gerson icon

Spośród wszystkich ortomolekularnych protokołów leczniczych ten jest niezaprzeczalnie uważany za protokół będący absolutnym numerem jeden. Nie polega on jednak tym razem głównie na łykaniu suplementów (choć i one mają tutaj pewną swoją rolę, ale są tylko dodatkiem). Ta terapia bardziej przypomina terapię dr Ruth Harell, czyli oparta jest przede wszystkim na superodżywianiu, a do tego dochodzi jeszcze superoczyszczanie. Wymaga to zatem więcej pracy i poświęcenia większej ilości uwagi swojemu ciału niż tylko łatwe sięgnięcie po pigułkę. Wymaga przyjęcia pewnej filozofii, która (jeśli szkody nie są już nieodwracalne) doskonale  działa – ponieważ jest zgodna z prawami natury. Mowa o terapii holistycznej opracowanej przez lekarza, doktora Maxa Gersona (1881-1959) w latach 30-tych ubiegłego wieku, znanej jako terapia Gersona. Powszechnie kojarzonej jako terapia antynowotworowa, choć w zasadzie nie ma choroby (nabytej, cywilizacyjnej), z którą nie potrafiłaby się uporać. Wszystko zaczęło się od tego, że dr Gerson sam cierpiał na potworne migreny z którymi medycyna nie umiała sobie poradzić. On, lekarz, musiał leczyć się sam! I zrobił to – odkrył, że kiedy spożywa dietę składającą się tylko i wyłącznie ze świeżych warzyw i owoców, to objawy migreny ustępują. To jednak nie tyle zasługa samej w sobie terapii jako takiej, a zaktywizowanych dzięki niej sił obronnych organizmu.

Na czym polegają założenia terapii Gersona? Ogólnie rzecz biorąc na skorzystaniu właśnie z owych samouzdrawiających sił ludzkiego organizmu, które każdy z nas posiada – otrzymał je od natury w prezencie przy narodzeniu. To nie terapia „leczy”, tylko terapia pozwala ciału powrócić do równowagi siłami natury. Zamiast „walczyć” z chorobą atakując jej symptomy – staramy się poprzez usunięcie tego, co szkodliwe (rozmaite  toksyny) i zastąpienie tym, co dla zdrowia potrzebne (substancje odżywcze) – przywrócić w ustroju homeostazę (równowagę) oraz nakierować nasz system odpornościowy, by sam wykonał robotę do której został stworzony, czyli rozprawił się z chorobą. Wtedy symptomy znikają – powraca stan zdrowia.

gersonBardzo ważny jest tutaj zatem nie tylko nacisk na doskonałe odżywienie tkanek ogromną ilością substancji pokarmowych, ale i usuwanie zalegających w tkankach (czasem całymi latami) trucizn pobranych ze środowiska wraz z powietrzem, wodą i pożywieniem. Dlatego pośród wszystkich terapii o charakterze ortomolekularnym, terapia dra Gersona jest jedyna w swoim rodzaju jak również najbardziej skuteczna przy wszelkiego typu schorzeniach cywilizacyjnych. I to czasem bardziej niż tylko samo faszerowanie się megadawkami witamin podawanymi doustnie lub dożylnie. Terapia Gersona to styl życia (oraz bycia i myślenia), a nie tylko doraźne podanie suplementu. Nie ma bowiem takiego suplementu na tej ziemi, który mógłby zastąpić żywy, świeży pokarm. Nawet najlepsza multiwitamina go nie zastąpi. Nie ma też terapii, która tak wspaniałe łączyłaby dwa bieguny: detoksykację i regenerację.

Dr Gerson był zdania, że przyczyną wszystkich nabytych chorób jest toksemia połączona z niedoborami. Większość terapii ortomolekularnych skupia się na tym drugim, podczas gdy dr Gerson zauważył, iż ten pierwszy czynnik jest równie ważny (jak nie ważniejszy!) niż ten drugi. To tak jakbyś chciał pobudować dom na bagnach: możesz to zrobić, ale zamiast pięknej murowanej kamienicy możesz na takim terenie jedynie sklecić lekką, nędzną budkę z desek, ponadto niewykluczone, że za jakiś czas zacznie się to zapadać i tonąć. Dużo lepszym pomysłem jest oczyścić najpierw teren z nadmiaru wody poprzez drenaż, wzmocnić następnie teren nową dobrą ziemią i wtedy budować nowy, solidny dom. Na tym właśnie polega terapia Gersona: budowanie solidnego zdrowia na odpowiednio oczyszczonym i wyposażonym w potrzebne surowce (dla ciała) i narzędzia (dla umysłu) terenie.

Całkowita zmiana pojęć, prawda? Nie „walczymy z chorobą”, tylko budujemy zdrowie. Gdy już je zbudujemy, to na chorobę nie będzie miejsca, bowiem obydwa zjawiska nie mogą istnieć równocześnie. Jeśli ktoś ma ponadto kilka równocześnie występujących dolegliwości, to niech wie, że ciało dzięki tej terapii leczyć będzie siebie (ciebie) kompleksowo. Nie leczy ono pojedynczych rzeczy, ponieważ jest całością, jako całość działa i jako całość będzie powracać do równowagi zwanej zdrowiem.

Najdłużej żyjącą osobą poddaną terapii doktora Gersona jest jego córka, Charlotte Gerson, która w czasie drugiej wojny światowej mając 12 lat zachorowała na gruźlicę kości, co w tamtych czasach równało się wyrokowi śmierci. Jej ojciec wyleczył ją swoją metodą i dziś Charlotte w wieku 93 lat nadal żyje w dobrym zdrowiu i jasności umysłu, prowadząc Instytut Gersona, organizację pozarządową zajmującą się szerzeniem edukacji na temat terapii doktora Gersona. Rozważając skuteczność danej terapii zawsze warto pamiętać jedno zdanie, ważniejsze niż nawet tysiące badań naukowych: po owocach ich poznacie.

Detoksykacja

Detoksykacja jest w terapii Gersona fundamentem i jednocześnie najbardziej kontrowersyjną częścią terapii, ponieważ polega na lewatywach robionych z użyciem wywaru z organicznej kawy.

Dr Gerson wychodził z założenia, że kawa jest wspaniałą rośliną, ale ludzie ją przyjmują niewłaściwym końcem ciała 😉 Dostarczona  w postaci lewatywy kawa wspomaga wątrobę w odtruwaniu: kofeina oraz diterpeny o nazwie kafestol i kafeol zawarte w kawie kilkusetkrotnie zwiększają  aktywność wątrobowego enzymu detoksykacyjnego,  S-transferazy glutationowej. Nie można osiągnąć tego samego efektu po prostu pijąc kawę, ponieważ w procesie trawienia substancja czynna zostaje rozłożona, przez co stymulacja wątroby może być możliwa tylko jeśli dostarczymy substancję… z tej drugiej strony, czyli „od południa”, a nie „od północy”. Lewatywy z kawy były aż do roku 1970 wymienione jako procedura lecznicza w „Merck Manual” (podręcznik diagnostyki i terapii będący „biblią” dla lekarzy medycyny akademickiej), potem z  niewyjaśnionych powodów stamtąd zniknęły. A szkoda, bo lewatywa jako taka była stosowana przez naszych przodków od niepamiętnych czasów.

enemaWarto wiedzieć, że dostępna w sklepach kawa pita codziennie (a nawet parę razy dziennie) przez miliony ludzi jest przesiąknięta pestycydami: wielkie plantacje kawy pracujące na potrzeby międzynarodowych korporacji mają za zadanie wyprodukować jak najwięcej kawy przy jak najmniejszych kosztach i jak najmniejszych stratach spowodowanych ewentualną inwazją szkodników, stąd też konieczność stosowania silnej chemii przy uprawie. Dlatego tak ważne jest, aby w terapii Gersona stosować do lewatyw wywar tylko z kawy uprawianej ekologicznie. 

coffee beansA tak na marginesie: internetowa telewizja pokazała ongiś jednego pana co namawiał gorąco na spożywanie produktów odzwierzęcych, które jak przekonywał są ponoć chemicznie bezpieczne (czyżby żywiec rzeźny był tuczony całkowicie ekologiczną, pozbawioną wszelkich toksyn środowiskowych paszą, bo nic o tym nie wiem? Kilogram takiego mięsa musiałby kosztować fortunę!), przestrzegając jednocześnie przed „warzywami pełnymi chemii”, a może tak dla równowagi gadający panowie z telewizji powinni choć raz pogadać o codziennie pitej przez miliony ludzi kawie pełnej chemii? 😉

Dlaczego lewatywy z kawy? Ponieważ dostarczona tą drogą otwiera przewody żółciowe, co pozwala wątrobie się oczyścić z zalegających toksyn. Na stan wątroby, jej oczyszczenie i regenerację dr Gerson zwracał szczególną uwagę. Wątroba jest tak niezmiernie ważna dla naszego zdrowia, że dobra Matka Natura zatroszczyła się o to, by była ona jedynym organem w naszym ciele, który jest w stanie sam się regenerować! Jedyny narząd, który nawet w przypadku dużego wyniszczenia może odzyskać całkowitą sprawność to właśnie wątroba, którą sobie niszczymy takimi czynnikami jak zła dieta, leki, alkohol czy używki. Wątroba odgrywa też kluczową rolę w nowotworzeniu, ponieważ inicjuje kancerogenezę, a jednocześnie ją neutralizuje.

Detoksykacja jest zatem ważna przy wszystkich chorobach, ale szczególnie przy tych nowotworowych. Dostarczanie bowiem olbrzymich ilości składników odżywczych do organizmu powoduje uruchomienie procesów ozdrowieńczych, zaś szybki rozpad guza może zatruć z powrotem ustrój. Wątroba będąca w kiepskim stanie może nie nadążyć z usuwaniem toksycznych metabolitów powstałych po rozpadzie guza, stąd też lewatywy w tym wypadku są niezbędne, aby sprawniej i szybciej pozbyć się trucizn, odciążyć wątrobę i nie dopuścić do jakiegoś nieszczęścia (np. śpiączki wątrobowej). Nie sposób mówić o terapii Gersona z pominięciem lewatyw jednym słowem.

Oprócz detoksykacji lewatywami w programie Gersona zwraca się baczną uwagę na niedostarczanie już więcej niepotrzebnych trucizn środowiskowych do organizmu. Należy wyrzucić z domu i zastąpić produktami naturalnymi wszystkie chemiczne kosmetyki i domową chemię, zaleca się też zrobić porządek w jamie ustnej i usunąć z niej metale (szczególnie plomby amalgamatowe zawierające związki rtęci).

Regeneracja

Z kolei regeneracja w terapii Gersona polega jak już wiemy na tzw. superodżywianiu, w szczególności na spożywaniu codziennie dużej ilości soków wyciskanych na świeżo z marchwi, jabłek oraz zielonych części roślin – nawet do 13 szklanek dziennie, czyli szklanka soku co godzina w poważnych przypadkach, co stanowi równowartość ok. 7, 5 kg surowca. Gdybyśmy to chcieli zjeść żując, to byłoby to fizycznie niemożliwe. W soku jest jednak możliwe jak najbardziej i o to tutaj chodzi! Czyli można powiedzieć naturalna suplementacja – bomba multiwitaminowa dostarczana w równych odstępach czasu w ciągu dnia. Ponieważ sok świeżo wyciśnięty np. z  marchewki nie posiada hamującego wchałnianie substancji odżywczych błonnika – wszystkie substancje odżywcze trafiają w ciągu zaledwie kilkunastu minut do krwiobiegu, dostarczając zbawczych witamin, minerałów i enzymów. Soków przy tym nie wlewa się do żołądka jednym haustem, lecz „przeżuwa”, dokładnie mieszając ze śliną.

sok z marchewkiDo tego dochodzą trzy normalne posiłki czyli śniadanie, obiad i kolacja (część posiłków jest na ciepło, a część na surowo) oparte wyłącznie na naturalnych (najlepiej ekologicznie uprawianych) owocach i warzywach, owsiance na śniadanie i dopuszczalnej kromce bezsolnego chleba żytniego na zakwasie (ale tylko wtedy gdy pacjent już zjadł swoje warzywa, a nie zamiast) – jedzenia jest tyle, aby nikt nie chodził głodny, ale nie wolno się przejadać.

Obróbka termiczna to duszenie (bez tłuszczu, w małej ilości wody i na jak najniższym ogniu), gotowanie na małym ogniu, pieczenie (bez tłuszczu) lub gotowanie na parze. Wszystkie produkty muszą być świeże (nie puszkowane, wędzone, marynowane, w proszku czy inaczej ludzką ręką konserwowane).W kuchni można używać naczyń stalowych, ceramicznych, szklanych, natomiast nie używa się aluminiowych ani teflonowych.

Dowóz kaloryczny oraz dowóz protein jest w terapii Gersona nieco niższy niż normalnie zalecany. Ma to swoje uzasadnienie. To, co doktor Gerson odkrył empirycznie w latach 40-tych zostało również potwierdzone najnowszymi badaniami: profesor Luigi Fontana z Uniwersytetu Waszyngtona w St. Louis opublikował trzy lata temu badania, które wskazują, iż redukcja spożycia kalorii i ograniczenie spożycia protein obniżają poziom insulinopodobnego czynnika wzrostu (IGF-1). Substancja ta jest czynnikiem wysokiego ryzyka dla raka (m.in. prostaty, piersi, układu pokarmowego) jak również skraca życie. Dogadzanie sobie przez długie lata tłuszczem, mięsem, nabiałem i słodyczami ma taki właśnie efekt na organizm. Piąty z siedmiu grzechów głównych. W wydaniu nowoczesnym częstokroć występujący dodatkowo w połączeniu z siódmym. Niestety tak to wygląda – nasi przodkowie i bez badań naukowych wiedzieli o tym tysiące lat temu, a współcześnie badacze i lekarze również to potwierdzają: trzeba jeść by żyć, a nie żyć by jeść. Za złamanie tej zasady natura każe płacić słoną cenę. Nie od razu, ale po jakimś czasie.

Płyny

Wszyscy słyszymy codziennie „pijcie wodę, pijcie dużo wody”, prawda? Dr Gerson wolał podawać pacjentom „wodę do jedzenia” (w postaci warzyw i owoców), a nie do picia. Czyli dużo świeżych owoców i jarzyn a także wyciskane z nich na świeżo soki. Do picia oprócz świeżo wyciskanych warzywnych soków stosuje się w terapii Gersona wcale nie wodę, a herbatki ziołowe (np. mięta, rumianek, lipa, pau d’arco, Essiac, kwiat pomarańczy itd.). Pomiędzy sokami, zupą Hipokratesa, świeżymi owocami i herbatkami ziołowymi nie wiedzieć kiedy spożywamy i tak ok. 3-4 litrów płynów. Nie stosuje się kawy ani żadnego rodzaju herbaty jak również żadnego rodzaju alkoholu. 

Jest jeszcze inny powód: pacjenci z chorobami przewlekłymi wytwarzają zazwyczaj zbyt mało soków trawiennych. Picie wody rozrzedza je jeszcze bardziej. Dr Gerson zauważył, że pacjenci pijąc wodę cierpieli na więcej wzdęć i gazów, zaś kiedy pili zamiast wody herbatkę z mięty pobudzającą procesy trawienne, to pomagała im ona pozbyć się gazów i innych zaburzeń jelitowo-żołądkowych.

Soki warzywne wyciskane są tuż przed spożyciem i podawane natychmiast, używa się do tego w Klinikach Gersona tradycyjnej, skonstruowanej kilkadziesiąt temu wyciskarki hydraulicznej Norwalk, która najpierw surowiec miażdży, a potem zgniatając go wyciska z przestrzeni międzykomórkowych soki. W warunkach współczesnych można użyć wyciskarki (najlepiej bardzo wydajnej, dwuślimakowej), wolnoobrotowej, bez aluminium.  Nie jest zalecane używanie sokowirówek, które działają na kompletnie innej zasadzie (tną surowiec zamiast go miażdżyć) i nie produkują  w związku z tym soków posiadających własności lecznicze. Soki z sokowirówki nadają się zatem jedynie do celów profilaktycznych.

Tłuszcze

Nie używa się ani żadnych produktów odzwierzęcych, ani soli, ani cukru (z wyjątkiem niewielkich ilości miodu i sucanatu czyli surowego cukru trzcinowego), ani tłuszczu – z wyjątkiem niewielkich ilości nierafinowanego i bardzo świeżego oleju lnianego tłoczonego z nasion ekologicznych. W swojej długoletniej praktyce dr Gerson przekonał się, że olej lniany jest to jedyny tłuszcz, który nie „karmi raka”. Dodanie do diety pacjenta innych tłuszczów wiązało się zawsze ze wznową i nowymi ogniskami choroby.  Olej lniany okazał się jedynym tłuszczem, który tego nie robił! Wiedziała o tym również dr Johanna Budwig, niemiecka badaczka kilkukrotnie nominowana do Nagrody Nobla za swe odkrycia w badaniach nad tłuszczami, która pracowała swoją wersję leczniczej diety, tam również podobnie jak u Gersona jedynym źródłem tłuszczu jest właśnie świeżo tłoczony, nieoczyszczony olej lniany. Warto go nawet i w ramach profilaktyki na stałe włączyć do swojego menu!

olej lnianyA tak na marginesie: jeśli ktoś wam powie, że „rak się nie żywi tłuszczem” (najczęściej po to by usprawiedliwić swoją dietę opartą na tłuszczu, jajach, serach i mięsie), to wiedzcie, że mija się z prawdą: żywi się, i to jak się żywi! Wręcz koncertowo się żywi. Dr Gerson dość długo szukał metodą prób i błędów takiego tłuszczu, który nie powoduje szkód (nawrotów). Nie okazał się nim żaden roślinny olej, ani masło czy inne źródło zwierzęcego tłuszczu (jaja, śmietana itd.), ani nawet oliwa, jakże poważana w krajach śródziemnomorskich.

Więc nie tylko cukier (ten rafinowany, nie ten naturalnie występujący w przyrodzie) stanowi problem w nowotworzeniu. Może nim być również tłuszcz – o ile nie będzie nim świeży olej lniany. Dr Gerson stosował u pacjentów 2 łyżki stołowe dziennie (jedna do obiadu, druga do kolacji), po czym zmniejszał ilość po czterech tygodniach kuracji do jednej łyżki stołowej dziennie. Oczywiście tylko na zimno (nie wolno np. polać nim gorących pieczonych ziemniaków, należy poczekać aż ostygną do temperatury zdatnej do spożycia).

Potas i sód

Dr Gerson wychodził z założenia, że jednym z głównych winowajców naszych chorób jest zbyt wysoka konsumpcja sodu, przez co tkanki nasze jadą na debecie potasu (te dwa pierwiastki to jak wiadomo antagoniści). Ludzie żywiący się na co dzień pokarmami odzwierzęcymi czy zbożowymi zjadają olbrzymie ilości sodu. Mięso bez soli jest mdlące i nie smakuje, jajko też nie, ani makaron czy gotowany ryż, a nie mówiąc o chlebie bez soli. Sporo soli jest też w żółtych serach, wędlinach, przekąskach i ogólnie wszystkich przemysłowo (a nawet domowo) przetworzonych produktach.

Tradycyjnie menu przeciętnego człowieka wygląda tak: na śniadanie jaja, wędlina albo ser, na obiad zupa na mięsie, na drugie znowu mięso albo makaron, na kolację znowu wędlina, ser, jaja, ryba albo mięso. Warzywa jako symboliczny dodatek (jak wynika ze statystyk tylko 30% dorosłych spożywa zalecane pięć porcji warzyw i owoców dziennie). Do tego kupa pozbawionego jakichkolwiek wartości odżywczych innych produktów, np. cukru (słodyczy, lodów itd.), gazowanych napojów, słodzonych nabiałów czy „owocowych” pseudosoczków. Jednym słowem dieta współczesnego człowieka to fura dodanego tłuszczu, soli i cukru (wszystkie trzy bardzo uzależniają nasze kubki smakowe), za mało potasu, a za dużo sodu. Za dużo kalorii nie posiadających w sobie wymaganych przez organizm do prawidłowego funkcjonowania substancji odżywczych. Za dużo też białka, podczas gdy nasz organizm nie ma niewyczerpanych zasobów enzymów trawiących białka, to nie jest studnia bez dna, niestety!

Sodu dodanego w postaci soli nie stosuje się, albowiem warzywa już same w sobie mają wystarczającą ilość sodu. Natomiast intensywnie podaje się potas pod postacią ziemniaków (wraz ze skórką), pomidorów, świeżych, suszonych i duszonych owoców, zupy Hipokratesa itd. Warzyw generalnie nie obiera się (np. do zupy), lecz dokładnie je szoruje. Tuż pod skórką jest bowiem najwięcej składników mineralnych.

Suplementy

W zależności od sytuacji stosuje się też w terapii Gersona suplementację. Najczęściej stosowanymi suplementami są: potas (mieszanka octanu, glukonianu i monofosoforanu potasu), jod (płyn Lugola), koenzym Q10, enzymy (żołądkowe, jelitowe i trzustkowe) w postaci preparatów Acidol, Wobe-Mugos i Megazyme Forte, niacyna (witamina B3), naturalny wyciąg z tarczycy, amigdalina, witamina B12 (i/lub wyciąg z surowej wątroby), olej rycynowy, czasami drożdże piwne.

Psychologiczne aspekty terapii Gersona

Jest takie powiedzenie: jak pacjent bardzo chce być zdrowy to i nowoczesna medycyna jest bezsilna 😉

Każdy powinien sam rozważyć we własnym sumieniu tę kwestię: jak bardzo chcę być zdrowy? Należy zadać sobie przede wszystkim jedno bardzo ważne i podstawowe pytanie: co jestem w stanie zrobić dla siebie aby wyzdrowieć? Jeśli odpowiedź brzmi: „wszystko!”, to znaczy, że możesz śmiało w to wchodzić – ta terapia jest dla Ciebie (rzecz jasna jeśli nie masz medycznych przeciwwskazań jak np. stany po przeszczepach narządów, bycie dializowanym, wykonana ileostomia itp.).

Zdrowie to coś więcej niż brak symptomów. Dolegliwości fizyczne stanowią zaś tylko jeden element problemów zdrowotnych. Negatywne emocje takie jak strach czy złość pogłębiają chorobę, a ciało staje się jeszcze bardziej zmęczone i wyniszczone. Bowiem każda myśl (czy to pozytywna czy też negatywna) produkowana przez nasz umysł powoduje całą kaskadę zdarzeń biochemicznych w naszym ustroju. Ma to odbicie w naszej odporności: wzrasta ona gdy jesteśmy zdeterminowani  i pełni pozytywnych uczuć, a słabnie gdy jesteśmy przygnębieni, zastraszeni i bezradni. Tak jak napisał Platon 2400 lat temu: nie można leczyć ciała, jeżeli nie leczy się duszy. W książce napisanej przez Charlotte Gerson (o tym za chwilę) znaleźć można opis prostych technik pozwalających poprawić stan psychiczny pacjenta: regularne powtarzanie afirmacji (pamiętajmy, że ciało wierzy we wszystko to, co usłyszy od umysłu), proste techniki relaksacyjne i medytacyjne, wizualizacja itp.

Jak wiadomo nawet najzdrowsze pożywienie i najdroższe suplementy nie będą przynosić spodziewanych efektów jeśli nie będziemy przekonani o tym, że to co robimy jest słuszne. Na szczęście terapia Gersona w większości przypadków pozwala widzieć pewne pierwsze efekty stosunkowo szybko, co podnosi pacjentów na duchu i przekonuje ich o słuszności wybranej drogi, choć czasem znoszenie kolejnych kryzysów ozdrowieńczych bywa dla nich trudne i to nie tylko w aspekcie fizycznym. W tym sensie terapia Gersona jest nieco podobna do postu Daniela dr Ewy Dąbrowskiej: wraz z mijającym czasem mogą się pojawić nie tylko oznaki oczyszczania fizycznego, ale i też psychicznego (zmienne nastroje, powracające stare wspomnienia, długo tłumione emocje itp.). Należy o tym wiedzieć i być na to przygotowanym.

Dostosowanie terapii do różnych potrzeb

Jako się rzekło terapia Gersona może znaleźć zastosowanie w najrozmaitszych stanach chorobowych. Dzieje się tak dlatego, że terapia polega na przywróceniu prawidłowej pracy układów (przede wszystkim odpornościowego, enzymatycznego i wewnątrzwydzielniczego) oraz narządów i na pobudzeniu naturalnych mechanizmów obronnych organizmu, w jakie każdy z nas jest wyposażony. Gdy organizm jest czysty i dysponuje wystarczającą ilością substancji odżywczych – zaczynają dziać się prawdziwe cuda, oczywiście zakładając, że wcześniej nie doszło jeszcze do nieodwracalnych zniszczeń.

Terapia Gersona może być stosowana w postaci odpowiednio zmodyfikowanej w zależności od potrzeb i stanu chorego. Ilość soków, lewatyw i suplementów jest różna dla pacjentów nowotworowych i nienowotworowych. Dla nowotworowych protokół  ulega ponadto modyfikacjom w zależności od tego czy już przeszli chemioterapię czy też nigdy nie byli jej poddawani.

Po zakończeniu terapii wprowadza się powoli niewielkie ilości naturalnego nabiału (biały jogurt, odtłuszczony twaróg robiony w domu z surowego mleka prosto od krowy, niewielkie ilości bardzo świeżego masła). Chcąc zachować zdrowie należy (podobnie jak w przypadku metody dr Dąbrowskiej) pozostać wiernym zasadom gersonowskim już do końca życia. Nie jest to metoda „zacisnąć zęby, jakoś przetrwać a potem już można żyć jak wcześniej”. Powrót do dawnych zwyczajów żywieniowych będzie skutkował niestety nawrotem chorób.

W jednym z wywiadów Howard Strauss, syn Charlotte Gerson pomagający jej w prowadzeniu instytutu wyraził się w ten sposób: można kogoś wyciągnąć z choroby raz i nawet nie zabiera to nam dużo czasu, jednak czasem ludzie są nieostrożni i powracają do starych nawyków, po czym wracają do nas po paru latach, więc wyciągamy ich z choroby drugi raz, co jest tym razem jednak znacznie cięższe i trwa znacznie dłużej, ale jakoś z trudem udaje nam się. Natomiast nigdy jeszcze nie udało nam się nikogo wyciągnąć z choroby po raz trzeci. Nie wiemy dlaczego tak się dzieje i jakie stoją za tym mechanizmy, ale tak właśnie jest.

Dlatego warto pamiętać, że jeśli chcesz wyjść z choroby i żyć długo i zdrowo (niektórzy pacjenci gersonowscy po wyzdrowieniu żyją dalej po kilkadziesiąt lat, choć według lekarzy mieli w ciągu tygodni lub miesięcy umrzeć) to nie wolno ci pogrywać w kulki z Matką Naturą – nie masz już powrotu do toksycznego stylu życia, który cię do choroby doprowadził. Zasady gersonowskie należy stosować już na zawsze. Nie ze strachu przed chorobą, tylko z miłości do życia i samego siebie.

Oto problemy zdrowotne pokonane za pomocą terapii Gersona:

1. Trądzik

2. Uzależnienia

3. AIDS

4. Alergie (również skórne)

5. Anemia

6. Zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa

7. Artretyzm

8. Astma

9. Nowotwory (również czwarte stadium) i białaczki

10. Drożdżyca

11. Uczulenie na środki chemiczne

12. Zespół przewlekłego zmęczenia

13. Zaparcia

14. Choroba Leśniowskiego-Crohna

15. Zespół Cushinga

16. Depresja i ataki paniki

17. Cukrzyca

18. Rozedma płuc

19. Gruczolistość śródmaciczna

20. Epilepsja

21. Mięsak macicy

22. Fibromialgia

23. Opryszczka narządów płciowych

24. Hemoroidy

25. Zapalenie wątroby

26. Nadciśnienie tętnicze

27. Nadpobudliwość

28. Hipoglikemia / Hiperglikemia

29. Osłabiona odporność

30. Bezpłodność

31. Pasożyty jelitowe

32. Choroby nerek

33. Marskość wątroby

34. Borelioza

35. Toczeń rumieniowaty

36. Zwyrodnienie plamki żółtej

37. Migrena

38. Mononukleoza

39. Stwardnienie rozsiane

40. Otyłość

41. Histoplazmoza oczna

42. Zapalenie szpiku

43. Osteoporoza

44. Zapalenie żył

45. Zespół napięcia przedmiesiączkowego

46. Łuszczyca

47. Półpasiec

48. Udar

49. Gruźlica

50. Wrzodziejące zapalenie jelita grubego

W przypadku niektórych chorób (np. stwardnienie zanikowe boczne) dojście do zdrowia może zająć więcej czasu lub zakończyć się jedynie wyraźną poprawą zamiast powrotem do pełni zdrowia. Jest to kwestia indywidualna. Również pacjenci leczeni długi czas sterydami nie poddają się łatwo terapiom ortomolekularnym (w  tym terapii Gersona), o czym wiedział już dr Klenner (patrz jego protokół na SM).

Osobom zainteresowanym polecam książkę bardzo kompleksowo i szczegółowo opisującą wszystkie aspekty terapii Gersona: „Cud terapii Gersona” autorzy Charlotte Gerson (córka pana doktora, która jest kontynuatorką jego dzieła) oraz dr Morton Walker. W książce znajdują się też przepisy kulinarne i wiele cennych porad zarówno dla chorych na raka jak i na inne przewlekłe i nieuleczalne środkami konwencjonalnej medycyny choroby.

cud-terapii-gersona– wersja drukowana książki: kliknij tutaj

– wersja elektroniczna (e-book): kliknij tutaj

Można stosować terapię Gersona w domu według instrukcji zawartej w książce. Można też zacząć terapię w Klinice Gersona (najbliższa znajduje się na Węgrzech), a potem kontynuować samemu w domu. Wyżej wspomniana książka będzie bardzo pomocna też i tym, którzy chcieliby wdrożyć zasady gersonowskiego stylu życia w celu profilaktycznym.

Pamiętaj, że zawsze masz wybór! 🙂

 

Pomocne linki:

1. Strona Instytutu Gersona: http://gerson.org/gerpress/

2. Witryna terapii Gersona po polsku: http://terapiagersona.com.pl/

3. Terapia Gersona w domu, blog ozdrowieńca, Grzegorza: http://leczenieraka.blogspot.com/2009/01/terapia-dr-gersona-w-warunkach-domowych.html

4. Film do obejrzenia (nr 7 na liście), „Cud terapii Gersona”: http://www.akademiawitalnosci.pl/filmy/