Jesteś tu pierwszy raz i nie wiesz od czego zacząć? Kliknij Tutaj
cukier sól i tłuszcz
warzywa z marketu
ranking 41 najzdrowszych pokarmów
przewlekły stan zapalny
dobre bakterie

Zdrowie nie takie żelazne


żelazo ikonka

Gdy ktoś jest nadzwyczaj zdrowy to mówi się, że ma żelazne zdrowie. Skąd się wzięło to powiedzenie? Nie wiadomo. Faktem jest, iż nie sposób żyć bez żelaza: jest ono pierwiastkiem niezbędnym dla wszystkiego co żyje, począwszy od drobnoustrojów, poprzez rośliny, zwierzęta i na ludziach kończąc. Nie ma wątpliwości, że bez tego pierwiastka nie tylko zdrowie, ale w ogóle życie nie byłoby możliwe.

W prawidłowych warunkach jest zachowana równowaga między zużyciem a uzupełnianiem tego pierwiastka. Jednak nie zawsze tak się dzieje. Niedobór żelaza skutkujący anemią obejmuje ok. 30% ludności na Ziemi lecz jest w tej chwili głównie problemem cierpiących na niedożywienie krajów rozwijających się (jak wynika z raportu WHO ok. 90% populacji cierpiącej na niedokrwistość z niedoboru żelaza to właśnie mieszkańcy krajów rozwijających się, głównie kobiety i dzieci). Jednocześnie w krajach tych ryzyko zapadnięcia na tzw. choroby cywilizacyjne jest zmniejszone.

W krajach zachodnich zatem jak wynika ze statystyk – anemia to raczej marginalny problem zdrowotny: tu zmagamy się raczej jak się wydaje z długofalowymi następstwami nadmiaru żelaza w diecie w postaci nieszczęsnych chorób cywilizacyjnych. Może to wynikać z faktu, iż u nas postawiono ten mikroelement na piedestale: w powszechnym mniemaniu im więcej jemy żelaza tym lepiej, bo tym będziemy zdrowsi, a jak jesz go za mało to czeka cię los wychudzonego i bladego anemika, ledwo powłóczącego nogami, więc najlepiej na wszelki wypadek zjadać dużo żelaza, które „daje siłę”.

Specjaliści od marketingu w firmach produkujących żywność dobrze wiedzą, że żelazo ma w tej chwili tak silnie nadmuchany wizerunek, iż jest to dla tej gałęzi przemysłu istna żyła złota: wystarczy na produkcie spożywczym dodać napis typu „bogate/wzbogacone w żelazo” aby produkt od razu lepiej się sprzedawał (podobnie jak „bogate źródło białka” czy też „bogate w wapń” – równie chwytliwe slogany przemysłu spożywczego, wybitnie podnoszące sprzedaż).

Dość rzadko mówi się o tym, że z żelazem (podobnie jak z białkiem i wapniem) jest problem taki, iż jego niedobór owszem jest szkodliwy, ale nadmiar jest jeszcze gorszy. Żelazo to miecz obosieczny – o czym większość ludzi nie wie. Mamy jednak obecnie całe mnóstwo danych naukowych, które wskazują na powiązanie zbyt dużych zapasów żelaza (ferrytyny) z praktycznie wszystkimi chorobami określanymi mianem cywilizacyjnych. Medycznie uznawana jest oficjalnie głównie jedna „choroba z nadmiaru żelaza” czyli hemochromatoza. Sprawa jest tymczasem nieco bardziej skomplikowana.

Z jakimi chorobami cywilizacyjnymi badacze powiązali nadmiar żelaza w ustroju? (więcej…)

Jak ujarzmić stres?


Badania wykazują, że stres zwiększa podatność na różne choroby. Jak go zatem okiełznać? Przede wszystkim zdać sobie sprawę, iż nie jest do końca prawdą popularne stwierdzenie jakoby „nie można uniknąć stresu w dzisiejszych czasach”. Stres bowiem nie jest czymś, co „przytrafia się” nam. Stres jest naszą reakcją na to, co się wydarza, naszą odpowiedzią na to co się dzieje. Odpowiedź zaś jest tym, co możemy wybrać.

To właśnie dlatego to, co jest postrzegane przez kogoś jako stresujące – na kimś innym nie robi najmniejszego wrażenia.

vvv

 

Potęga naszych intencji czyli eksperyment z ryżem


kryształ

Zapewne nie wszyscy czytelnicy zetknęli się z nazwiskiem niedawno zmarłego japońskiego badacza i pisarza Masaru Emoto (1943-2014), który jako pierwszy eksperymentalnie dowiódł zdolność wody do… magazynowania informacji (w tym uczuć i stanów świadomości). Wody – czyli substancji, która wszelkie życie czyni możliwym (woda stanowi ponad 70% zarówno naszej planety jak i ciała dorosłego człowieka). Jego książki (m.in. „Tajemnice wody i jej wpływ na człowieka i na naszą planetę”,  „Woda. Obraz energii życia”) ukazały się również w Polsce.

Na czym polegały te wodne eksperymenty? Otóż Masaru Emoto wraz ze swoim zespołem badawczym poddawał wodę różnym czynnikom (np. słowu mówionemu i pisanemu, muzyce różnych gatunków, zanieczyszczeniom, modlitwie, myślom), a następnie zamrażał ją w temperaturze -5 stopni Celsjusza i badał jej kryształy pod mikroskopem (powiększenie 200-500 razy).

Jak wiemy woda przy temperaturach ujemnych tworzy kryształy w formie gwiazdek – tak jak śnieg, a każda gwiazdka jest inna. Okazało się, że kryształy różniły się znacznie między sobą – w zależności od tego, czy pochodziły z wody czystej (np. źródlanej) czy też zanieczyszczonej (np. ściekami) oraz jakim działaniom (w mowie, piśmie, myślach, dźwiękach, obrazach) były poddane. (więcej…)

Garść orzechów dziennie dla zdrowia


Orzechy i migdały są smaczne i korzystne dla zdrowia: już garstka orzechów dziennie ma olbrzymią moc zdrowotną, szczególnie pod kątem zapobiegania chorobom serca (zabójcy numer 1 współczesnych społeczeństw) – jedząc garść orzechów dziennie redukujemy ryzyko chorób serca o 30%. Ponadto ryzyko nowotworu spada o 15%, zaś ryzyko przedwczesnej śmierci  (ze wszystkich przyczyn związanych ze zdrowiem) o 22%.

Obok nasion i pestek (a także oliwek, awokado i kokosa) to właśnie orzechy i migdały są najzdrowszym i najgęstszym odżywczo źródłem tłuszczu w diecie człowieka (czego nie można powiedzieć o tłuszczach pochodzenia zwierzęcego: jak dotąd nie dowiedziono iżby miały chronić przed chorobami, z wyjątkiem jak się wydaje tłuszczu rybiego). 

 

orzechy

 

Czy zamiast tego nie można po prostu spożywać oleju z nich tłoczonego?

Nie, to nie jest to samo. Orzechy są pokarmem bogatym nie tylko w niezbędne kwasy tłuszczowe z rodziny Omega-3 i Omega-6, ale i błonnik oraz liczne fitozwiązki, witaminy i związki mineralne. Tłoczone z nich na zimno oleje są już dużo uboższe w składniki odżywcze – w zasadzie jest to już tylko źródło kalorii, koncentrat tłuszczowy. Olej składa się bowiem w stu procentach z samych kwasów tłuszczowych wyizolowanych z surowca w procesie tłoczenia, pozostałych związków olej ma dużo mniejsze ilości (są to zazwyczaj rozpuszczalne w tłuszczu witaminy i niewielkie ilości związków mineralnych oraz antyutleniaczy), zaś błonnika nie ma już wcale. (więcej…)

Migdałowe ciasteczka amaretti


amaretti-icon

Dziś świąteczny przepis na smakowity deser! Klasyczne włoskie ciasteczka Amaretti o intensywnie migdałowym smaku to zdrowy (i co tu dużo mówić – luksusowy i bardzo świąteczny) przysmak, który umili nam chwile z bliskimi przy świątecznym stole. To typowe ciasteczka deserowe – do schrupania z filiżanką dobrej herbaty, gorącego kakao albo kawy (zbożowej lub naturalnej).

Amaretti były tradycyjnie wykonywane bez mąki – do ich wypieku używano dwóch odmian zmielonych migdałów: słodkich oraz gorzkich – te ostatnie nadawały ciasteczkom charakterystyczny migdałowy smak. Kupowanie gotowych ciasteczek amaretti w wielu przypadkach mija się z celem: w składzie najczęściej na pierwszym miejscu jest cukier, czasem znajdziemy też dodatek pszennej mąki, a całość okraszona jest syntetycznym migdałowym aromatem. Jeśli amaretti mają być zdrowe, to musimy zrobić je sami w domu. (więcej…)

Jedna witamina


Wbrew powszechnemu mniemaniu to nie jest tak, że np. niedobór witaminy C wywołuje jedynie szkorbut, niedobór witaminy B1 wywołuje jedynie beri-beri, zaś niedobór B3 jedynie pelagrę. Sprawa jest o wiele bardziej złożona, ponieważ każda z witamin pełni w stroju rozmaite funkcje i bierze udział w rozmaitych przemianach biochemicznych.

Niedobór zatem jednej witaminy może wywołać wiele różnych chorób. Oto rozwiązanie zagadki dlaczego podanie jednej witaminy potrafi częstokroć zadziałać na rozmaite symptomy. Dzięki jednej witaminie możemy pożegnać wiele chorób.

jedna-witamina

10 olejków eterycznych, które zawsze warto mieć w domu


olejki

Olejki eteryczne to wspaniały dar natury, który warto zawsze mieć w domu: mają one zastosowanie nie tylko jako naturalne substancje zapachowe (przydatne do sprzątania, prania, odświeżania pomieszczeń, odstraszania owadów itp.). Każdy z nich mieć może również pewne działanie prozdrowotne, a nawet terapeutyczne.

Oczywiście mam na myśli naturalne olejki eteryczne otrzymywane z roślin, a nie produkty o mylących nazwach (takich jak „olejek zapachowy” czy „kompozycja zapachowa”), które mogą mieć w składzie syntetyczne składniki (np. pochodne ropy naftowej) i różne niesprzyjające zdrowiu dodatki. Takie „olejki zapachowe” kupowane po taniości w przygodnych sklepach, kwiaciarniach, na bazarach czy też stoiskach z pamiątkami lub artykułami egzotycznymi – z punktu widzenia aromaterapii są nieprzydatne, a nawet mogą być szkodliwe.

Aby mieć pewność, że mamy do czynienia z prawdziwym olejkiem eterycznym zawierającym tylko naturalne składniki bezpośrednio destylowane z roślin – musimy wczytać się w etykietę, na której powinna znaleźć się botaniczna nazwa rośliny po łacinie, określenie „naturalny olejek eteryczny”, skład INCI (jednoskładnikowy, czyli np. Mentha Piperita Oil, bez żadnych dodatków typu „Parfum” itp.), czasem pod składem INCI znajdziemy wymaganą prawem informację dla alergików (np. że dany olejek zawiera limonen i/lub linalool), na pudełeczku powinna znajdować się też informacja o posiadaniu atestu PZH i wpisie do Rejestru Kosmetyków. Takiego produktu możemy używać zarówno do celów aromaterapii wziewnej (aromatyzacja pomieszczeń, sauna, kominek zapachowy, dyfuzor elektryczny) jak i w kontakcie ze skórą (jako dodatek do kąpieli, jako składnik olejku do masażu lub innego domowej roboty kosmetyku, do robienia okładów itp.).

Istnieją też dużo droższe olejki eteryczne jakości farmaceutycznej, tzw.”therapeutic grade”, albo „BP” (od British Pharmacopeia), które dopuszcza się również do stosowania wewnętrznego (dostępne w Polsce w ofercie zagranicznych firm opartych o MLM czyli marketing sieciowy, np. Doterra czy Young Living), jednak z tego co mi wiadomo żadna z polskich firm nie ma tego typu olejków eterycznych w swojej ofercie, tzn. oficjalnie olejki eteryczne polskiej produkcji (konfekcjonowane w Polsce) mają zawsze na opakowaniu informację „Do użytku zewnętrznego”, nawet jeśli produkt byłby doskonałej jakości i czystością nie ustępowałby temu zagranicznemu, kosztującemu czasem kilka razy tyle (jakości jednak „na oko” nie stwierdzimy – potrzebne są do tego badania chromatograficzne). Być może kontrowersje wokół tematu stosowania wewnętrznego wynikają stąd, że Polskie Towarzystwo Aromaterapeutyczne nie zaleca w ogóle stosowania wewnętrznego, zaś np. w USA jest to dosyć powszechnie stosowane. Na witrynie FDA czyli rządowej Agencji Żywności i Leków [tutaj] podana jest nawet lista olejków mających status GRAS (skrót od Generally Recognised As Safe) czyli rozpoznanych jako ogólnie bezpieczne w roli dodatku spożywczego. Jak widać – co kraj, to obyczaj! 😉

Nie ma chyba takiego olejku eterycznego, który nie miałby swoich unikalnych własności zdrowotnych, każdy z nich bowiem zasługuje na osobne zainteresowanie (a ich łączenie częstokroć charakteryzuje się niesamowitą synergią), jednak lista 10 olejków eterycznych, które warto mieć zawsze w domu pod ręką mogłaby przedstawiać się moim zdaniem następująco:

(więcej…)

Natura natury jest i pozostanie niezmienna


Jakiekolwiek prawo ustanowione przez człowieka może zostać zmienione przez niego w dowolnej chwili.

Jednak żaden człowiek nie jest w stanie (i nigdy nie będzie – ani na jotę, ani na kreseczkę, „dopóki niebo i ziemia nie przeminą”) zmienić praw, które nie zostały ustanowione przez niego. Są one bowiem odwieczne i niezmienne: takie właśnie są prawa jakimi rządzona jest cała przyroda. Te prawa, te niewidzialne siły sprawiają, że np. planety poruszają się po swoich orbitach, że po zimie przychodzi wiosna, że z malutkiego ziarenka wyrasta w sprzyjających warunkach nowa roślina. Według niezmiennych praw jakimi rządzi się natura funkcjonuje dosłownie wszystko co żyje i istnieje we wszechświecie: nie tylko odległe galaktyki ale i wszystkie ziemskie istoty, w tym również nasz własny organizm, każda jego komórka. Za każdym razem gdy chcemy przechytrzyć lub obejść prawa natury wychodzimy na tym (delikatnie mówiąc) jak Zabłocki na mydle i ostatecznie… ponosimy długoterminowo sromotną porażkę.

Możemy zatem jedynie do praw tych pokornie stosować się (tak jak czynią to wszyscy inni ziemscy mieszkańcy) lub… prędzej czy później będziemy cierpieć. Pięknie ujął tę myśl w słowa lekarz, dr Nand K. Sharma.

natura1

Dieta odżywcza – czyli jaka?


warzywa-lisciowe

Wychowałam się w tradycyjnej polskiej rodzinie, w której odkąd sięgam pamięcią królowały na stole mięsa, ryby oraz nabiał, mleko było uważane za wybitnie zdrową rzecz (szczególnie dla dzieci) i takoż masło oraz jaja. Pieczywo, makarony i ryż jadaliśmy zawsze oczyszczone – białe. Warzywa były w zasadzie na drugim planie: określane były mianem „przystawki”. Czasem występowały w roli ozdoby na talerzu albo na kanapce. Oczywiście były też w zupie – gotowanej obowiązkowo na tłustej mięsnej wkładce i zagęszczanej zasmażką z białej mąki. Zamiast owoców na ozdobnej paterze stały zawsze w dużym pokoju cukierki – mieliśmy jako dzieci wolny i niczym nie ograniczony dostęp do słodyczy, a dodatkowo w niedzielę po mszy szło się do cukierni lub piekło się ciasto. Wszyscy mieliśmy nadwagę, ale gdy tylko udawało mi się zrzucić parę kilo (już jako nastolatce) to zaraz słyszałam od babci, że „coś źle wyglądam, taka zmarnowana i wybiedzona”. Często chorowaliśmy i łapaliśmy rzecz jasna wszyscy sezonowe infekcje każdego roku, ale było to postrzegane jako coś normalnego – w razie czego dostawaliśmy antybiotyki. Normalka.

Jeśli dziecko u nas w domu marudziło nad obiadem, to słyszało od mamy i taty to, co nadal tysiące polskich dzieci od swoich rodziców usłyszy: „to zjedz tylko mięsko, a surówkę i ziemniaki zostaw”. Bo mityczne „mięsko” miało dawać siłę i od niego się rosło i było zdrowym. Tak mówiła mama, a mama jak mówi, to przecież chyba wie? Nie wiedziała. Dostała nagłego rozległego zawału serca i odeszła zupełnie niepotrzebną i przyspieszoną śmiercią z tego świata – będąc w wieku, w którym mniej więcej ja teraz jestem.

Najśmieszniejsze jest to (choć dzisiaj jest to raczej śmiech przez łzy), że wszyscy rzecz jasna od zawsze uważaliśmy, że przecież „dobrze się odżywiamy” (a dodam, że były to lata siedemdziesiąte, osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku, kiedy jeszcze nie było na talerzach Polaków tyle żywności przetworzonej i naszpikowanej chemikaliami co teraz).

Co więc tak naprawdę znaczy dobrze się odżywiać? (więcej…)


Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress