiona aby być w zgodzie z najnowszymi ustaleniami badaczy i w jej podstawie zamiast produktów zbożowych znalazły się wreszcie właściwe produkty, czyli warzywa i owoce. Trochę długo zajęło naukowcom dotarcie do tej prawdy (znanej od pokoleń i opisywanej w starych świętych księgach), ale cieszmy się, że się to w ogóle stało. 😉

Nawet jednak jeśli odżywiamy się zdrowo unikając pokarmów szkodliwych, a spożywając te korzystne – zazwyczaj przynajmniej raz lub dwa w roku warto zdecydować się na okres dłuższej diety oczyszczającej w takiej lub innej formie. Przy czym innymi prawami rządzi się zdrowe odżywianie, a innymi zdrowe oczyszczanie. Stąd też użyteczna będzie znajomość praw związanych z oczyszczaniem, a tu obowiązuje całkiem inna piramida – tym razem piramida zdrowego oczyszczania, którą dzisiaj przedstawię czytelnikom.

Wiedza ta przyda się każdemu z nas (chyba, że jesteśmy kobietą ciężarną lub karmiącą, wtedy oczyszczanie jest raczej niewskazane). Nawet bowiem jeśli jesteśmy przewlekle zdrowi, to żyjemy w tak zanieczyszczonym środowisku (a i grzeszki dietetyczne się zdarzają nawet w najlepszej rodzinie), że profilaktyczne wewnętrzne sprzątanie jest każdemu z nas równie potrzebne co wiosenne porządki w domu czy ogrodzie.

(więcej…)

Zibi i jego historia powrotu do zdrowia (nerwica, ataki paniki i wiele innych)


pioro

Dostałam list od naszego czytelnika mieszkającego w Niemczech, który udzielał się w komentarzach od grudnia 2015 roku, kiedy to pierwszy raz zabrał głos, ze zdumieniem stwierdzając, że polecane na witrynie Akademii Witalności picie świeżo wyciskanych soków warzywno-owocowych działa, i to jak działa!

Zibi był od początku bardzo zdeterminowany i bardzo chciał wyzdrowieć: dla siebie, dla rodziny, dla dzieci i… udało się! Czapki  z głów: odwalił kawał naprawdę wspaniałej roboty nad sobą! A był w koszmarnej rozsypce: marzył o tym, by pozbyć się lęków, depresji, bezsenności, ataków paniki, częstych infekcji, nadciśnienia, zmian nowotworowych (duże i bolesne tłuszczaki) oraz paru innych przypadłości spowodowanych niezdrowym trybem życia, nadużywaniem farmaceutyków i zaniedbaniami dietetycznymi. Marzył o tym, by znowu być sobą, tym zdrowym i pełnym radości życia sobą.

Zibi dzielił się z czytelnikami na bieżąco swoimi przygodami z dochodzeniem do zdrowia: śledziłam z zapartym tchem jego walkę o siebie, jego wzloty i upadki (bo nikt nie powiedział, że będzie łatwo, szybko i przyjemnie), cieszyłam się razem z nim kiedy po kąpieli w soli Epsom po raz pierwszy od wielu miesięcy był w stanie w końcu przespać spokojnie „jak dziecko” całą noc. A już  w ogóle nie posiadałam się z radości, kiedy dzielił się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi wrodzonej mądrości swojego własnego ciała, które pod wpływem regularnego picia soków zaczęło instynktownie odmawiać spożywania śmieci (zresztą inaczej być nie mogło: tak działają prawa natury, ale nie znamy ich dopóki sami nie doświadczymy tego).

Byłam pewna, że będzie dobrze! 🙂 A kiedy poprosiłam czytelników o przysyłanie swoich historii – Zibi od razu zadeklarował, iż do mnie napisze, bo – jak stwierdził – „ludzie potrzebują wzorców do naśladowania”.

Mamy zatem wspólnie nadzieję, że komuś się ta opowieść przyda i będzie stanowiła inspirację dla wielu cierpiących osób. A oto ona: (więcej…)

15 rzeczy niezbędnych w zdrowej kuchni


ikonka warzywa

W co warto zaopatrzyć swoją kuchnię aby żywić się zdrowo?

Zawartość lodówki i kuchennych szafek w wielu domach wygląda tak, że gdyby wyciągnąć stamtąd wszystkie pokarmy przetworzone oraz odzwierzęce to… powiałoby smętną pustką. Tak niestety żywi się większość społeczeństwa.

Sama niegdyś do tej większości należałam: moja lodówka przypominała kostnicę (a gdy nie było w niej nic odzwierzęcego stwierdzałam zdegustowana, iż „nie ma w tym domu nic do jedzenia”), a po szafkach walało się mnóstwo przetworzonych śmieci, tony słodyczy i wszelkiego sortu pakowanej „żywności”, która pożywieniem wcale nie jest (bo też i niczego pożywnego w niej nie ma), choć znakomicie je udaje.

Jak wygląda dzisiaj moja zawartość mojej lodówki i szafek? Nie do porównania – całkowicie inaczej!

Oto podstawowa lista kuchennych zapasów czyli 15 niezbędnych rzeczy, bez których nie wyobrażam sobie już dzisiaj szykowania zdrowych posiłków – dlatego zawsze mam je w swojej kuchni. (więcej…)

Dr David R. Hawkins „Siła czy moc. Ukryte determinanty ludzkiego zachowania”


siła czy moc

Po tylu książkach związanych z dbaniem o kondycję cielesną (dieta itp.) czas polecić lekturę, która traktuje o… zdrowej duszy.

Możemy bowiem jeść najzdrowsze jedzenie i najdroższe nawet (markowe, „naturalne” itd.) suplementy, ale na wiele się to nie zda, jeśli nasza dusza jest zatruta, nasze serca wypełnione negatywnymi uczuciami, a nasze myśli obracają się tylko wokół tego, co jest w nas samych i w całym świecie „złe”.

Wystarczy na chwilę włączyć telewizor by poczuć się wyraźnie osłabionym na duchu: z urządzenia płyną zazwyczaj tylko złe wieści (walka o władzę i pieniądze, wojny, przestępstwa, polityczne utarczki, nowe wirusy dziwnych chorób, zatrucie środowiska itd.).

Zamiast karmić swój umysł tego typu informacjami, lepiej sięgnąć po wartościową książkę, która wniesie do naszego życia coś pozytywnego: podniesie na duchu, otworzy nam umysł na rzeczy dotychczas niezauważone, zmusi do spojrzenia prawdzie w oczy, do pozostawania w uczciwości względem samego siebie oraz wzmocni w nas chęć rozpoczęcia (lub kontynuacji) pracy wewnętrznej nad sobą.

Taką książką jest właśnie „Siła czy moc”, autorstwa dra Davida Hawkinsa. (więcej…)

Botwinka – królowa wiosennych straganów


Na straganach pojawiła się już młoda botwinka – nasz rodzimy, polski super-food! Są to malutkie młode  buraczki z listowiem.

Właśnie w liściach botwinki tkwi cała moc – większa niż w jej korzeniu. Zielone botwinkowe liście z charakterystycznymi bordowymi żyłkami są prawdziwą skarbnicą zdrowia. Botwinka jest przy tym przyjazna dla osób dbających o linię: 100 g to ok. 20 kcal.

W klasyfikacji najgęstszych odżywczo pokarmów jakie rodzi dla nas ziemia, botwinka zajmuje czwarte miejsce (za rukwią wodną, kapustą pekińską oraz mangoldem czyli burakiem liściowym po staropolsku zwanym boćwiną i czasem mylonym z botwinką).

Pełen ranking 41 najgęstszych odżywczo pokarmów znajdziecie tutaj [klik].

Jak wykorzystać botwinkę w kuchni?

Można zjadać ją zarówno na surowo (zdrowiej) jak i po obróbce termicznej – traktując ją podobnie jak szpinak czy jarmuż:

– dodać do zielonego koktajlu,

– dorzucić do wyciskarki jako składnik zielonego soku,

– użyć jako jeden ze składników sałatki,

– przygotować (na ciepło lub jako chłodnik) wiosenną zupę botwinkę, odpuśćmy sobie jednak dodatek zwierzęcej śmietany: można zdrowiej zabielić śmietaną z nerkowców lub ziaren słonecznika i dodatkowo dodać do zupy dużo koperku będącego bogatym źródłem wapnia wiążącego nadmiar szczawianów),

– krótko poddusić na patelni z czosnkiem, ziołami i odrobiną oliwy (jak szpinak lub jarmuż),

– użyć jako składnika do innych dań (omletu, zapiekanek itp.),

– upiec z nich czipsy (tak jak z listków jarmużu, przepis tutaj: [klik]

Jedzmy botwinkę na zdrowie – póki jest na nią sezon!

botwinka

10 powodów dla których warto pić zielone koktajle


zielone koktajle

 Najbardziej rozpowszechnione obecnie nałogi to te szkodzące ludzkiemu ciału jak używki (kofeina, tytoń, alkohol), fast food czy słodycze. To nie jest zbyt mądre. Jeśli wpaść w nałóg – to tylko korzystny zdrowotnie. Wtedy to się opłaca! 😉

Takim zdrowym nałogiem może być codzienna solidna porcja świeżych warzyw i owoców. Jest ona nam nawet teraz bardziej potrzebna niż naszym przodkom, ponieważ nasze pokolenie obecnie nie ma szczęścia żyć w czystym środowisku, ciesząc się sielskim spokojem. Taplamy się każdego dnia w toksycznej zupie rozmaitych związków chemicznych (które w dużej części jeszcze sto lat temu nawet nie istniały), żyjąc w wiecznym pośpiechu i w stresie. A jak wiadomo w takich warunkach zapotrzebowanie organizmu na składniki odżywcze wzrasta, a nie maleje.

Z pomocą przychodzą nam wtedy świeżo wyciskane soki warzywno-owocowe (więcej o nich dowiesz się tutaj: [klik]) oraz miksowane z zieleniną owoce czyli zielone koktajle zwane smoothies, które w XXI wieku zawojowały świat i zastąpiły tradycyjne „koktajle mleczne”, wysokoenergetyczne napoje napakowane cukrem i krowim mlekiem.

Świeżo wyciskane soki oraz zielone koktajle to prawdziwe bomby zdrowia! Uwolnione z przestrzeni międzykomórkowych substancje odżywcze stają się bowiem o wiele bardziej przyswajalne. Ze zjedzenia marchewki czy szpinaku (choćbyśmy nawet starali się je jak najdokładniej przeżuwać) nie wyciągniemy jednym słowem tyle beta-karotenu ile z wyciśnięcia ich w wyciskarce lub upłynnienia w blenderze.

Co jest lepsze: świeżo wyciskane warzywno-owocowe soki czy blendowane koktajle? (więcej…)

Tani sposób na podwyższone grządki w ogrodzie


nadstawki

Czytelnicy mnie podpytywali co robiłam w kwietniu, bo tylko jeden artykuł się pojawił na witrynie. Otóż zajęta byłam! Sporo mojej uwagi pochłania w tej chwili ogródek. A ogródek przydomowy (choćby niewielki) to niezmiernie ważna sprawa – wiadomo ile potrafią kosztować ekologiczne warzywa i owoce. Dlatego na blogu pojawiła się nowa zakładka tematyczna „Ogród bez chemii”. Ci co już uprawiają na pewno się z takiej zakładki ucieszą, a tych, co jeszcze nic nie uprawiają mam nadzieję, że zachęcę aby się do tego zabrali.

Za każdym razem gdy mówię o korzyściach wynikających ze spożywania dużych ilości warzyw i owoców (czyli silnego oparcia na nich naszej diety) zawsze znajdzie się jakaś osoba, która rzuci uwagę w stylu „ale dzisiejsze warzywa i owoce są naładowane chemią i pestycydami, lepiej ich nie jeść„. Dla takich malkontentów mam trzy dobre wiadomości.

Pierwsza jest taka, że wszelkie badania naukowe wykazujące znaczące korzyści zdrowotne ze spożywania warzyw i owoców robione były zawsze na osobach i populacjach jedzących normalne, „sklepowe” warzywa i owoce, a nie ekologiczne i organiczne. Nie dobierano jednym słowem uczestników badań specjalnie pod kątem ekologiczności jedzonych przez nich warzyw. To byli „przeciętni Kowalscy”, tacy jak ja czy ty. Swoje owoce i warzywa kupowali w warzywniaku lub markecie.

Druga wiadomość jest taka, że osobiście doświadczyłam poprawy zdrowia właśnie jedząc konwencjonalne warzywa i owoce, ponieważ do ekologicznie uprawianych nie miałam jeszcze wtedy dostępu. Od tego czasu wszelka propaganda dotycząca rzekomej szkodliwości spożywania sklepowych warzyw i owoców nie robi na mnie wrażenia. Pozostałości ewentualnych oprysków usuwałam domowym, tanim sposobem, opisałam go tutaj: http://www.akademiawitalnosci.pl/jak-szybko-i-tanio-usunac-pestycydy-z-warzyw-i-owocow/

Trzecia dobra wiadomość jest taka, że z dostępnymi na polskim rynku warzywami i owocami wcale nie jest tak źle jak głosi miejska legenda. Wiele osób nie zwróciło uwagi, że szeroko rozpowszechniana na forach i blogach w internecie „parszywa dwunastka najbardziej zanieczyszczonych pestycydami warzyw i owoców” (wywołująca panikę u wielu Polaków), tyczy się badań wykonanych na produktach dostępnych w sprzedaży w USA, ale to nie dotyczy Polski. A jak jest u nas? Sytuacja w Polsce jest dużo lepsza pod tym względem: w zasadzie jest duża szansa, że robiąc zakupy w markecie czy warzywniaku trafimy na produkt w którym nie znajdują się żadne mierzalne pozostałości środków ochrony roślin. Pisałam o tym tutaj: http://www.akademiawitalnosci.pl/dlaczego-warto-jesc-warzywa-nawet-z-marketu-zamiast-zadnych/

A jeśli chcemy mieć gwarancję całkowicie pozbawionych środków ochrony roślin warzyw i owoców, uprawianych na ziemi bogatej w mikroelementy?  I nie ufamy organicznym warzywom z marketu? I nie mamy babci na wsi? Wtedy… no cóż, trzeba zakasać rękawy i samemu wziąć się do roboty! 🙂 (więcej…)


Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress