Jesteś tu pierwszy raz i nie wiesz od czego zacząć? Kliknij Tutaj
starzenie się a niedobory
wylecz się sam recenzja
dieta skrobiowa
dieta kempnera
zatruty organizm

Domowy spray antykleszczowy


Dzisiaj obiecany jakiś czas temu  przepis na domowy spray antykleszczowy. Gdy tylko bowiem przyświeciło słoneczko i zaćwierkały ptaszki – chce nam się na świeże powietrze! I wszystko fajnie, ale co robić gdy zewsząd dochodzą nas głosy o niebezpiecznych kleszczach czyhających na nas w plenerze?

Najprościej iść do sklepu i zakupić jakiś chemiczny środek odstraszający kleszcze (najczęściej będzie zawierał on N,N-Dietylo-m-toluamid czyli DEET, skuteczny, choć niestety kontrowersyjny składnik). Oczywiście producenci środków opartych na DEET zapewniają nas, że tylko i wyłącznie chemiczne środki ochronią nas przed kleszczami. Czy to prawda – któż to wie. Faktem jest, że badając skuteczność środków odstraszających kleszcze, to właśnie DEET jest dla naukowców „złotym standardem” i to do niego porównują wszystko inne.

Niewykluczone jednak, że jak w każdym przypadku, tak i tutaj – natura potrafi sama o siebie zadbać. Otóż naukowcy badali tę sprawę i okazało się, że kleszcze nie znoszą pewnych zapachów!

Stworzenia te są ślepe i głuche, natomiast mają doskonały zmysł węchu. Pewne zapachy lubią i do nich lgną (jak np. zapach potu), a pewnych nie znoszą i od nich uciekają. I właśnie dlatego naukowcy tę sprawę zaczęli badać, by znaleźć odpowiedź na pytanie: jakich zapachów nie znoszą kleszcze?  (więcej…)

Kawa: instrukcja obsługi


Czy zauważyliście jak sprzeczne i niespójne informacje napływają ciągle do nas odnośnie kawy?

W jednym roku kawa chroni przed rakiem i mnóstwem innych chorób, by w następnym roku zwiększać ryzyko raka i wielu chorób. Kawa jest dobra, kawa jest zła. Kawa pomaga, kawa szkodzi. Pijcie kawę, nie pijcie kawy (a przynajmniej ograniczajcie). Z łatwością można znaleźć w internecie informacje zarówno typu „10 powodów dla których warto pić kawę” jak i typu „10 powodów, dla których warto zrezygnować z kawy”!

To jaka jest w końcu prawda? Co robić? Jak połapać się w tym chaosie informacyjnym? Często otrzymuję od czytelników pytania na ten temat: czy picie kawy służy zdrowiu czy też lepiej odrzucić wszelkie używki zawierające kofeinę, ale wtedy co z herbatą albo yerba mate? A co z kakao i czekoladą? Czy to są w końcu pokarmy zdrowe czy nie? A jeśli tak, to jak je spożywać i kiedy?

Większość ludzi przyjmuje w stosunku do picia kawy dobrze znaną strategię „wszystko byle z umiarem”, ale czy jest to strategia słuszna? Owszem, kofeina jest stymulantem, zatem z pewnością wymaga umiaru: wszyscy wiedzą, że tak naprawdę kofeina jest trucizną (gdy przyjęta w dużych dawkach).

Ale nie wszyscy wiedzą (bo też i niewiele się o tym mówi), że oprócz umiaru kofeina wymaga jeszcze czegoś dodatkowo: sprytu i wiedzy!

Posiłkując się dostępnymi na dzień dzisiejszy badaniami naukowymi jak również bazując na doświadczeniach własnych – specjalnie dla Was stworzyłam opracowanie „Kawa: instrukcja obsługi” czyli praktyczne kompendium wiedzy na temat tej popularnej używki.

 

 

Co zyskacie czytając moje opracowanie?

Po zaznajomieniu się z treścią książki każdy czytelnik zostanie ekspertem w temacie wszelkich darów natury zawierających kofeinę (głównie kawy) i dowie się w jaki sposób sprytnie i mądrze korzystać z ich dobrodziejstw, maksymalizując wypływające z nich korzyści.

  W dobie wielu sprzecznych ze sobą informacji warto tę wiedzę posiadać, w przeciwnym razie to nie my przechytrzymy kofeinę, lecz ona nas. I nie chodzi tutaj jedynie o fizyczne uzależnienie. Z książki dowiecie się dlaczego!

Dla kogo jest ten e-book? Dla wszystkich: zarówno dla zatwardziałych kawoszy jak i dla tych, którzy po kawę sięgają okazjonalnie albo nawet zupełnie z niej zrezygnowali.

Opracowanie „Kawa: instrukcja obsługi” w formie e-booka (książki elektronicznej) zawiera osiem rozdziałów, 40 stron konkretnej wiedzy gotowej do praktycznego zastosowania – bez zbędnych informacji na temat na przykład metod uprawy kawy albo tego gdzie ona rośnie, bo tak naprawdę… kogo to obchodzi? 😉

Tu jest sam konkret – żadnych zbędnych i nudnych informacji, które można znaleźć gdziekolwiek w internecie!

Oto spis treści:

ROZDZIAŁ 1. Kawa: nasz codzienny budzik …………………………………….. 1
ROZDZIAŁ 2. Kawa: nasz przyjaciel ………………………………………………… 5
ROZDZIAŁ 3. Kawa: nasz wróg ……………………………………………………….. 11
ROZDZIAŁ 4. Co się dzieje z naszym ciałem? ……………………………………. 15
ROZDZIAŁ 5. Houston, mamy problem! …………………………………………… 18
ROZDZIAŁ 6. Energia na kredyt ………………………………………………………. 22
ROZDZIAŁ 7. Jak sprytnie pić kawę? ………………………………………………… 29
ROZDZIAŁ 8. Na zakończenie ………………………………………………………….. 38
Materiały źródłowe …………………………………………………………………………. 39

Cena opracowania to 19,99 zł.

odtruwające

dotpay

Jak zapłacić za opracowanie? Można zrobić to na 4 sposoby:

1. Zamówienia na e-booka można składać klikając tutaj [klik] – po włożeniu produktu do koszyka dostępne formy płatności to przelew bankowy lub płatność online (kartą, przelewem elektronicznym) albo za pobraniem (płatne przy odbiorze) jeśli wraz z e-bookiem nabywasz również produkty fizyczne.

2. NAJSZYBCIEJ: Zapłać online poprzez bezpieczną platformę płatniczą Dotpay – szybkim przelewem elektronicznym lub kartą płatniczą klikając tutaj (wpisz proszę w okienku ID sprzedawcy 33105, wpisz kwotę 19,99 zł oraz opis transakcji „Kawa: instrukcja obsługi”, plik z materiałami zostanie wysłany na adres e-mail wpisany przez Ciebie podczas dokonywania płatności. Dostęp do pliku zostanie wysłany na Twój adres e-mail w ciągu 24 godzin po zaksięgowaniu wpłaty.

3. ALBO: Zapłać klasycznym przelewem na konto autorki: Marlena Bhandari

50102055581111151408300033 wpisując w tytule przelewu nazwę pliku „Kawa: instrukcja obsługi” oraz (koniecznie!) Twój adres mailowy na jaki mam Ci wysłać plik. Dostęp do pliku zostanie wysłany na Twój adres e-mail w ciągu 24 godzin po zaksięgowaniu wpłaty.

4. ALBO: Zapłać PayPalem, wysyłając należność ze swojego konta PayPal na adres mailowy kontakt[małpa]AkademiaWitalnosci.pl, kwota transakcji 19,99 zł,  opis transakcji „Kawa: instrukcja obsługi”

Opracowanie niniejsze w formie pliku elektronicznego (e-booka) w formacie PDF zostanie wysłane na Twój adres mailowy. Jeśli chcesz możesz wydrukować treść pliku na swojej drukarce – bowiem plik elektroniczny nie jest wysyłany w formie papierowej.

Ważne! Jeśli masz adres e-mail w domenie yahoo, to podaj proszę adres do wysyłki pliku w jakiejkolwiek innej domenie, ponieważ yahoo nie dostarcza wiadomości z załącznikami i wracają one do mnie z powrotem jako niedostarczone!

 

Kiedy produkujemy witaminę D w skórze?


Kwiecień to pora gdy zaczyna być możliwa synteza witaminy D w naszej szerokości geograficznej. Mówi się, że jest to możliwe „od kwietnia”, ale tak naprawdę nie bardzo wiadomo od którego: od pierwszego kwietnia? Od piątego? A może dopiero od dwudziestego piątego? No i w jakich godzinach: w samo południe czy godzinę wcześniej, a może godzinę później też może być? Nie bardzo wiemy jak określić ten moment gdy synteza skórna witaminy D już zachodzi! Często zastanawiamy się więc wystawiając do wiosennego słoneczka naszą buzię: „ciekawe, czy to już?”. 😉

Eksperci  z Vitamin D Council (organizacja pozarządowa zrzeszająca badaczy, lekarzy i naukowców zajmujących się tematem witaminy D) podają tymczasem bardzo prosty, „domowy” wręcz sposób na określenie czy słońce już operuje w sposób wystarczający do syntezy skórnej witaminy D [klik].

Metoda jest łatwa dla każdego z nas, nie wymaga dokonywania żadnych karkołomnych obliczeń czy też używania zaawansowanych przyrządów pomiarowych. Wystarczy w tym celu posiadanie przy sobie jedynie… swojego własnego ciała! 🙂

Będąc na świeżym powietrzu obserwujemy swój cień (jego długość będzie zależna zarówno od pory dnia jak i od pory roku): jeśli nasz cień jest krótszy niż nasz wzrost, to z pewnością w tym momencie produkujemy sporo witaminy D. Jeśli cień jest równy naszemu wzrostowi – witaminy D produkujemy mało, ale trochę produkujemy. Natomiast jeśli nasz cień jest wydłużony (dłuższy niż nasz wzrost), to synteza skórna witaminy D zachodzi w stopniu znikomym (o ile wcale).

Prawda, że proste? 🙂

 

Nieszczelne jelita: mit czy prawda?


Oficjalnie nie ma takiej jednostki chorobowej jak nieszczelne (przeciekające) jelita czy zespół nieszczelnych jelit. A jeśli nie ma takiej jednostki chorobowej, to oficjalnie nie ma czego leczyć. 

Sytuacja jest nieco niezręczna, bowiem badacze potwierdzają istnienie zjawiska jakim jest zwiększona przepuszczalność barier jelitowych, istnieje też wiele badań sugerujących powiązanie tegoż zjawiska z występowaniem chorób autoimmunologicznych (prawdziwej plagi obecnych czasów!). Jednocześnie dane są wciąż na tyle skąpe, iż jednostki chorobowej jako takiej nie ma: przeciętny lekarz na ten temat wiedzę ma raczej niewystarczającą, czasem może wręcz zaprzeczyć istnieniu „nieszczelnych jelit”.

A co jeśli po wiedzę udamy się do nieprzeciętnego lekarza, profesora medycyny mającego trzy specjalizacje (gastroenterologia, interna, nauki o żywieniu)? Ten chyba powinien coś więcej nam powiedzieć. Sięgnęłam zatem po książkę, której autorem jest dr Anil Minocha: „Is it Leaky Gut or Leaky Gut Syndrome”. Czego się z niej dowiedziałam, czym chcę się z wami dzisiaj podzielić? (więcej…)

Gdzie znajdziemy witaminę B9 (kwas foliowy)?


Niezbędny dla zdrowia fizycznego i psychicznego – od poczęcia aż do śmierci: kwas foliowy zwany witaminą B9 (inne nazwy: witamina B11, witamina M, witamina BC, folacyna). Witamina B9 jest witaminą rozpuszczalną w wodzie, wrażliwa jest na światło i temperaturę – podobnie jak witamina C. 

W pokarmach występuje w postaci folianów czyli soli kwasu foliowego. Nie można jej przedawkować pobierając z pokarmów, ale można nabawić się niedoborów nie spożywając naturalnej i świeżej żywności zawierającej tę witaminę.

Niedobór folianów może powodować same niemiłe rzeczy jak m.in. niedobór soków żołądkowych, problemy z trawieniem i wchłanianiem, obniżenie nastroju (lęk, niepokój, drażliwość, depresja), zmniejszoną odporność na stres, bezsenność, problemy z pamięcią i koncentracją, przedwczesną siwiznę, anemię, wady rozwojowe płodu, choroby układu sercowo-naczyniowego, nowotwory. Czyli wszystkie dolegliwości z jakimi obecnie na masową skalę zmagają się ludzie w krajach Zachodu (a przyczynę takiego stanu rzeczy łatwo odkryć: wystarczy obserwować będąc w jakimkolwiek markecie jakiego rodzaju „żywność” przeciętny obywatel wykłada w większości na taśmę przy kasie).

Gdzie znajdziemy kwas foliowy?

Nazwa związku kwas foliowy pochodzi od łacińskiego słowa „folium” czyli liść. W istocie występuje on obficie w zielonych liściach. Zielony to kolor życia i dobrego samopoczucia! 🙂

Codzienna konsumpcja zielonych warzyw (im świeższe tym lepiej), w tym połowa z nich zjadana lub wypijana na surowo (w formie sałatki lub zielonego koktajlu) oraz oparcie swojego menu przede wszystkim na obfitości rozmaitych warzyw, owoców, roślin strączkowych,  orzechów i nasion – zapewni nam prawidłową dzienną podaż tej substancji odżywczej.

 

Dr Thomas E. Levy „Wyleczyć nieuleczalne” (recenzja)


Jak ten czas szybko mija i jak duże przynosi zmiany!

Wszystko zaczęło się 4 lata temu: pewnego styczniowego wieczoru opublikowałam na witrynie bloga artykuł na temat niewiarygodnych efektów terapeutycznych witaminy C, jakie uzyskiwał w latach 30-tych i 40-tych ubiegłego wieku pewien lekarz, dr Fred Klenner, praktykujący w niewielkim, małomiasteczkowym szpitalu w Reidsville (Północna Karolina, USA). Artykuł ten zatytułowany „Raport Klennera czyli czego (prawie) nikt nie wie o witaminie C” wywołał prawdziwą burzę w polskim internecie: zawierał między innymi gotowy do pobrania dokument autorstwa pana doktora (tytułowy „Raport Klennera”), który specjalnie dla naszych czytelników przetłumaczyłam z języka angielskiego.

W swoim raporcie dr Klenner szczegółowo przedstawiał w jaki sposób jego pacjenci chorzy np. na polio czy inne „nieuleczalne” choroby (szczególnie wirusowe jak świnka, odra, różyczka, półpasiec, opryszczka, wirusowe zapalenie płuc itd.) wracali do zdrowia w ciągu zaledwie kilkudziesięciu godzin po podaniu odpowiednich dawek witaminy C (to były lata 40-te, wtedy lekarzowi wolno było „takie rzeczy” robić bez pytania się kogokolwiek o cokolwiek, bez skrępowania sztywnymi procedurami czy też zasadami tzw. „medycyny opartej na dowodach”).

I wtedy się zaczęło!

Raport Klennera pobrało z witryny tego bloga kilkadziesiąt tysięcy użytkowników z całej Polski, przekazywano sobie jego treść z ust do ust, rozmawiano o nim wszędzie. Moja skrzynka mailowa pękała w szwach, na blogu i w komentarzach na Facebooku zaroiło się od niedowiarków i zwykłych hejterów, a także bardzo miłych, choć kompletnie zdezorientowanych ludzi (w tym lekarzy), niezmiernie zaciekawionych całą tą sprawą. Dlaczego nikt (z wyjątkiem garstki wtajemniczonych) nic o tym do tej pory nie wiedział? (więcej…)

10 korzyści z witaminy D


Witamina D kojarzy się popularnie głównie ze zdrowiem kości. Jednak tak naprawdę jej działanie w naszym ustroju jest wielokierunkowe, przy czym przypomina ono bardziej hormon niż witaminę.

Okresowe wahania poziomu witaminy D są normalne i fizjologiczne: latem mamy jej więcej, zimą mniej. Gdy jednak mamy przewlekły i trwający latami deficyt witaminy D w ustroju (poziom suboptymalny to poniżej 30 ng/ml) to mogą nas dotknąć różne problemy niekoniecznie związane tylko z kośćmi: pojawiają się problemy ze snem, ze sprawnością intelektualną (pamięcią, jasnością myślenia, koncentracją itd.), z nastrojem (od depresji aż po „słyszenie głosów”), problemy z trawieniem i przyswajaniem (witamina D zwiększa przyswajanie wapnia z przewodu pokarmowego), zawroty i bóle głowy, bóle mięśni, kości i stawów, uczucie ciągłego zmęczenia, przewlekłe stany zapalne, skłonność do częstych infekcji, problemy z prawidłowym ciśnieniem krwi, z funkcjonowaniem gruczołów – ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Może pojawić się m.in. zgaga, refluks czy też problemy z nietrzymaniem moczu, bowiem witamina D wpływa na siłę mięśni, w tym naszych różnych zwieraczy. Serce to też mięsień – może ulec osłabieniu i/lub zacząć pracować nieprawidłowo. Mogą pojawić się lub zwiększyć nietolerancje pokarmowe ponieważ witamina D ma wpływ na nasze bariery jelitowe i na populację naszych bakterii jelitowych. I w końcu – zwiększone zostaje ryzyko wielu chorób cywilizacyjnych, w tym nowotworów oraz chorób serca i układu krążenia.

Cokolwiek jednym słowem ci nie dolega- zawsze weź pod uwagę swój aktualny poziom witaminy D w ustroju!

Oto 10 korzyści z posiadania optymalnego poziomu witaminy D:

 

Q&A 003: najczęstsze pytania na temat witaminy D


Pomimo opublikowania wyczerpujących artykułów na temat witaminy D wciąż otrzymuję od czytelników sporo zapytań (zarówno w mailach jak i w komentarzach) odnośnie tejże witaminy: jaka forma witaminy D jest lepsza (D2 czy D3), czy suplement X, Y lub Z jest dobry, ile muszę suplementować witaminy D i czy na pewno muszę aż tyle, jak często należy brać witaminę D, jaka forma doustnego suplementu witaminy D jest najlepsza (krople, kapsułki, tabletki), czy trzeba przyjmować tę witaminę razem z tłuszczem skoro jest rozpuszczalna w tłuszczu itd. 

Postanowiłam zebrać tę wiedzę dzisiaj w jednym artykule i odpowiedzieć na wiele z tych pytań, rozwiewając wątpliwości czytelników. Większość z tych informacji znajduje się już na naszej witrynie, tutaj znajdziecie je zebrane w całość w formie pytań i odpowiedzi. (więcej…)

10 sygnałów ciała mówiących o niedoborze kwasów Omega-3


Dzisiejsza dieta zachodnia obfituje głównie w kwasy tłuszczowe Omega-6, często ich przewaga w diecie przeciętnego człowieka jest niebotyczna, a zaburzone proporcje pomiędzy dostarczanymi kwasami (nadmiar Omega-6) prowadzą do przewlekłych stanów zapalnych powiązanych z wieloma rodzajami tzw. chorób cywilizacyjnych (Omega-3 z kolei mają działanie antyzapalne).

Spożywając produkty przetworzone (oleje, majonezy, smażeniny, przekąski, dania gotowe, mięso, nabiał, jajka, ciasta  i inne tłustości) przeciętny mieszkaniec krajów uprzemysłowionych może dostarczyć sobie nawet  dwadzieścia razy tyle kwasów Omega-6 co Omega-3! Nic dziwnego, że chorujemy.

Najważniejszym źródłem nadmiaru Omega-6 w chorobotwórczej diecie zachodniej są wszechobecne oleje spożywcze (m.in. kukurydziany, sojowy, rzepakowy, słonecznikowy) posiadające w swoim składzie przewagę Omega-6 nad Omega-3. Oleje te leją się wszędzie strumieniami: są zarówno w produktach przetworzonych zalegających sklepowe półki jak i w domu używane „do smażenia”, do polewania surówek, do majonezu itp. Zgroza!

Możemy zastanawiać się czy aby na pewno dostarczamy i/lub wchłaniamy wystarczające ilości kwasów tłuszczowych Omega-3 albo też dyskutować w nieskończoność jaki powinien być prawidłowy stosunek Omega-3 do Omega-6 w diecie, jednak jedno jest pewne: jeśli kwasów Omega-3 masz za mało – twoje ciało na pewno ci to zasygnalizuje.

W jaki sposób?

Oto 10 sygnałów naszego ciała, które powinny nas czym prędzej skłonić do poczynienia zmian w diecie, zanim dowiemy się, że załapaliśmy się na którąkolwiek z popularnych obecnie cywilizacyjnych chorób dietozależnych: (więcej…)


Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress