witamina logo

Często dostaję od Was zapytania w jaki sposób przyjmować witaminę C w proszku. Robić roztwór? Brać na sucho ten proszek do buzi i szybko popijać wodą? Czy można zrobić sobie samemu w domu askorbinian gdy kupiliśmy sobie witaminę C w formie kwasu L-askorbinowego, a potem okazało się, że potrzebujemy jakiejś łagodniejszej dla naszego układu pokarmowego formy?

W dzisiejszym artykule zbiorę w całość informacje dotyczące sposobów na przyjmowanie sproszkowanej witaminy C. Oczywiście mowa będzie jedynie o doustnym jej przyjmowaniu, nie zapominając przy tym, że najlepszą formą przyjmowania witaminy C doustnie tak na co dzień jest po prostu spożywanie mnóstwa świeżych warzyw i owoców (w formie stałej lub płynnej) i tego nie zastąpi żaden suplement! 🙂

Czasem jednak w życiu pojawiają się takie sytuacje (jak np. infekcja, uraz, stres itp.), w których dowóz witaminy C pochodzącej z pokarmów nie będzie wystarczający i potrzebna jest suplementacja. Co wtedy można zrobić? Jak wykorzystać krystaliczną witaminę C?

Oto 5 sposobów jakie ja osobiście stosuję. 

1. Dodajemy witaminę C do soku.

Najpierw dla przypomnienia: płaska łyżeczka od herbaty to ok. 3 g (3000 mg) kwasu L-askorbinowego, zaś czubata to ok. 5 g (5000 mg). W naturze razem z witaminą C występuje też obecność bioflawonoidów, co poprawia wchłanialność witaminy C. Najlepsza zatem forma przyjmowania witaminy C to rozpuszczenie jej w jakimś płynie będącym źródłem bioflawonoidów jak np. sok (warzywny, owocowy lub mieszany warzywno-owocowy, najlepiej wyciśnięty na świeżo) – łączymy wtedy dwie korzyści w jednej szklance, czyli zarówno witaminę jak i poprawiające jej wchłanialność flawonoidy.

Dla dzieci dobrze sprawdza się sok słodki, np. świeżo wyciśnięty z pomarańczy: jeśli owoce są wystarczająco słodkie, to nie musimy dodatkowo dosładzać napoju – słodycz pomarańczy naturalnie zrównoważy kwaskowatość witaminy C.

soki

Przy okazji wspomnę, że mały trik jeśli chodzi o witaminę C dla dzieci zasugerował też dr Andrew Saul: rozpuść maksymalną ilość proszku witaminy C w minimalnej ilości soku, powiada, a następnie podaj dziecku witaminę (to będzie dosyć kwaśne, niestety), jednocześnie szybko dając do buzi coś bardzo słodkiego, co zniweluje niemiłe doznania smakowe i będzie stanowiło dla malucha „nagrodę” czy też taką małą „łapówkę”, jeśli wolimy to tak nazwać.  😉 

Oczywiście wszyscy wiemy, że cukier zdrowy nie jest, ale w tym przypadku mamy znaczącą przewagę korzyści nad szkodliwością i to jest w tym wszystkim najważniejsze: dziecko ma wziąć witaminę, nieważne jakiego użyjemy podstępu czy sposobu. Jak to mówią – w miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone.

2. Rozpuszczamy witaminę w wodzie lub herbatce.

A co jeśli akurat nie mamy dostępu do żadnego soku pod ręką? W przypadku braku jakiegokolwiek soku naszym płynem służącym do rozpuszczenia witaminy C może być herbatka (ziołowa, owocowa, zielona), a w ostateczności nawet zwykła woda. Herbatki przy tym mają tę przewagę, iż zawierają bioflawonoidy, a woda nie.

herbatka

Ważne jest to, aby płyn, w którym rozpuszczamy witaminę C nie był gorący. Może być w temperaturze pokojowej lub w temperaturze ciała (letni). Jeśli będzie zbyt gorący, to witamina C natychmiastowo w takich warunkach utlenia się. Możecie z ciekawości zrobić sobie ten eksperyment w domu: dodajcie witaminę C do bardzo gorącej wody i lekko zamieszajcie – utlenianie będzie  od razu widoczne w postaci uchodzących licznych bąbelków (to zjawisko nie zachodzi gdy witaminę rozpuścimy w płynie chłodnym lub letnim).

Roztwór witaminy C można ewentualnie lekko dosłodzić miodem lub poliolami (erytrytolem lub ksylitolem), można za każdym razem przygotować sobie świeżą porcję napoju w szklance, ale nie jest to konieczne. Jak sugerował bowiem dr Jaffe można sobie nawet w celach suplementacyjnych przygotować cały dzbanek czy termos takiego napoju i powoli sączyć przez cały dzień (małe i często przyjmowane ilości witaminy C wchłoną się o wiele lepiej niż ilości duże przyjmowane rzadziej). Dobrze będzie, jeśli nasz dzbanek czy butelka będzie w jak najmniejszym stopniu przepuszczać światło (witamina C w proszku jest odporna na utlenianie w stanie krystalicznym, ale gdy już jest rozpuszczona podlegać będzie utlenianiu pod wływem światła i tlenu, choć proces ten w porównaniu z działaniem wysokiej temperatury jest dużo wolniejszy).

Wracając do polioli: spożyte w dużej ilości mogą podobnie jak witamina C wywołać efekt osmotyczny (zwiążą wodę w jelitach, przy czym ksylitol robi to szybciej niż erytrytol, który jest łagodniejszy). Efekt osmotyczny brzmi bardzo uczenie, ale objawia się bardzo przyziemnie czyli biegunką. 😉 Szczególnie niska tolerancja na poliole jest u osób, które nie używały przedtem tego typu substancji słodzących lub osób ze zmianami jakościowymi i ilościowymi flory jelitowej. Dlatego picie dużych ilości „sprajta” (rozpuszczonej w wodzie witaminy C osłodzonej poliolami – smak takiego napoju przypomina „Sprite”, stąd nazwa) może skończyć się w toalecie zapewne szybciej niż gdybyśmy tego środka słodzącego nie dodali.

Z tego względu „sprajt” słodzony ksylitolem (i w mniejszym stopniu erytrytolem) nie będzie najlepszym rozwiązaniem w czasie infekcji, gdy trzeba przyjmować gramowe dawki bardzo często (nawet co kilka-kilkanaście minut). Z tego samego powodu nie jest zalecane łączenie witaminy C z poliolami kiedy musimy przyjmować witaminę co kilkanaście minut w celu dokonania kalibracji poprzedzającej ustalenie dawki potrzebnej nam do codziennej suplementacji: gdy polecimy do toalety nie będziemy pewni co wywołało efekt osmotyczny – witamina C czy środek słodzący?

3. Zamiast dosładzać – neutralizujemy kwas zasadą.

To kolejny sposób aby sprawić by roztwór witaminy C był przyjemniejszy w smaku: zamiast kwas słodzić dodamy do niego zasady by roztwór stracił swoje kwasowe pH – w całości lub częściowo.

Najprościej roztwór kwasowy możemy zneutralizować dodatkiem zasady, która powinna być w każdym domu pod ręką: wodorowęglanu sodu czyli popularna soda kuchenna. Na każdą miarkę witaminy C możemy do naszego roztworu dodać max. pół miarki sody (można i mniej jeśli lubimy, wtedy będziemy buforować kwas tylko częściowo) i ostrożnie pomieszać (reakcja jest burzliwa, uwalnia się dwutlenek węgla i powstają bąbelki – lepiej wziąć nieco większą szklankę jeśli nie chcemy by nam mikstura uciekła). Otrzymany napój przypomina w smaku zdrojową wodę mineralną (taki słonawo-kwaskowaty) i jest całkiem przyjemny do picia. 

soda

Jak pamiętamy z lekcji chemii w reakcji tego typu tworzą się substancje określane solami. Jeśli sole te stworzymy z kwasu askorbinowego będą one nosiły nazwę askorbinianów, tak więc w reakcji kwasu askorbinowego z wodorowęglanem sodu powstanie sól sodowa kwasu askorbinowego, określana jako askorbinian sodu – jest to bardzo dobrze przyswajalna forma witamina C oraz łagodna dla żołądka. Można zakupić również gotowy askorbinian w formie proszku i użyć go do sporządzania roztworu. Askorbinian sodu jest nieco słonawy w smaku (nic dziwnego, w końcu chemicznie jest to sól), o neutralnym pH i nieco mniejszej mocy w przeliczeniu na gram (zawiera w jednym gramie 889 mg witaminy C oraz 111 mg sodu).

4. Bierzemy „na sucho”.

Nic nie stoi na przeszkodzie by proszek z witaminą C spożywać na sucho popijając wodą: w tym celu potrzebne będą nam puste kapsułki (żelatynowe lub celulozowe) oraz waga jubilerska elektroniczna ważąca z dokładnością do 1 mg (koszt ok. 20 zł). Kapsułki są bardzo praktyczne gdy np. jesteśmy poza domem i nie mamy możliwości sporządzenia witaminowego napoju w formie roztworu. Jest to też opcja bardzo przydatna jeśli chodzi o podawanie witaminy C dzieciom.

kapsułki

Do jednej kapsułki w rozmiarze „00” mieści się bez problemu 1000 mg (1 gram) witaminy C w postaci kwasu L-askorbinowego. Kapsułki można napełnić ręcznie (z czym jest trochę zabawy) lub zaopatrzyć się w prostą kapsułkownicę (koszt ok. 100-120 zł), którą można nabyć online (np. na Allegro).

Samodzielne wykonanie kapsułek jest opcją dużo tańszą niż kupowanie gotowej kapsułkowanej witaminy. Policzmy: koszt 1 g witaminy w proszku to ok. 4-5 groszy, a koszt 1 pustej kapsułki to ok. 10-12 groszy, razem 14-17 groszy za każdy gram kapsułkowanej witaminy. Nie znajdziemy niczego w tej cenie w żadnym sklepie z suplementami czy aptece, ponieważ suplementy gotowe oscylują w granicach kilkudziesięciu groszy za gramową kapsułkę (płacimy również za blister, pudełeczko, ulotkę, reklamę, marketing, dystrybucję itd.), a w składzie jako bonus dostaniemy jeszcze najczęściej substancje pomocnicze (dwutlenek tytanu, stearynian magnezu itp.)

Proszek witaminy C (w dowolnej postaci – czy to jako kwas, askorbinian lub mieszanka obydwu) można przed nałożeniem do kapsułek wymieszać opcjonalnie z jakimś źródłem bioflawonoidów w celu dodatkowego zwiększenia przyswajalności, np. ze sproszkowanymi owocami (malina, porzeczka, bez czarny, róża, rokitnik, acerola, acai, camu-camu itp.). Owoce sproszkowane można kupić gotowe albo zmielić w młynku do kawy niewielką ilość suszonych jeśli takie mamy.

Czy można ominąć w ogóle kapsułki i zwyczajnie brać proszek z kwasem askorbinowym prosto do buzi szybko popijając wodą? Teoretycznie tak (niektórzy z naszych użytkowników pisali, że tak robią i to im odpowiada). Jednak spożywanie witaminy C w ten „hardcorowy” sposób może szybko spowodować uczucie ciężkości w żołądku – to nie jest moim zdaniem najlepszy sposób i nie polecałabym go mimo wszystko do codziennego stosowania.

5. Robimy domową witaminę liposomalną

Domowa wersja liposomalnej witaminy C z pewnością nie jest tej samej jakości co komercyjna (niektórzy nawet są zdania, że to wcale nie jest liposomalna), jednak jednego nie można jej odmówić: jest z pewnością skuteczna i ma wiele zalet. Gdy nie mamy ochoty na wlewanie w siebie szklanek roztworu i wolimy bardziej skoncentrowaną formę (przyjmowaną w łyżeczkach lub łyżkach), to jest to wyjście znakomite. Tak przygotowana witamina odznacza się też większą wchłanialnością.

Do jej wykonania niezbędna jest wanienka (tzw. myjka) ultradźwiękowa oraz źródło fosfolipidów czyli lecytyna (np. słonecznikowa – 100%, bez dodatków). Dokładny przepis (a nawet dwa przepisy) jak ją wykonać  podawałam tutaj [klik] – opisując jednocześnie zalety i wady domowej liposomalnej witaminy C.

Przy okazji wyjaśnię sprawę metalu ponieważ często dostaję na ten temat zapytania od czytelników: witamina C jest kwasem i dlatego musimy zadbać o to, by zarówno wanienka jak i łyżeczka do mieszania nie były z metalu (np. aluminium) reagującego z kwasami. Natomiast większość wanienek jak i łyżeczek wykonuje się dzisiaj ze stali nierdzewnej. Stal nie jest metalem – jest stopem. Jest w związku z tym odporna na działanie kwasów. Wanienka posiadająca wnętrze ze stali oraz łyżeczka ze stali nierdzewnej są więc jak najbardziej odpowiednie jako nasz ekwipunek.

Oto 5 sposobów na przyjmowanie witaminy C w proszku. Jeśli znacie inne (szczególnie sposoby przemycania witaminy C dzieciom) – podzielcie się proszę w komentarzach. 

Odnośnie dawkowania (ilość, częstotliwość) witaminy C i ogólnych zasad stosowania doustnego, to informacje na ten temat znajdują się w tym artykule: [klik].

Najczęściej zadawane pytania na temat witaminy C znajdują się zaś tutaj: [klik].

Warto też zapoznać się z obalającym wiele mitów materiałem opracowanym przez lekarza, Freda Klennera, który wszelkie choroby wirusowe i bakteryjne z powodzeniem leczył dużymi dawkami witaminy C: http://www.akademiawitalnosci.pl/raport-klennera-czyli-czego-prawie-nikt-nie-wie-o-witaminie-c/